Autor

Polon

24-09-2014 21:17

Tytuł: a dalej na piechotę ...

Olek OM4 Ti, Zuiko 50/1.4 Adox Silvermax 100 Adox Silvermax 1+29

Komentarze

orwo

heh,  ja wyznaję volvo z silnikiem malowanym fabrycznie na czerwono, a montereya/troopera swego czasu rozważałem jak mnie naszło na auto terenowe. miałem okazję nawet powozić, fajny czołg. finalnie zanabyłem jednak landrynę.


Dodano: 3 lat temu
Polon

Monterey 3.1TD, to byl wspanialy samochod, niedoceniony, nie bylo bujania jak w Patrolach czy Land Cruiserach, niezalezne zawieszenie i drazki skretne z przodu tak? Taki pierwszy wygodny SUV :D :D Ale finalnie zostalem wyznawca 5-cylindrowych silnikow Volvo o zaplonie iskrowym...  :D  

Dodano: 3 lat temu
orwo

monterey czy trooper?


Dodano: 4 lat temu
Janeq-2010

Moje Musso pożegnałem rok temu.

Dodano: 4 lat temu
Polon
wosk napisał(a):
No proszę - łowca pełną gębą: wóz terenowy (co prawda na szosówkach ) i te wszystkie woblery-bajery...A zezwolenie wykupiłeś?
Ładnie trawka odbija się w karoserii...


Dzięki
Powiem szczerze że jak planuję wypad, to staram się mieć wykupione zezwolenie.
Zdarza mi się za to czasem w Polsce łowić kuszą
W Szwecji to jest surowo karane.
Dodano: 11 lat temu
jac123
Polon napisał(a):
DAAD napisał(a):
Germiny kije mam do dzisiaj.


Pamiętam taki ciemnozielony spinning germiny z laminatu p-s, pełny w środku

Mam nawet jakiś taki podobny. Nawet chciałem go ostatnio reanimować i wymienić przelotki na nowe.
Dodano: 11 lat temu
DAAD
Mam dwa kije 3 metrowe pełne i ciężkie, używałem ich na sumy (wiślane sumy).
Dodano: 11 lat temu
Polon
DAAD napisał(a):
Germiny kije mam do dzisiaj.


Pamiętam taki ciemnozielony spinning germiny z laminatu p-s, pełny w środku
Dodano: 11 lat temu
DAAD
Germiny kije mam do dzisiaj.
Dodano: 11 lat temu
wosk
A Germinę ktoś pamięta? Raczkowałem wędkarsko z tym sprzętem.
Dodano: 11 lat temu
DAAD
Polon napisał(a):
połamał na kolanie spinning Abu


Nie żałuj Abu tylko kołowrotki dobre robili.
Dodano: 11 lat temu
Polon
DAAD napisał(a):
Uważaj przejedziesz po wędce!


Kiedyś moją wędkę spotkała inna przygoda. Jak byłem mały (i nie było jeszcze komórek) popłynąłem na ryby na drugą strone jeziora Drawskiego i tak mnie grzywacz zniósł, że musiałem czekać do zmroku aby dowiosłować z powrotem. Na szczęście wiatr zaszedł razem ze słońcem, ale dowiosłowałem już późnym wieczorem i pamiętam jak Ojciec (oczywiście już niezmiernie zdenerwowany) na nauczkę połamał na kolanie spinning Abu
Dodano: 11 lat temu
wosk
No proszę - łowca pełną gębą: wóz terenowy (co prawda na szosówkach ) i te wszystkie woblery-bajery...A zezwolenie wykupiłeś?
Ładnie trawka odbija się w karoserii...
Dodano: 11 lat temu
DAAD
Uważaj przejedziesz po wędce!
Dodano: 11 lat temu