Ano tak. Jakie to dziwne, że niemal wszyscy łodzianie kojarzą tzw. wartościowe zdjęcia przedstawiające miasto z jego ponurymi, czasami obskurnymi zakątkami, jak podwórka starego śródmieścia, przyczyniając się tym samym do równie ponurej opinii obiegowej, że Łódź z definicji jest nieatrakcyjna.
Postanowiłem przeciwstawić się tej opinii i w ostatni weekend przeleciałem się z aparatem po świeżo wyremontowanej Piotrkowskiej, od Placu Wolności do trasy W-Z i z powrotem, czyli jakieś 5 kilometrów do kupy.
Dysponowałem 22, czyli dwudziestoma dwoma klatkami niewykorzystanymi jeszcze podczas wakacji. Zgadnijcie ile naświetliłem?
8 - słownie - osiem. Czyżbym zatem również uważał, że popisem dla fotografa w Łodzi może być wyłącznie paskuda podwórek? Otóż nie Należy bowiem pamiętać, że jestem tubylcem, zatem znam śródmieście i właśnie dlatego, pomimo uważnego rozglądania się za atrakcyjnym motywem, mało potencjalnych kadrów wydaje mi się być atrakcyjnymi. To, po pierwsze.
Po drugie, jak ognia unikam zdjęć z kategorii, to jest słoń - czyli dom, hotel, stara fabryka itp. Ma być ambitnie, zatem miasto ma być pokazane niezwyczajnie.
Zatem mam osiem niezwyczajnych (powiedzmy) ujęć, z czego dwa satysfakcjonujące już teraz, czyli przed wywołaniem filmu.
W tym jedno z podwórka ale za to, pięknie wyremontowanego
*** PS: a to podwórko wyżej (?) - zastanawiające ludzie, jak ptaki - mieszkają w dziuplach.
Mi się właśnie Łódź kojarzy z wielkim, brzydkim, nieciekawym miastem. Coś jak W-wa, tylko jeszcze gorzej. Nadmieniam, że tylko przejeżdżałem przez, kilka razy. I tym, że trzeba było przebijać się przez Łódź, nie przysparzało jej sympatii ;-)
qliver napisał(a): Mi się właśnie Łódź kojarzy z wielkim, brzydkim, nieciekawym miastem...
Grubo się mylisz, też kiedyś tkwiłem w takich stereotypach. Do czasu aż podeptałem sobie po starych uliczkach, parkach, odnowionych zaułkach, odwiedziłem Manufakturę i okolice. Warto...
Komentarze 5
Postanowiłem przeciwstawić się tej opinii i w ostatni weekend przeleciałem się z aparatem po świeżo wyremontowanej Piotrkowskiej, od Placu Wolności do trasy W-Z i z powrotem, czyli jakieś 5 kilometrów do kupy.
Dysponowałem 22, czyli dwudziestoma dwoma klatkami niewykorzystanymi jeszcze podczas wakacji. Zgadnijcie ile naświetliłem?
8 - słownie - osiem. Czyżbym zatem również uważał, że popisem dla fotografa w Łodzi może być wyłącznie paskuda podwórek?
Otóż nie
Po drugie, jak ognia unikam zdjęć z kategorii, to jest słoń - czyli dom, hotel, stara fabryka itp. Ma być ambitnie, zatem miasto ma być pokazane niezwyczajnie.
Zatem mam osiem niezwyczajnych (powiedzmy) ujęć, z czego dwa satysfakcjonujące już teraz, czyli przed wywołaniem filmu.
W tym jedno z podwórka
***
PS: a to podwórko wyżej (?) - zastanawiające
Mi się właśnie Łódź kojarzy z wielkim, brzydkim, nieciekawym miastem...
Grubo się mylisz, też kiedyś tkwiłem w takich stereotypach. Do czasu aż podeptałem sobie po starych uliczkach, parkach, odnowionych zaułkach, odwiedziłem Manufakturę i okolice. Warto...