""niedostępne...""
marzec 2014; aparat: Zenza BRONICA SQ-A, obiektyw: ZenzanonS 1:4.5, f=200 mm plus konwerter (2x), statyw, czas 1/60 sek., f22.0, ISO 100 (Ilford Delta), wywołanie negatywu: Zakład Fotograficzny, opracowanie obrazu: obróbka własna.
Komentarze 30
Ta klatka jest niedoświetlona o kilka działek, a Twój czas przy 500 mm, f22 i czułości 100 to na moje oko, co najmniej 1 sekunda. Czym mierzysz światło?
Światłomierzem
Tu:
są sąsiednie klatki z tego filmu. Zmieniany był obiekt fotografowany - oraz obiektywy (zawsze z konwerterem)
Nie da się ukryć, że to - praktycznie moje pierwsze zdjęcia robione przy użyciu tego zestawu (250 mm plus konwerter) i wyłącznie metodą prób i błędów będę mógł dopasować odpowiedni czas do warunków
ps.
nastawy były te same: 1/60 sek., f22.0
pps.
ta 1/60 sek., przy której fotografowałem - to wynik kombinowania - nie miałem wtedy ŻADNEGO doświadczenia o ile wydłużyć czas (zwłaszcza przy tak odległych obiektach i takiej pogodzie) w związku z używaniem konwertera. Generalnie odczyty z światłomierza były rzędu 1/125, 1/250...
Ta klatka jest niedoświetlona o kilka działek, a Twój czas przy 500 mm, f22 i czułości 100 to na moje oko, co najmniej 1 sekunda. Czym mierzysz światło?
Ja wiem, że jest niedoświetlona. Mimo swojej ignorancji i amatorszczyzny w tym zakresie. Ale - naprawdę uważasz, że istnieje jakaś lepsza metoda - poza wyrobieniem sobie "mojego oka" niż doświadczenie?
Zresztą - oczywiście nie bierz tego proszę do siebie osobiście - najłatwiej jest po fakcie - skomentować "na moje oko". Zwłaszcza, gdy odbierający ów komentarz nie ma żadnego rozeznania w doświadczeniu komentującego
Jeszcze raz proszę - nie bierz tego mojego wywodu do siebie. Tego typu "porady" pojawiały się (i pojawiają nadal) bardzo często na tym Szanownym i Szacownym Portalu
Ta klatka jest niedoświetlona o kilka działek, a Twój czas przy 500 mm, f22 i czułości 100 to na moje oko, co najmniej 1 sekunda. Czym mierzysz światło?
Ja wiem, że jest niedoświetlona. Mimo swojej ignorancji i amatorszczyzny w tym zakresie. Ale - naprawdę uważasz, że istnieje jakaś lepsza metoda - poza wyrobieniem sobie 'mojego oka' niż doświadczenie?
Zresztą - oczywiście nie bierz tego proszę do siebie osobiście - najłatwiej jest po fakcie - skomentować 'na moje oko'. Zwłaszcza, gdy odbierający ów komentarz nie ma żadnego rozeznania w doświadczeniu komentującego
Jeszcze raz proszę - nie bierz tego mojego wywodu do siebie. Tego typu 'porady' pojawiały się (i pojawiają nadal) bardzo często na tym Szanownym i Szacownym Portalu
Spoko jest.
Pamiętaj, że Twój światłomierz ma kąt "patrzenia" odpowiadający ogniskowej ok.50mm, a Ty masz podpięte 500 mm.
[ciach...]
Spoko jest.
Pamiętaj, że Twój światłomierz ma kąt 'patrzenia' odpowiadający ogniskowej ok.50mm, a Ty masz podpięte 500 mm.
pamiętam - dlatego próbuję
ps. oczywiści nie do końca na temat, ale te konwertery i spadek światła do kwadratu odległości itd...
Odbiega to trochę - jak sam zauważyłeś - od tematu fotografowania elementów krajobrazu z baaaaardzo dużej odległości, ale zasada o zmniejszaniu ilości światła pozostaje niezmienna.
Podesłany przez Ciebie tekst - potwierdza jeszcze raz, jeszcze jedną zasadę. Że nic tak nie pomaga w polepszaniu własnego działania - jak ćwiczenie i analizowanie wyników. Własnych działań.
Podając przykład z nieco "innej beczki" - swego czasu poświęcałem dużo starań, by nauczyć innych w jaki sposób - najlepiej, najsprawniej i z najmniejszym błędem - oszacować/obliczyć - ile wody płynie w danej chwili, w danym miejscu w górskim potoku. Ale i tak - do momentu, w którym uczący się nie mieli okazji samodzielnie wykonać pomiaru - wszystkie moje wykłady, artykuły, porady - były dla nich wyłącznie teorią
żałuję że nie dano mi w życiu mierzenia przepływu potoków. czuję, że bym to polubił
fascynująca sprawa
____ na marginesie - całkiem niedawno, na jakiś warsztatach naukowych połączonych z prezentacją najnowszego sprzętu (oczywiście komputer, GPS i inne takie) przeprowadziliśmy mały eksperyment: najpierw jeden z kolegów zapisywał na karteczce ile wody płynie w danym miejscu, potem jedna grupa wykonywała pomiar bardzo przybliżoną metodą (tzw. metoda pomiaru bezpośredniego), a na zakończenie promujący nowy sprzęt przystępowali do pomiarów własnych... Uciechy było wiele