Te mewy w Stanach są troche jak nasze gołębie. Świadkiem byłem jak rzuciły się na kogoś i pojmały mu frytki oraz kurczaka, jakieś nuggetsy czy coś. Śmieszniej, że później wróciły po sos (widocznie nie lubią bez).
Z tym, że całe to zdarzenie miało znamiona ściśle zorganizowanej akcji mało miało w sobie "zezwierzęcenia". Toteż frytki zostały "pojmane" bądź "zuchwale skradzione", bo na pewno nie "wjebane". Pamiętam, jak po całym zdarzeniu ptaszyska rechotały obrzydliwie!
Komentarze 9
Orła Cień?
(o zachodzie słońca na Połoninie Caryńskiej)
Na jedno wychodzi