07-12-2013 12:43
Tytuł: Wartburg 1000
Zabytkowy przykład NRD-owskiej myśli technicznej złapany w Gdańsku.Aparat Minolta Riva Zoom 130.
Komentarze
Fotomanek
Chyba już nie
Został sprzedany w 1968-mym jakiemuś taksówkarzowi.
***
| TomaszK napisał(a): To fajnie, tylko, czy wartburg jeszcze jeździ? ![]() |
Chyba już nie
Został sprzedany w 1968-mym jakiemuś taksówkarzowi. ***
Dodano: 12 lat temu
jaskiniar
miałem takiego - na baterie, a przez kabelek można było skręcać kołami i włączać migacze. Made in DDR... wszyscy kumple na podwórku mi zazdrościli...
Dodano: 12 lat temu
TomaszK
To fajnie, tylko, czy wartburg jeszcze jeździ?
| Fotomanek napisał(a): Mój tata był i jest gość *** |
To fajnie, tylko, czy wartburg jeszcze jeździ?
Dodano: 12 lat temu
Fotomanek
Mój tata był i jest gość
***
***
Dodano: 12 lat temu
TomaszK
Ja również pamiętam lata, gdy jak ktoś miał Wartburga, to był gość!...
Fajne wspominki
Fajne wspominki
Dodano: 12 lat temu
LoMe
Piękny jest.
Dodano: 12 lat temu
eMPe
ładny minoltowski rysunek. szkoda , ze suw sie wsunął
Dodano: 12 lat temu
zeebrugge15
Fajna fura, podoba mi się - co do fotki to też dobrze wygląda, ładnie rysuje ta minolta kompaktowa
Dodano: 12 lat temu
erwin
Pamiętam te extra wózki,co prawda z tylnego siedzenia,ale pamiętam.W tym wypadku szkoda że to nie foto kolor.
Dodano: 12 lat temu
qliver
Wartburg to była naprawdę dobra marka. Nawet te późniejsze. Szkoda, że wysłali pod trawnik... chociaż czytałem, że Opel kupił prawo do marki i tanie max odchudzone Ople mają się nazywać Wartburgi (coś ala Dacia dla Renault), ale to już nie będzie to, legendę zabili trwale i ostatecznie...
Dodano: 12 lat temu
WIATRAK
Samochód fajny, kierowca burak
Dodano: 12 lat temu
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
miałem takiego - na baterie, a przez kabelek można było skręcać kołami i włączać migacze. Made in DDR... wszyscy kumple na podwórku mi zazdrościli...
Ja miałem małego fiata.
Miałem też dużego. Z przodu wkładało mu się pod karoserię ząbkowany wkład, przez który przechodziła oś sterująca skrętnymi kołami. Wkładów w pakiecie było kilka (naście?) i każdy miał inny rodzaj wcięcia z ząbkami, dzięki czemu można było zaprogramować dowolny tor jazdy samochodu. Zabawa nie była już taka fajna jak w przypadku samochodu ze sterownikiem na kablu, bo raz, że wkładów było mało i to one decydowały, gdzie samochód pojedzie, a nie ja; a drugie raz, że kiedy oś sterująca przeszła przez wszystkie ząbki, autko się zatrzymywało. Było to jednak pionierskie rozwiązanie w kierunku pojazdów zdalnie sterowanych.