krew, pot i łzy
Pekin 2008
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Komentarze 49
... do mnie trafia
ja wiem że bardziej przekonujące są rozkładające się zwłoki z dziurą w głowie, albo najlepiej pięcioma w wiadomym ustawieniu. ale cóż, nie miałem środków
Jednak, można zrozumieć wyrzeczenia sportowców (tych spoza krajów zniewolonych), bo robią to z własnej nieprzymuszonej woli, dla kasy i sławy.
w pierwszym przypadku ja nie znajduję żadnych rozsądnych usprawiedliwień.
Ponadto idea zakłada, że samo uczestnictwo w igrzyskach jest zaszczytem, tymczasem obecnie liczy się tylko pierwsze miejsce. Na tzw. słabszych nikt nie zwraca uwagi.
Słyszałem jakieś wypowiedzi działaczy sportowych. Takie przestarzałe metody katowania ludzi są stosowane w tej chwili już w niewielu krajach, ale niestety w Polsce tak. Mamy twardogłowych trenerów i za mało kasy na rozwój.
Ian Thorpe dokonał wyboru, ale miał taką możliwość.
Apeluję, zeby nie umieszczać zdjęc o drażliwej tematyce, bo się robię drazliwy. A nie jestem elokwentny jak koledzy - więc się juz zapycham czipsem.
Ołwer.
W Olimpiadę w Pekinie wkręceni przymusem zostali także zwykli obywatele - pewnie o wiele większa ich ilość niż sportowców. Mówienie o samych chińskich sportowcach to za mało...
żerowanie?
jak dla mnie to żerują ci, co zarabiają na Pekinie grube pieniądze. Każdy pomaga jak umie. Jeden woli pojechać i urządzać sobie przepychanki z chińską milicją, inny zrobić zdjęcie.
Ale lepiej zamknąć się w 4 ścianach, położyć uszy po sobie i udawać że świat jest cudowny.
edit: - rbicie - wolałbym omijać takie puste tematy jak Pekin. Bo naprawdę to nic nadzwyczajnego...
zdjęcie w tym temacie też mam.
które media oficjalnie ogłosiły bojkot igrzysk?. wszyscy podniecali się "dokonaniami" polskich sportowców, wzruszali ramionami z tekstem "no cóż, wszędzie się zabijają" i udawali, że nie ma problemu.
i wolę 100 badziewnych wlepek w metrze niż biadolenie 1 malkontenta (to bez osobistych wycieczek)