Grisza napisał(a): Scena i warunki miały potencjał do świetnego zdjęcia, ale MZ to nim nie jest, za ciemne jest, kontur postaci można było lepiej wyeksponować, no i poczekałbym na moment, w którym kobieta robi krok na ulicę zrobiony z innej perspektywy - takiej żeby jej się nogi nie zlewały. Być może nawet przeskakiwała nad kałużą i można było się pokusić o nawiązanie do HCB. A tak jest klimatyczne zdjęcie, ale mam niedosyt.
W Twojej wypowiedzi - oraz w poprzednich (poza oczywiście tymi chwalącymi - dziękuję ) jest zawarta - powiedzmy - kwintesencja tego w jaki sposób - tak naprawdę możemy na/w tego typu miejscach dyskutować o fotografiach zrobionych przez innych. Janek z pewnością "strzeliby" z EOS-a - żeby mieć "prawidłowy" odczyt ze światłomierza, po czym schowałby EOS-a do plecaka, wyjął (albo tylko otworzył) aparat, ustawił nastwy na "tradycyjnym" i fotografował. Te wszystkie czynności zdążyłby wykonać wciskając się w bramę osłaniającą Go przed litrami wody lejącymi się z nieba, no i oczywiście zdążyłby zrobić zdjęcie osobie, która pojawiła się całkowicie znienacka Na czekanie na to, by pani przebiegająca obok mnie zrobiła krok w jakąkolwiek inną stroną raczej szans nie było. Dla wszystkich Warszawiaków mam propozycję - oczywiście wyłącznie opcjonalną. Przejdźcie się na ulicę Jezuicką, prawie vis a vis ulicy Dawnej (z tym "klimatycznym" podcieniem/bramą). Tam jest brama/wejście do jakiejś instytucji (vis a vis Stołecznego Centrum Edukacji Kulturalnej. Trzy schody do góry, framuga z cegieł wystająca na około 40 cm. To ja właśnie stałem w tej bramie, na tych schodkach i usiłowałem choć minimalnie ochronić przed lejącymi się z nieba strugami wody plecak z aparatami - i przy okazji siebie. To, że w ogóle zrobiłem zdjęcie z tą kobietą, to całkowity przypadek. Udało mi się wyciągnąć Weltaflexa - i próbowałem sfotografować deszcz, ulicę - w kierunku Kanonii (czyli w tę stronę, w którą idzie Pani na zdjęciu - wyjaśnienie dla niewarszawiaków). Bo tam było nieco jaśniej - pomiędzy domami. Zdjęcie całkowicie nie wyszło - mimo długiego czasu i niewielkiej przysłony. I gdy składałem aparat, usłyszałem jakieś chlupoty (w sensie kroki) od lewej strony. Gdy się odwróciłem - Pani była prawie tuż tuż. Czasu starczyło praktycznie na naciągnięcie migawki, przesunięcie - nieco na oślep - dźwigienki od czasu - i już. Pani przeszła i lekceważąc deszcz się oddaliła... Miała parasol! Przypominam, że wszystko to odbywało się w ulewnym (naprawdę ulewnym deszczu) który okresowo zmieniał się ulewny grad. Nie piszę tego - bynajmniej - jako jakiekolwiek usprawiedliwienie. Po prostu - pytając o nastawy, przy jakich ktoś inny zabrałby się do robienia takiego zdjęcia - chciałem zwrócić uwagę, na to, że czasem nie ma możliwości gdybania, czekania, zastanawiania się. I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
irmi napisał(a): podoba się nieustająco, ale już nie kasuj i nie wstawiaj po raz trzeci
Na razie nie przewiduję jakichkolwiek sytuacji/zdarzeń/czyichś zachowań - które mogłyby mnie skłonić do ponownego usuwania - któregokolwiek ze zdjęć, które zaprezentuję. Oczywiście poza zdecydowanym banem ze strony Administratora
Janeq-2010 napisał(a): ...[-]... 3. Niedoświetlenie negatywu (albo utrata nominalnej czułości) prowadzi do utraty szczegółów w cieniach, a przy próbie wyciągnięcia - do nadmiernego ziarna (kaszy gryczanej w kolorze). Jest to widoczne na poprawce #1. Stąd mój wpis o prawdopodobnym niedoświetleniu. Najciekawsza jest mz poprawka #2, gdzie widać jak leje, a cienie nie są zbyt zaszumione.
...[-]...
Dopiero teraz - ze zrozumieniem - doczytałem pkt. 3. Janku - być może prawidłowo opisałeś zasadę działania efektu/opcji, jaką zastosowałem przy opracowaniu wariantu nr 2. Ale w programie nosi on nazwę: film w podczerwieni - i jak zrozumiałem ma symulować użycie negatywu typu "infrared"...
jaskiniar napisał(a): Janku - być może prawidłowo opisałeś zasadę działania efektu/opcji, jaką zastosowałem przy opracowaniu wariantu nr 2. Ale w programie nosi on nazwę: film w podczerwieni - i jak zrozumiałem ma symulować użycie negatywu typu 'infrared'...
Nie wiedziałem, że jesteś aż takim eksperymentatorem!
jaskiniar napisał(a): I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Ale te same warunki robiły ci szanse na fotę. Inna rzecz, że odbiorca ma w nosie warunki, jego interesuje efekt końcowy. Jest takie fajne zdjęcie na blogu McCurry'ego jak robił zdjęcia w monsunowych miesiącach w Indiach: jest na nim po pachy w wodzie. Na zdjęciach które są w tej serii o monsunie nie wiesz, że on tak brodził, chociaż można się domyślać. Efekty są jak to u McCurry'ego raczej z tych wysadzających z kapci.
jaskiniar napisał(a): I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Ale te same warunki robiły ci szanse na fotę. Inna rzecz, że odbiorca ma w nosie warunki, jego interesuje efekt końcowy. Jest takie fajne zdjęcie na blogu McCurry'ego jak robił zdjęcia w monsunowych miesiącach w Indiach: jest na nim po pachy w wodzie. Na zdjęciach które są w tej serii o monsunie nie wiesz, że on tak brodził, chociaż można się domyślać. Efekty są jak to u McCurry'ego raczej z tych wysadzających z kapci.
Pełna zgoda. Warunki stworzyły mi szansę, którą wykorzystałem wedle moich możliwości i umiejętności. Oczywiście każdy ma pełne prawo "stawiać się na moim miejscu" - i twierdzić (zwłaszcza, że szanse na weryfikację tych twierdzeń są praktycznie nawet nie zerowe, a ujemne), że zrobiłby to inaczej. Niektórzy nawet mogą twierdzić, że zrobiliby to lepiej. Oczywistą sprawą jest, że odbiorca ma w nosie warunki działania - i "interesuje" go efekt. Ale to zainteresowanie nie powinno się przekładać na - często (piszę w oderwaniu od naszej aktualnej dyskusji) bardzo kategoryczne określenia, opisujące nie odbiór tego efektu (podoba się/nie podoba się/ja zrobiłbym to inaczej/ja zrobiłbym to lepiej), ale waloryzujące działanie Autora: "schrzaniłeś/popsułeś/nie wykorzystałeś/powinieneś. Zresztą stąd biorą się - w większości - późniejsze "burze w szklance wody" i próby udowadniania przewagi mojszości jednej nad drugą ____ Kończąc . Ja również czuję pewien niedosyt - narastający nawet, zgodnie z upływem czasu i "zapominaniem" sytuacji jaka wtedy była. Gdybanie typu: a gdybym miał parasol, a gdybym szybciej dojechał (bo byłem wtedy na rowerze) do następnej bramy czy nawet do arkady nad ulicą Dawną - to może miałbym lepsze warunki do fotografowania? a gdybym to, a gdybym tamto... Jest to z pewnością "mobilizujące" na przyszłość, ale nie należy przesadzać
ps dodam jeszcze a propos McCurre'ego - wybierając się na rowerowy spacer w ową niedzielę, nie zakładałem możliwości fotografowania w monsunowych warunkach Czym - przynajmniej nieco - innym jest nastawianie się na w miarę przewidywalne warunki, czym innym nieomal spontaniczna reakcja . Trzeba o tym pamiętać - bo przez taką spontaniczną reakcję na gwałtowną zmianę w zakładanych i przewidywanych warunkach - straciłem EOS-a 300...
Komentarze 28
Scena i warunki miały potencjał do świetnego zdjęcia, ale MZ to nim nie jest, za ciemne jest, kontur postaci można było lepiej wyeksponować, no i poczekałbym na moment, w którym kobieta robi krok na ulicę zrobiony z innej perspektywy - takiej żeby jej się nogi nie zlewały. Być może nawet przeskakiwała nad kałużą i można było się pokusić o nawiązanie do HCB. A tak jest klimatyczne zdjęcie, ale mam niedosyt.
W Twojej wypowiedzi - oraz w poprzednich (poza oczywiście tymi chwalącymi - dziękuję
Na czekanie na to, by pani przebiegająca obok mnie zrobiła krok w jakąkolwiek inną stroną raczej szans nie było.
Dla wszystkich Warszawiaków mam propozycję - oczywiście wyłącznie opcjonalną. Przejdźcie się na ulicę Jezuicką, prawie vis a vis ulicy Dawnej (z tym "klimatycznym" podcieniem/bramą). Tam jest brama/wejście do jakiejś instytucji (vis a vis Stołecznego Centrum Edukacji Kulturalnej. Trzy schody do góry, framuga z cegieł wystająca na około 40 cm. To ja właśnie stałem w tej bramie, na tych schodkach i usiłowałem choć minimalnie ochronić przed lejącymi się z nieba strugami wody plecak z aparatami - i przy okazji siebie. To, że w ogóle zrobiłem zdjęcie z tą kobietą, to całkowity przypadek. Udało mi się wyciągnąć Weltaflexa - i próbowałem sfotografować deszcz, ulicę - w kierunku Kanonii (czyli w tę stronę, w którą idzie Pani na zdjęciu - wyjaśnienie dla niewarszawiaków). Bo tam było nieco jaśniej - pomiędzy domami. Zdjęcie całkowicie nie wyszło - mimo długiego czasu i niewielkiej przysłony. I gdy składałem aparat, usłyszałem jakieś chlupoty (w sensie kroki) od lewej strony. Gdy się odwróciłem - Pani była prawie tuż tuż. Czasu starczyło praktycznie na naciągnięcie migawki, przesunięcie - nieco na oślep - dźwigienki od czasu - i już. Pani przeszła i lekceważąc deszcz się oddaliła... Miała parasol!
Przypominam, że wszystko to odbywało się w ulewnym (naprawdę ulewnym deszczu) który okresowo zmieniał się ulewny grad.
Nie piszę tego - bynajmniej - jako jakiekolwiek usprawiedliwienie. Po prostu - pytając o nastawy, przy jakich ktoś inny zabrałby się do robienia takiego zdjęcia - chciałem zwrócić uwagę, na to, że czasem nie ma możliwości gdybania, czekania, zastanawiania się.
I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
podoba się nieustająco, ale już nie kasuj i nie wstawiaj po raz trzeci
Na razie nie przewiduję jakichkolwiek sytuacji/zdarzeń/czyichś zachowań - które mogłyby mnie skłonić do ponownego usuwania - któregokolwiek ze zdjęć, które zaprezentuję. Oczywiście poza zdecydowanym banem ze strony Administratora
Grzesiek; przyznaję Ci rację!
Z tego wszystkiego
Grzesiek; przyznaję Ci rację!
Ja to wiedziałem "od początku"
Może nie tyle lepszy - ale mnie się bardziej podoba
...[-]...
3. Niedoświetlenie negatywu (albo utrata nominalnej czułości) prowadzi do utraty szczegółów w cieniach, a przy próbie wyciągnięcia - do nadmiernego ziarna (kaszy gryczanej w kolorze). Jest to widoczne na poprawce #1. Stąd mój wpis o prawdopodobnym niedoświetleniu.
Najciekawsza jest mz poprawka #2, gdzie widać jak leje, a cienie nie są zbyt zaszumione.
...[-]...
Dopiero teraz - ze zrozumieniem - doczytałem pkt. 3.
Janku - być może prawidłowo opisałeś zasadę działania efektu/opcji, jaką zastosowałem przy opracowaniu wariantu nr 2. Ale w programie nosi on nazwę: film w podczerwieni - i jak zrozumiałem ma symulować użycie negatywu typu "infrared"...
Janku - być może prawidłowo opisałeś zasadę działania efektu/opcji, jaką zastosowałem przy opracowaniu wariantu nr 2. Ale w programie nosi on nazwę: film w podczerwieni - i jak zrozumiałem ma symulować użycie negatywu typu 'infrared'...
Nie wiedziałem, że jesteś
I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Ale te same warunki robiły ci szanse na fotę. Inna rzecz, że odbiorca ma w nosie warunki, jego interesuje efekt końcowy. Jest takie fajne zdjęcie na blogu McCurry'ego jak robił zdjęcia w monsunowych miesiącach w Indiach: jest na nim po pachy w wodzie. Na zdjęciach które są w tej serii o monsunie nie wiesz, że on tak brodził, chociaż można się domyślać. Efekty są jak to u McCurry'ego raczej z tych wysadzających z kapci.
I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Ale te same warunki robiły ci szanse na fotę. Inna rzecz, że odbiorca ma w nosie warunki, jego interesuje efekt końcowy. Jest takie fajne zdjęcie na blogu McCurry'ego jak robił zdjęcia w monsunowych miesiącach w Indiach: jest na nim po pachy w wodzie. Na zdjęciach które są w tej serii o monsunie nie wiesz, że on tak brodził, chociaż można się domyślać. Efekty są jak to u McCurry'ego raczej z tych wysadzających z kapci.
Pełna zgoda. Warunki stworzyły mi szansę, którą wykorzystałem wedle moich możliwości i umiejętności.
Oczywistą sprawą jest, że odbiorca ma w nosie warunki działania - i "interesuje" go efekt. Ale to zainteresowanie nie powinno się przekładać na - często (piszę w oderwaniu od naszej aktualnej dyskusji) bardzo kategoryczne określenia, opisujące nie odbiór tego efektu (podoba się/nie podoba się/ja zrobiłbym to inaczej/ja zrobiłbym to lepiej), ale waloryzujące działanie Autora: "schrzaniłeś/popsułeś/nie wykorzystałeś/powinieneś. Zresztą stąd biorą się - w większości - późniejsze "burze w szklance wody" i próby udowadniania przewagi mojszości jednej nad drugą
____
Kończąc
Jest to z pewnością "mobilizujące" na przyszłość, ale nie należy przesadzać
ps
dodam jeszcze a propos McCurre'ego - wybierając się na rowerowy spacer w ową niedzielę, nie zakładałem możliwości fotografowania w monsunowych warunkach
Czym - przynajmniej nieco - innym jest nastawianie się na w miarę przewidywalne warunki, czym innym nieomal spontaniczna reakcja
Trzeba o tym pamiętać - bo przez taką spontaniczną reakcję na gwałtowną zmianę w zakładanych i przewidywanych warunkach - straciłem EOS-a 300...