Poranny deser
Czyli landrynki w kisielu. Gdyńskie Orłowo, Velvia 50.
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Komentarze 18
EDIT: Wraca się o 5. (słownie: piątej)
Natomiast z tym porannym wstawaniem to... hm... Ma to jednak pewne zalety, bo wstając o 3. wraca się o piątek i buch do ciepłego łóżeczka
Mariusz, chyba spać nie możesz, że takie piękne poranne widoki nam serwujesz. No chyba, że jak żona po bułki Cię goni, to zawsze statyw i zabawki zabierasz
A tak do trunków to może dziś się wszyscy jak jeden mąż byśmy cos wypili każdy o tej samej umówionej godzinie
Inni robili jeszcze wymyślniejsze trunki. Jedna z koleżanek z NS, niejaka Żaba, robiła z niego przepyszną przepalankę. Miała w zasadzie same zalety (ta przepalanka, choć Żaba też niczego sobie była). Można ją było, tę przepalankę, pić na ciepło bez przepitki, choć w porywach miała pod 60% vol. Idealna na rajd farmacji, który to, jak każdy rajd studencki, był bardzo wymagający. Jednych zwalały z nóg kilometry, innych trunki, ale to opowieść na inną okazję.
* Nie dotyczy Wojciecha Manna, on ponoć ze słodyczy najbardziej lubi śledzie