Z Łodzi
Prób z Mamcią ciąg dalszy.
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Komentarze 355
la la la
Mnie od niepamiętnych czasów zawłaszcza boski żaruski
właśnie słucham nienieckiego jazzu
kot się obraził i poszedł na ogródek
widać musi, że kot jest najprawdziwszym polakiem w rodzinie...
bo cała reszta domowników swinguje w rytm berlińskiego kontrabasu
alle!
a co?!
ponoć jestem bezmózgowcem - to mi nie zaszkodzi.
przysadka mózgowa drży mi do tej pory...
idzie ku bankructwu...
mniam
Na szczęście mama poszła kupić rybę, bo sam nie mogę...
Ryż dziki zmieszany z białym (trzeba uważać na czas gotowania, moim zdaniem w instrukcjach lubią go przesadnie wydłużyć) + brukselka obierana i ćwiartowana (lub tylko połówkowiona, jeźli mniejszą jest) + jedna papryka czerwona, szybko kawalona + puszka mleka kokosowego.
Brukselkę usmażyć wspólnie z papryką (trochę martwiłem się o właściwą kolejność, w końcu jednak zdecydowałem, że smażę razem i dobrze się to skończyło, bo tej wielkości kawałki zmiękły wspólnie).
Do smaku: sól, cukier, curry, kurkuma (mi się skończyła, więc nie dałem), cynamon i chili proszkowane. Kiedy warzywa zmiękną, zalać je mlekiem koko. Mieszać wszystko regularnie, żeby nie przywierało i żeby redukcja mleka koko zaszła chwalebnie adekwatna.
Całość fantazyjnie udekorować grubym plastrem pomarańczy i podawać na gorąco z posypką z chrupiącej suszonej cebuli a'la Asian Bistro.
Włączyć muzykę.
Voila.