Dzemski, zgadza się, niestety. Dlatego koniecznym kompromisem w przypadku edycji w necie jest uznanie niezbędnych zabiegów `cyfrowych`. Ale niezbędnych. A nie przetwarzających diametralnie zdjęcie. I nie chodzi tu o maniakalną wizję czystej fotografii, ale uratowanie z tej tradycji jak najwięcej. Ale tak można gadać do usranej... . Częsć i tak się nie przyzna. Część będzie mrugała i parskała, że to jest trendi i koniec. Nie chodzi o tradycjonalistyczny masochizm. Chodzi o zwykłą uczciwość, bo ja zawsze bardziej będę cenił rzemieślnika, niż robota. Zawsze rękodzieło u mnie wygra z taśmą. Zawsze fotografia tradycyjna będzie dla mnie świadectwem wiedzy i umiejętności. Ludzkich, nie komputerowych. Także, dzemski, dla mnie to zdjęcie powinno byc w galerii cyberfoto, a nie AT. Ale, kogo to obchodzi. Szkoda czasu na stukanie w klawisze. Zdjęcie udaje sepię. To tylko podróba. Ale to już sprawa fotografujących i ich psychiatrów ; ). Pozdrawiam.
nipen napisał(a): A najlepiej, jak każdy siądzie na dupie i uczciwie sobie odpowie na pytanie: na ile moje tradycyjne zdjęcie jest tradycyjne. Oczywiście odpowiedź sobie jest rozwiązaniem dużo łatwiejszym, bo uczciwość wobec innych większości nie wychodzi : ). edit (w skali kraju ; ).
niestety, każde wstawiane tu zdjęcie nie jest już tradycyjne ponieważ zostało zeskanowane, a soft i hadrware skanerów wprowadzają swoje parametry, my podczas skanowania także bawimy się zazwyczaj suwakami, mało kto ma skalibrowany monitor. Efekt to taka półcyfra-półtradycja.
A najlepiej, jak każdy siądzie na dupie i uczciwie sobie odpowie na pytanie: na ile moje tradycyjne zdjęcie jest tradycyjne. Oczywiście odpowiedź sobie jest rozwiązaniem dużo łatwiejszym, bo uczciwość wobec innych większości nie wychodzi : ). edit (w skali kraju ; ).
Sanrideau napisał(a):... Wychodząc z takiego założenia to każdy z nas powinien napisać przy swoich zdjęciach prezentowanych w galerii AT, że podbił kontrast w XnView, paprocha zdjął w Photoshop Elements, Gimpem podprostował walącą się wieże, a Picasą zrobił BW z kolorowego skanu Kodaka Golda... Wybacz ale nie domyśliłem się tak istotnych faktów, ale obserwując galerię wielu innych użytkowników też się tego nie domyśla, że powinni cały postprocessing opisać w stopce fotogramu. Pozdrawiam
Nie czytasz ze zrozumieniem, a szkoda. W jednej grupie umieszczasz podstawowe czynności korygujące, nie wpływające na treść zdjęcia z konwersją do BW w Picasie. Czyli za wszelką cenę tani, szybki efekt. I nie ma znaczenia, czy sepia jest ``chamska``, czy nie, Ragnarok. Sam fakt, że jest, dyskwalifikuje zdjęcie jako tradycyjne. Ale czego nie robi się dla ochów i achów ; ). Więcej głowy, mniej softu. Tylko nie piszcie, ileż to wysiłku wymaga Gimp czy inny Shop. I to tyle.
nipen napisał(a): Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
Czy nie napisałem wyraźnie, że plik ma sepię dorobioną Lightroomem. Zrobiłem to w odpowiedzi na pytanie RagnarokaIII. Wychodząc z takiego założenia to każdy z nas powinien napisać przy swoich zdjęciach prezentowanych w galerii AT, że podbił kontrast w XnView, paprocha zdjął w Photoshop Elements, Gimpem podprostował walącą się wieże, a Picasą zrobił BW z kolorowego skanu Kodaka Golda... Wybacz ale nie domyśliłem się tak istotnych faktów, ale obserwując galerię wielu innych użytkowników też się tego nie domyśla, że powinno cały postprocessing opisać w stopce fotogramu. Pozdrawiam
Zgadzam się z przedmówcą. Szczególnie że ta sepia tu nie wygląda na chamsko cyfrową - więc narzędzie użyte jak dla mnie rewelacyjnie (aczkolwiek za sepią nie przepadam już). Po drugie jaki kucharz zdradza szczegółowo swe przepisy? Co do granic cyfrowej edycji analogowej fotografi ja mam bardzo prostą: nie robię nic czego nie zrobiłbym w ciemni. Zresztą 95% prezentowanych przeze mnie tutaj zdjęć to skany powiększeń, a edycja to głównie odpaproszanie, korekcja gamma(mój skaner rozjaśnia trochę).
nipen napisał(a): Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
Czy nie napisałem wyraźnie, że plik ma sepię dorobioną Lightroomem. Zrobiłem to w odpowiedzi na pytanie RagnarokaIII. Wychodząc z takiego założenia to każdy z nas powinien napisać przy swoich zdjęciach prezentowanych w galerii AT, że podbił kontrast w XnView, paprocha zdjął w Photoshop Elements, Gimpem podprostował walącą się wieże, a Picasą zrobił BW z kolorowego skanu Kodaka Golda... Wybacz ale nie domyśliłem się tak istotnych faktów, ale obserwując galerię wielu innych użytkowników też się tego nie domyśla, że powinni cały postprocessing opisać w stopce fotogramu. Pozdrawiam
nipen napisał(a): Pytanie dziwne, ale w tym świetle poniekąd tłumaczy nazwę portalu: walimy knota tradycyjnie a później wyciągamy w Gimpach, Photoshopach i innych Corelach. Jedynym ograniczeniem wyobraźnia lub jej brak. Zapomniałem, że cel uświęca środki. Dziwne, Ragnarok, że nie dostrzegasz różnicy między powiększalnikiem a softem graficznym. Czas dopisać ``...i cyfrowymi``. Mnie chodzi jedynie o rzetelną informację przy zdjęciu. Bo, jak napisano wyżej ``Granicę przesuwamy sami...``. ``Jeśli wyznaczymy granicę ostro i wyraźnie 'cyfra/analog' to w takim razie powinniśmy spotykać się na wystawach czy wernisażach, a nie na AT gdyż należałoby pozbyć się skanerów wszelakich bo obraz z nich wychodzący analogiem nie jest.`` To już jest duże uproszczenie w argumentowaniu, skanery zawsze były wykorzystywane w fotografii tradycyjnej. Poza tym nie ma innej drogi edytownia w sieci prac tradycyjnych. Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
A mnie chodziło tylko o twe zdanie że konwersja do BW to zbyt głęboka ingerencja... Bo to dla mnie to taka sama ingerencja jak poprawienie przekłamanych kolorów po skanowaniu (jeśli się nie ma skanera za tysiące)...lub jeśli się robiło na tanim kolorze z zamiarem zrobienia biało-czarnych powiększeń i tak traktowało się negatyw w czasie naświetlania.. więc różnica w osiągnięciu celu (BW) polega tu jedynie na ilości poświęconego na to czasu... wybrana droga zależy tu jedynie od wybranej formy prezentacji.
Edyta dodaje że knotowi nie pomoże żaden Gimp czy PS, knot i tak knotem pozostanie niezależnie jaką formę przybierze.
Pytanie dziwne, ale w tym świetle poniekąd tłumaczy nazwę portalu: walimy knota tradycyjnie a później wyciągamy w Gimpach, Photoshopach i innych Corelach. Jedynym ograniczeniem wyobraźnia lub jej brak. Zapomniałem, że cel uświęca środki. Dziwne, Ragnarok, że nie dostrzegasz różnicy między powiększalnikiem a softem graficznym. Czas dopisać ``...i cyfrowymi``. Mnie chodzi jedynie o rzetelną informację przy zdjęciu. Bo, jak napisano wyżej ``Granicę przesuwamy sami...``. ``Jeśli wyznaczymy granicę ostro i wyraźnie "cyfra/analog" to w takim razie powinniśmy spotykać się na wystawach czy wernisażach, a nie na AT gdyż należałoby pozbyć się skanerów wszelakich bo obraz z nich wychodzący analogiem nie jest.`` To już jest duże uproszczenie w argumentowaniu, skanery zawsze były wykorzystywane w fotografii tradycyjnej. Poza tym nie ma innej drogi edytownia w sieci prac tradycyjnych. Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
Komentarze 38
Zdjęcie udaje sepię. To tylko podróba. Ale to już sprawa fotografujących i ich psychiatrów ; ). Pozdrawiam.
A najlepiej, jak każdy siądzie na dupie i uczciwie sobie odpowie na pytanie: na ile moje tradycyjne zdjęcie jest tradycyjne. Oczywiście odpowiedź sobie jest rozwiązaniem dużo łatwiejszym, bo uczciwość wobec innych większości nie wychodzi : ).
edit (w skali kraju ; ).
niestety, każde wstawiane tu zdjęcie nie jest już tradycyjne ponieważ zostało zeskanowane, a soft i hadrware skanerów wprowadzają swoje parametry, my podczas skanowania także bawimy się zazwyczaj suwakami, mało kto ma skalibrowany monitor. Efekt to taka półcyfra-półtradycja.
najbardziej fotogeniczna brama w Lublinie - ładnie pokazane
najczęściej cykana też
A najlepiej, jak każdy siądzie na dupie .
A można na zydlu, że nie wspomnę już o fotelu?
edit (w skali kraju ; ).
Nie czytasz ze zrozumieniem, a szkoda. W jednej grupie umieszczasz podstawowe czynności korygujące, nie wpływające na treść zdjęcia z konwersją do BW w Picasie. Czyli za wszelką cenę tani, szybki efekt. I nie ma znaczenia, czy sepia jest ``chamska``, czy nie, Ragnarok. Sam fakt, że jest, dyskwalifikuje zdjęcie jako tradycyjne. Ale czego nie robi się dla ochów i achów ; ). Więcej głowy, mniej softu.
Tylko nie piszcie, ileż to wysiłku wymaga Gimp czy inny Shop. I to tyle.
Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
Zgadzam się z przedmówcą.
Szczególnie że ta sepia tu nie wygląda na chamsko cyfrową - więc narzędzie użyte jak dla mnie rewelacyjnie (aczkolwiek za sepią nie przepadam już).
Po drugie jaki kucharz zdradza szczegółowo swe przepisy?
Co do granic cyfrowej edycji analogowej fotografi ja mam bardzo prostą: nie robię nic czego nie zrobiłbym w ciemni. Zresztą 95% prezentowanych przeze mnie tutaj zdjęć to skany powiększeń, a edycja to głównie odpaproszanie, korekcja gamma(mój skaner rozjaśnia trochę).
Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
Pytanie dziwne, ale w tym świetle poniekąd tłumaczy nazwę portalu: walimy knota tradycyjnie a później wyciągamy w Gimpach, Photoshopach i innych Corelach. Jedynym ograniczeniem wyobraźnia lub jej brak. Zapomniałem, że cel uświęca środki. Dziwne, Ragnarok, że nie dostrzegasz różnicy między powiększalnikiem a softem graficznym. Czas dopisać ``...i cyfrowymi``. Mnie chodzi jedynie o rzetelną informację przy zdjęciu. Bo, jak napisano wyżej ``Granicę przesuwamy sami...``. ``Jeśli wyznaczymy granicę ostro i wyraźnie 'cyfra/analog' to w takim razie powinniśmy spotykać się na wystawach czy wernisażach, a nie na AT gdyż należałoby pozbyć się skanerów wszelakich bo obraz z nich wychodzący analogiem nie jest.`` To już jest duże uproszczenie w argumentowaniu, skanery zawsze były wykorzystywane w fotografii tradycyjnej. Poza tym nie ma innej drogi edytownia w sieci prac tradycyjnych. Nikt nie musi siedzieć w ciemni, ale jeżeli gmera cyfrowo w pliku i robi z niego coś zupełnie innego (a powyższy przykład o tym świadczy), niech się do tego przyzna. To wszystko. Samo ``manie analoga`` o niczym nie świadczy. Zwłaszcza, jak efekt końcowy to ``żywa cyfra``. Nie przesadzajmy z tym upraszczaniem.
A mnie chodziło tylko o twe zdanie że konwersja do BW to zbyt głęboka ingerencja...
Bo to dla mnie to taka sama ingerencja jak poprawienie przekłamanych kolorów po skanowaniu (jeśli się nie ma skanera za tysiące)...lub jeśli się robiło na tanim kolorze z zamiarem zrobienia biało-czarnych powiększeń i tak traktowało się negatyw w czasie naświetlania.. więc różnica w osiągnięciu celu (BW) polega tu jedynie na ilości poświęconego na to czasu... wybrana droga zależy tu jedynie od wybranej formy prezentacji.
Edyta dodaje że knotowi nie pomoże żaden Gimp czy PS, knot i tak knotem pozostanie niezależnie jaką formę przybierze.
A biało-czarnych powiększeń z kolorowego negatywu (powiększalnikiem) nigdy nie robiłeś?
Piszę o ingerencji cyfrowej.
A co to za różnica?
Narzędzie inne aby.
Zdjęcie koloru cyfrowo, a powiększalnikiem taka sama ingerencja - tak samo łatwa i prosta.
Nie ma co biadolić
Sporo do powiedzenia... . Nic dziwnego, że zamiast tradycyjnej robi się powoli cyfrowy ściek.
A biało-czarnych powiększeń z kolorowego negatywu (powiększalnikiem) nigdy nie robiłeś?
Piszę o ingerencji cyfrowej.
Zdejmowanie koloru to już dla mnie za głęboka ingerencja.cytat_koniec}
A biało-czarnych powiększeń z kolorowego negatywu (powiększalnikiem) nigdy nie robiłeś?