Przede wszystkim gratuluję kadru, sam podchodziłem do tego tematu ze dwa razy, i poległem. Mógłbym napisać o fajnym świetle, kapitalnie wyglądającej rynnie, czy ogólnie niezłym, sepiowym klimacie. Ale... . Chylę czoła nad każdym rękodziełem, co zawsze powtarzam. Ale granicę możemy przesuwać lub nie przesuwać. Nie jestem żadnym purystą i nie toczę wojen o wyższość jednego nad drugim (czasem robię też cyfrą), ale jestem zwolennikiem w miarę ``czystego kategoryzowania`` w takich sytuacjach. A mieszanie zawsze kończy się pawiem(lub prawie zawsze ; ). Każdy kombinuje, jak może. Ważne, żeby uczciwie (ot, taki paradoks). To oczywiście nie do Ciebie. Dla mnie sprawa jest prosta: kadr, wołanie, skaner lub powiększalnik (i skaner) dla wyedytowania w necie (bo inaczej się nie da). Zdejmowanie koloru to już dla mnie za głęboka ingerencja. Kiedyś sam robiłem konwersję do bw w cyfrze, później stwierdziłem, że wersja bw będzie taka, jak powinna, z negatywu (mz). Obrabiam sam i mam radochę. Chociaż skanuję D200-ką, ale o tym szaaaaa. Pliki odwracam w NC4 (ręcznie, bo nie ma czym), plamkuję w Gimpie i wszystko. Korekty krzywymi, prostowanie ew. ostatecznie przekadrowanie. Nie tykam ostrzenia od dłuższego czasu. Lubię nieostre ; ).
nipen napisał(a): W takich przypadkach informacja o cyfrowym manipulowaniu obrazem powinna być zawarta przy opisie zdjęcia. Dla mnie to nie jest już zdjęcie tradycyjne. Bardziej zalatuje HDR-em, niestety. Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzieś musi byc granica.
Staram się połączyć to co dobre w obu technikach, za HDR nie przepadam, gdyż to co uzyskujemy jest aż nazbyt nienaturalne (ale to moje zdanie). Cóż, mogę położyć arkusz po swoim Krokusem 6x9, wywołać, zanurzyć w kąpieli tonującej, utrwalić i zachować. Ale to też będzie nienaturalne wg wielu, właściwym byłoby poczekać z 80 lat by efekt tonowania sam wystąpił. Tworząc obraz fotograficzny jedni się posłużą DSLR-em, jeszcze inni klasycznym SLR-em, a ortodoksi wyjadą z jakimś wielkim formatem... efektem jest obraz do oglądania, a granica? Granicę przesuwamy sami, czasem z lepszym czasem z gorszym efektem (ale to też moje zdanie). Jeśli wyznaczymy granicę ostro i wyraźnie "cyfra/analog" to w takim razie powinniśmy spotykać się na wystawach czy wernisażach, a nie na AT gdyż należałoby pozbyć się skanerów wszelakich bo obraz z nich wychodzący analogiem nie jest Pozdrawiam
Sanrideau napisał(a): Chemiczna stoi w butelce na półeczce w analogowym darkroomie, ta tutaj to tif z Coolscana potraktowany cyfrowym lightroomem, z własnym presetem sepiopodobnym.
W takich przypadkach informacja o cyfrowym manipulowaniu obrazem powinna być zawarta przy opisie zdjęcia. Dla mnie to nie jest już zdjęcie tradycyjne. Bardziej zalatuje HDR-em, niestety. Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzieś musi byc granica.
RagnarokIII napisał(a): Mam pytanie ta sepia jest chemiczna czy cyfrowa? - pytam bo wyglada całkiem naturalnie.
Chemiczna stoi w butelce na półeczce w analogowym darkroomie, ta tutaj to tif z Coolscana potraktowany cyfrowym lightroomem, z własnym presetem sepiopodobnym.
Komentarze 38
W takich przypadkach informacja o cyfrowym manipulowaniu obrazem powinna być zawarta przy opisie zdjęcia. Dla mnie to nie jest już zdjęcie tradycyjne. Bardziej zalatuje HDR-em, niestety. Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzieś musi byc granica.
Staram się połączyć to co dobre w obu technikach, za HDR nie przepadam, gdyż to co uzyskujemy jest aż nazbyt nienaturalne (ale to moje zdanie). Cóż, mogę położyć arkusz po swoim Krokusem 6x9, wywołać, zanurzyć w kąpieli tonującej, utrwalić i zachować. Ale to też będzie nienaturalne wg wielu, właściwym byłoby poczekać z 80 lat by efekt tonowania sam wystąpił. Tworząc obraz fotograficzny jedni się posłużą DSLR-em, jeszcze inni klasycznym SLR-em, a ortodoksi wyjadą z jakimś wielkim formatem... efektem jest obraz do oglądania, a granica? Granicę przesuwamy sami, czasem z lepszym czasem z gorszym efektem (ale to też moje zdanie). Jeśli wyznaczymy granicę ostro i wyraźnie "cyfra/analog" to w takim razie powinniśmy spotykać się na wystawach czy wernisażach, a nie na AT gdyż należałoby pozbyć się skanerów wszelakich bo obraz z nich wychodzący analogiem nie jest
Chemiczna stoi w butelce na półeczce w analogowym darkroomie, ta tutaj to tif z Coolscana potraktowany cyfrowym lightroomem, z własnym presetem sepiopodobnym.
W takich przypadkach informacja o cyfrowym manipulowaniu obrazem powinna być zawarta przy opisie zdjęcia. Dla mnie to nie jest już zdjęcie tradycyjne. Bardziej zalatuje HDR-em, niestety. Oczywiście to moje zdanie. Ale gdzieś musi byc granica.
Mam pytanie ta sepia jest chemiczna czy cyfrowa? - pytam bo wyglada całkiem naturalnie.
Mam pytanie ta sepia jest chemiczna czy cyfrowa? - pytam bo wyglada całkiem naturalnie.
(...) Pozdrowienia dla Lublinianina
Dziękuję i również pozdrawiam.
Wejście w ulicę (no, uliczkę) Ku Farze - miejsce tak często "zdejmowane", że trudno wykombinować coś interesującego - tutaj się udało
Też jestem pod wrażeniem tej literatury.
Trudno nie być.
Też jestem pod wrażeniem tej literatury.
ale krzywizny
Jak w Barcelonie
I Wrocławiu! (chociaż pewnie mniej niż w mieście Cmentarza zapomnianych książek)