Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 18
powrócił Twój nadmorski koszmar
a tak swoją drogą, to marne wytłumaczenie z tą korą czołową, chyba że mąż ma zamiar wkładać emocje w remont. z tego co wiem, to podczas remontu wyzwalają się z człowieka mroczne emocję, zatem odcięcie od kory czołowej, powinno teoretycznie spowodować, że tych emocji nie będzie, tylko aplauz i akceptacja.
a skoro już wracamy do marzeń dziecięcych, to mnie zawsze pociągał i przyciągał zapach sklepu zielarskiego na ulicy Hanki Sawickiej. i ten wspaniały sirupus pini compositus produkcji herbapolu Wrocław, to były cymesy jakich mało.
ostatnio carmeny paliłem na trzecim roku studiów, był to jeszcze model z tą bibułą zamiast filtru, oprócz tego że były przesuszone jak pieprz na płaskowyżu Nazca, były przednie i dumne jak orzeł przedni, ale nie tak bardzo jak bielik, dumnie wypinający pierś w naszym godle.
uwielbiałem też, zapach wyrobów czekoladopodobnych, wyzierających ze sklepu 22 lipca dawniej E.Wedla na krakowskim przedmieściu 10, to były czasy, onegdaj tam jeszcze trolle jeździły.
ale się rozpisałem, ale tak to jest w sobotę z rana.
ta uwaga szczególnie dotyczy kolegów rbita i janusa , zabroniłam już mężowi czytać Wasze dialogi na cztery nogi, jeszcze mu kora mózgowa od pnia odstanie i kto mi remont zrobi ?
OK, to tyle narzekań, obowiązek narodowy spełniłem, a teraz będzie już tylko na plus
ile wierszy i nieszczęśliwych miłości rozwiało się odbijając od tych blado oświetlonych witryn.
cześć ich pamięci!
Kiosk "Ruchu" to jeden z wielu zaginionych mikroswiatow uprzedniej epoki. Szkoda go. Niniejszym spuszczam zaslone... Witamy reklamy.
szczęściem żelazko mam z wytwornicą pary i na czas odświeżyłem prasowankę...
i taka myśl mi przeszyła głowę, żeby pocztę upchnąć do kiosku... już widzę te stosy listów, paczek i paczuszech przelewających się przez te malutkie okienko i tego pocztowego kioskarza, któren przygniecony paczką z poleconymi priorytetami smacznie zajada kanapkę dobytą z szarej, przetłuszczonej tutki...
a zadrutowana Wyborcza... no tak!!! lecę do kiosku (się mi przypomniało, że prasować trza)
Pozdrawiam wiosennie, plotac wianki i trzy po trzy.
i co ja mam powiedziecieć?
że mi się widzi?
że też myślę o takich przekazach?
tak, tak, tak
dzisiaj już nie ma nawet tej budy z napisem