Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 18
do Malczera. słuchaj, nie mógłbyś zacząć wydawać pocztówek? jak byliśmy z Żoną w Gdańsku, nie wiedziałem co kupić, bo wszystkie pocztówki dość paskudne były, a taki rumuński akcent bym wysłał znajomemu jak znalazł (w skrzynce na listy).
no ładnie, pan Bułhakow się natrudził, a Ty tylko o spirytusie zapamiętałeś.ja tam wolałem nocny przelot nad Moskwą, nawet na atari była taka gra o locie nad Moskwą.
czy ktoś z Szanownego Państwa wie gdzie można kupić go?
Przypominam co na ten temat Małgorzacie powiedział Korowiow (chyba on, nie jestem tego do końca pewny, w kwestii spirytusu jestem pewny)
Purity of Essence.
Krok w tył, to byłoby inne zdjęcie, druga łódka się łapała (też mam z dwoma... gdzieś...). Z lewej śmietnik i coś-tam itede itepe. Jest jak jest, czas się napić, tym bardziej, że w 3City pogoda barowa. Dzień się pomału kończy, trzeba w sklepie za węgłem zanabyć Żołądkową Gorzką i wypić ze smakiem nie bacząc na przypadłości dnia następnego. Ze smakiem, gdyż ani ona gorzka, a już na pewno nie żołądkowa. Smacznego, na zdrowie
torba jest odpoczęta, wszak jeno wisi i się obija.
Wyobraz sobie, jakbys zareagowal, gdyby ktos Twoja flage panstwowa zredukowal do li tylko dolnego koloru. W tej sytuacji juz chyba lepiej byloby dac krok do tylu i wpasc niechybnie w tarapaty. Wiadomo: Karpaty.
pamiętam kaca na łonie natury, który mnie kiedyś dopadł na torach kolei linii lwowskiej, która w XIX wieku połączyła Lublin z Warszawą z jednej strony i Lwowem z drugiej. żałuję, że mnie nie dopadł pięć metrów dalej, wtedy mógłbym spokojnie delektować się przyrodą, leżąc na zielonym pastwisku i żaden kamień nie gniótł by mnie w potylicę.
ja bym nie dawał kroku w tył, ani pół, ale za to bym kucnął zmęczony noszeniem torby i sprzętu w niej, sprzętu do sielanki rzecz jasna.
A teraz o zdjeciu: Zdjecie podoba sie mnie. Dalbym osobiscie pol kroku do tylu, ale widocznie nie bylo to mozliwe z powodu zdradzieckiej turni, ktora w komitywie przepasci juz czyhala za plecami. Wiadomo: Karpaty. W tej sytuacji wycofuje sie z cofania.
Pozdrawiam z biura, gdzie trawy ani - ani.
J.