Diakoni
Święcenia diakonatu w poznańskiej katedrze, V 2011. Tu chyba w czasie modlitwy wstawienniczej. Revueflex SC-1, Pentacon 50 lub 29 mm, statyw, Rollei Superpan 200 w R09. Skan cyfrą, trochę wykontrastowane w Irfanie i zwiększyłem lekko ostrość, nie wiem czy słusznie.
Komentarze 163
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi "Slightly Out Of Focus")
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi "Slightly Out Of Focus")
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi 'Slightly Out Of Focus')
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
No to o tych faktach akurat wiedziałem (różne źródła podają różną liczbę ocalałych klatek - od 8-miu do 10-ciu). Nie mniej, o ile się nie mylę, Capa nie odżegnał się od tego zdjęcia i w jego autorskich albumach było ono publikowane.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
Oczywiście masz rację, ale trzeba pamiętać, że nie ma czegoś takiego jak "minimalny poziom świadomości/doświadczenia użytkownika AT", który uprawnia do prezentowania tu zdjęć. To, że ktoś na swoim aktualnym poziomie wiedzy wstawia zdjęcie, które zrobił według swoich możliwości i umiejętności uprawnia oczywiście bardziej doświadczonych kolegów do wytknięcia mu błędów warsztatowych, ale nie do tego (a moim zdaniem to właśnie miało tu miejsce), żeby zgłaszać pod jego adresem pretensje, że zdjęcie zrobił tak jak zrobił i że je publikuje.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
O to to.
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi 'Slightly Out Of Focus')
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
No to o tych faktach akurat wiedziałem (różne źródła podają różną liczbę ocalałych klatek - od 8-miu do 10-ciu). Nie mniej, o ile się nie mylę, Capa nie odżegnał się od tego zdjęcia i w jego autorskich albumach było ono publikowane.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
Oczywiście masz rację, ale trzeba pamiętać, że nie ma czegoś takiego jak "minimalny poziom świadomości/doświadczenia użytkownika AT", który uprawnia do prezentowania tu zdjęć. To, że ktoś na swoim aktualnym poziomie wiedzy wstawia zdjęcie, które zrobił według swoich możliwości i umiejętności uprawnia oczywiście bardziej doświadczonych kolegów do wytknięcia mu błędów warsztatowych, ale nie do tego (a moim zdaniem to właśnie miało tu miejsce), żeby zgłaszać pod jego adresem pretensje, że zdjęcie zrobił tak jak zrobił i że je publikuje.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
O to to.
...[-]...
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
...[-]...
czytałem wersję, w której technik z niecierpliwości i poganiany terminem publikacji - miały to być pierwsze fotografie z D-day, - podkręcił zbyt mocno suszarkę.
...[-]...
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
...[-]...
czytałem wersję, w której technik z niecierpliwości i poganiany terminem publikacji - miały to być pierwsze fotografie z D-day, - podkręcił zbyt mocno suszarkę.
Wydaje mi się, że kolega Jantar nie musi być profesjonalnym fotografem i brać za swoją pracę pieniądze by robić coś dobrze.
Starał się jak mógł, zdjęciu szczerze nie mam nic do zarzucenia. Pewnie nie jest to mistrzostwo świata ale jestem prawie na pewno przekonany, że pod powiększalnikiem można by wydusić z tej klatki wystarczająco dużo szczegółów by zadowolić tych którzy ów detali łakną. Skan jest taki sobie i tyle. Dziwi mnie po prostu maniera tłumaczenia się z krzywej nogi w statywie, złego filmu, złego światła. A dorabianie teorii i zasłanianie się przykładami zdjęć o znaczeniu historycznym to kuriozum. Szczerze, to jest totalnie niepotrzebne i nie wiem czy na miejscu. Autor też wie gdzie słabe ogniwo, póki nie odlatuje na choinkę z teoriami jest ok. To może być wyjątkowe treścią zdjęcie i jeśli podobne jest np ze święcenia Karola Wojtyły to dziś ludzie przed nim klękają. Tyle, że nie z fotograficznego punktu widzenia. A tu wymieniamy w dużej mierze doświadczenia fotograficzne.
Pozdrowienia.
Pecie i Fiakierze, a jeśli można Piotrze i Piotrze. Odpowiem tak, ponieważ w waszej krytyce i uporze dobraliście się ostatnimi czasy w parę.
Wydaje mi się, że kolega Jantar nie musi być profesjonalnym fotografem i brać za swoją pracę pieniądze by robić coś dobrze.
Starał się jak mógł, zdjęciu szczerze nie mam nic do zarzucenia. Pewnie nie jest to mistrzostwo świata ale jestem prawie na pewno przekonany, że pod powiększalnikiem można by wydusić z tej klatki wystarczająco dużo szczegółów by zadowolić tych którzy ów detali łakną. Dziwi mnie po prostu maniera tłumaczenia się z krzywej nogi w statywie, złego filmu, złego światła. A dorabianie teorii i zasłanianie się przykładami zdjęć o historycznym znaczeniu to kuriozum. Szczerze, to jest totalnie niepotrzebne i nie wiem czy na miejscu. Jak wygląda każdy widzi, autor też wie gdzie słabe ogniwo, póki nie odlatuje na choinkę z teoriami jest ok. To może być wyjątkowe treścią zdjęcie i jeśli podobne jest np ze święcenia Karola Wojtyły to dziś ludzie przed nim klękają. Tyle, że nie z fotograficznego punktu widzenia. A tu wymieniamy w dużej mierze doświadczenia fotograficzne. Pozdrowienia.
Romku.
Nie wiem na jakiej podstawie użyłeś sformułowania "...w waszej krytyce i uporze dobraliście się (...) w parę" bo fakt, że w niektórych sprawach dwóch nie znających się ludzi ma poglądy zbieżne jeszcze o "dobieraniu" nie świadczy. Z mojej strony mogę powiedzieć, że raczej rzadko podejmuję się "krytyki" zdjęć i najczęściej wypowiadam się na temat tych, które mi się spodobały. Właściwie od jakiegoś czasu dyskusja o powyższym zdjęciu polega na tym, że prawie wszyscy uczestnicy się zgadzają ze sobą tyle, że używają różnych sformułowań.
P(...)Dziwi mnie po prostu maniera tłumaczenia się z krzywej nogi w statywie, złego filmu, złego światła. (...)
Przyznam szczerze, że ta wypowiedź Autora zdjęcia mi po prostu umknęła i wyrażając swoje zdanie o zdjęciu nie brałem jej pod uwagę (zresztą nie zmienia to faktu, że zdjęcie mi się podoba
Padło nieco wyżej zdanie negujące wartość uroczystości przedstawionej na zdjęciu i do niego się odniosłem mówiąc, że jednak "coś szczególnego" się tam stało.
Powtórzę po raz trzeci - uwaga moja w tym wypadku dotyczyła opinii wyrażonej o zdarzeniu a nie o zdjęciu i nie stanowiła usprawiedliwiania niedoskonałości technicznych - po prostu odnosiła się do innych, niezależnych od Autora spraw.
Pozdrawiam.
Pecie i Fiakierze, a jeśli można Piotrze i Piotrze. Odpowiem tak, ponieważ w waszej krytyce i uporze dobraliście się ostatnimi czasy w parę.
Wydaje mi się, że kolega Jantar nie musi być profesjonalnym fotografem i brać za swoją pracę pieniądze by robić coś dobrze.
Starał się jak mógł, zdjęciu szczerze nie mam nic do zarzucenia. Pewnie nie jest to mistrzostwo świata ale jestem prawie na pewno przekonany, że pod powiększalnikiem można by wydusić z tej klatki wystarczająco dużo szczegółów by zadowolić tych którzy ów detali łakną. Dziwi mnie po prostu maniera tłumaczenia się z krzywej nogi w statywie, złego filmu, złego światła. A dorabianie teorii i zasłanianie się przykładami zdjęć o historycznym znaczeniu to kuriozum. Szczerze, to jest totalnie niepotrzebne i nie wiem czy na miejscu. Jak wygląda każdy widzi, autor też wie gdzie słabe ogniwo, póki nie odlatuje na choinkę z teoriami jest ok. To może być wyjątkowe treścią zdjęcie i jeśli podobne jest np ze święcenia Karola Wojtyły to dziś ludzie przed nim klękają. Tyle, że nie z fotograficznego punktu widzenia. A tu wymieniamy w dużej mierze doświadczenia fotograficzne. Pozdrowienia.
Romku.
Nie wiem na jakiej podstawie użyłeś sformułowania "...w waszej krytyce i uporze dobraliście się (...) w parę" bo fakt, że w niektórych sprawach dwóch nie znających się ludzi ma poglądy zbieżne jeszcze o "dobieraniu" nie świadczy. Z mojej strony mogę powiedzieć, że raczej rzadko podejmuję się "krytyki" zdjęć i najczęściej wypowiadam się na temat tych, które mi się spodobały. Właściwie od jakiegoś czasu dyskusja o powyższym zdjęciu polega na tym, że prawie wszyscy uczestnicy się zgadzają ze sobą tyle, że używają różnych sformułowań.
P(...)Dziwi mnie po prostu maniera tłumaczenia się z krzywej nogi w statywie, złego filmu, złego światła. (...)
Przyznam szczerze, że ta wypowiedź Autora zdjęcia mi po prostu umknęła i wyrażając swoje zdanie o zdjęciu nie brałem jej pod uwagę (zresztą nie zmienia to faktu, że zdjęcie mi się podoba
Padło nieco wyżej zdanie negujące wartość uroczystości przedstawionej na zdjęciu i do niego się odniosłem mówiąc, że jednak "coś szczególnego" się tam stało.
Powtórzę po raz trzeci - uwaga moja w tym wypadku dotyczyła opinii wyrażonej o zdarzeniu a nie o zdjęciu i nie stanowiła usprawiedliwiania niedoskonałości technicznych - po prostu odnosiła się do innych, niezależnych od Autora spraw.
Pozdrawiam.
Z tego rodzą się osobliwe emocje, wrzucanie grupowe do różnych worków i różne takie
Mnie osobiście szlag trafia, gdy ktoś mi przypisuje wypowiedzi osób trzecich i dopisuje mnie do jakiejkolwiek frakcji.
PS. Mój nieżyjący od kilkunastu lat szef zdiagnozował mnie już 20 lat temu stwierdzając:
Z tego rodzą się osobliwe emocje, wrzucanie grupowe do różnych worków i różne takie
Mnie osobiście szlag trafia, gdy ktoś mi przypisuje wypowiedzi osób trzecich i dopisuje mnie do jakiejkolwiek frakcji.
PS. Mój nieżyjący od kilkunastu lat szef zdiagnozował mnie już 20 lat temu stwierdzając:
... fakt, że w niektórych sprawach dwóch nie znających się ludzi ma poglądy zbieżne jeszcze o 'dobieraniu' nie świadczy. ...
No popatrz! wyprzedziłeś mnie tym tekstem!
Zaraz okaże się, żeśmy się we dwoje dobrali jak w korcu maku
... fakt, że w niektórych sprawach dwóch nie znających się ludzi ma poglądy zbieżne jeszcze o 'dobieraniu' nie świadczy. ...
No popatrz! wyprzedziłeś mnie tym tekstem!
Zaraz okaże się, żeśmy się we dwoje dobrali jak w korcu maku
A dorabianie teorii i zasłanianie się przykładami zdjęć o historycznym znaczeniu to kuriozum.
Nie uważam, żebym dorabiał jakąkolwiek teorię do tego zdjęcia, a i historyczne zdjęcie przywołałem nie po to, żeby nim cokolwiek, lub kogokolwiek zasłaniać. Zrobiłem to jedynie po to (jak już zresztą pisałem), żeby pokazać, że odrzucanie hurtem wszystkich klatek, które nie spełniają wymogu technicznej perfekcji nie jest regułą, którą zawsze i wszędzie należy bezwzględnie stosować. Oczywiście trzeba mieć powód, żeby na zdjęcie, które z technicznego punktu widzenia nie jest ideałem spojrzeć pobłażliwym okiem. Dla wielkich fotografów, których zdjęcia ozdobią okładki gazet i ściany uznanych galerii, tym powodem będzie uwiecznienie historycznej, pełnej dramatyzmu chwili. Dla mniejszych, którzy poprzestaną na opublikowaniu zdjęcia w galerii AT, będzie to satysfakcja z udanego kadru, lub upamiętnienie chwili, która w ich mniemaniu jest z jakiegoś względu istotna. Czyż nie?
A dorabianie teorii i zasłanianie się przykładami zdjęć o historycznym znaczeniu to kuriozum.
Nie uważam, żebym dorabiał jakąkolwiek teorię do tego zdjęcia, a i historyczne zdjęcie przywołałem nie po to, żeby nim cokolwiek, lub kogokolwiek zasłaniać. Zrobiłem to jedynie po to (jak już zresztą pisałem), żeby pokazać, że odrzucanie hurtem wszystkich klatek, które nie spełniają wymogu technicznej perfekcji nie jest regułą, którą zawsze i wszędzie należy bezwzględnie stosować. Oczywiście trzeba mieć powód, żeby na zdjęcie, które z technicznego punktu widzenia nie jest ideałem spojrzeć pobłażliwym okiem. Dla wielkich fotografów, których zdjęcia ozdobią okładki gazet i ściany uznanych galerii, tym powodem będzie uwiecznienie historycznej, pełnej dramatyzmu chwili. Dla mniejszych, którzy poprzestaną na opublikowaniu zdjęcia w galerii AT, będzie to satysfakcja z udanego kadru, lub upamiętnienie chwili, która w ich mniemaniu jest z jakiegoś względu istotna. Czyż nie?
Dla mniejszych, którzy poprzestaną na opublikowaniu zdjęcia w galerii AT, będzie to satysfakcja z udanego kadru, lub upamiętnienie chwili, która w ich mniemaniu jest z jakiegoś względu istotna. Czyż nie?
Dokładnie czyż tak.
Dla mniejszych, którzy poprzestaną na opublikowaniu zdjęcia w galerii AT, będzie to satysfakcja z udanego kadru, lub upamiętnienie chwili, która w ich mniemaniu jest z jakiegoś względu istotna. Czyż nie?
Dokładnie czyż tak.
Ta dyskusja to ślepa uliczka. Zdjęcie jest spieprzone technicznie, a ciekawe tylko dlatego, że pokazuje kawałek świata większości nam nieznany. Gdyby autor miał więcej doświadczenia, zepewne poradziłby sobie, więc narzekanie na trudne warunki nie są przekonujące.
Zdjęcie obejrzałem z zainteresowaniem, a najwięcej uwagi skupiłem, nie wiedzieć czemu, na podeszwach butów dwóch diakonów.
Doswiadczenia mam mało, owszem. Przy moim przerobie ok. 5 rolek filmu na rok (albo i mniej) czymś dziwnym byłoby zmienianie filmu na czulszy. Swoją drogą, zastosowany - Rollei Superpan 200 i tak zaliczam do czułych
Aha, ja też zwróciłem uwagę na te podeszwy
Ktoś pisał, że na odbitce być moze da się wydusić więcej. Zobaczymy
Coby nie było niedomówień, zdjecie zrobiłem dla siebie, ew. popytam owych wyświęconych diakonów, czy nie chcieliby odbitki, ale to tak za jakiś czas jak ich spotkam. Niektórzy czasem lubią coś innego niż cyfrowe, prawda? Nawet jak nie będzie idealne. Nie pobieram z tego tytułu też rzadnych pieniedzy, chyba że ktoś będzie chciał taką odbitkę to wiadomo, jakaś mała prowizja coby pokryć koszt wykonania odbitki.
Nie chcę oceniać, ale Yoonson z tego co gdzieś zauważyłem, jest chyba trochę antyklerykalny, prawda? I moze stąd wyszło owe "ble"? Nie chcę zasłaniać się, nie przywiązuję wagi aby zdjęcie było super-dobre, bo i tak ani nie mam skanera, ani wiedzy jak poprawiać. Bardziej chciałem zrobic z tego taką "wglądówkę", chodziło o kadr.
Aha, katedra jest rzeczywiście ciemna.
Ta dyskusja to ślepa uliczka. Zdjęcie jest spieprzone technicznie, a ciekawe tylko dlatego, że pokazuje kawałek świata większości nam nieznany. Gdyby autor miał więcej doświadczenia, zepewne poradziłby sobie, więc narzekanie na trudne warunki nie są przekonujące.
Zdjęcie obejrzałem z zainteresowaniem, a najwięcej uwagi skupiłem, nie wiedzieć czemu, na podeszwach butów dwóch diakonów.
Doswiadczenia mam mało, owszem. Przy moim przerobie ok. 5 rolek filmu na rok (albo i mniej) czymś dziwnym byłoby zmienianie filmu na czulszy. Swoją drogą, zastosowany - Rollei Superpan 200 i tak zaliczam do czułych
Aha, ja też zwróciłem uwagę na te podeszwy
Ktoś pisał, że na odbitce być moze da się wydusić więcej. Zobaczymy
Coby nie było niedomówień, zdjecie zrobiłem dla siebie, ew. popytam owych wyświęconych diakonów, czy nie chcieliby odbitki, ale to tak za jakiś czas jak ich spotkam. Niektórzy czasem lubią coś innego niż cyfrowe, prawda? Nawet jak nie będzie idealne. Nie pobieram z tego tytułu też rzadnych pieniedzy, chyba że ktoś będzie chciał taką odbitkę to wiadomo, jakaś mała prowizja coby pokryć koszt wykonania odbitki.
Nie chcę oceniać, ale Yoonson z tego co gdzieś zauważyłem, jest chyba trochę antyklerykalny, prawda? I moze stąd wyszło owe "ble"? Nie chcę zasłaniać się, nie przywiązuję wagi aby zdjęcie było super-dobre, bo i tak ani nie mam skanera, ani wiedzy jak poprawiać. Bardziej chciałem zrobic z tego taką "wglądówkę", chodziło o kadr.
Aha, katedra jest rzeczywiście ciemna.