Tres Delinquentes
Złomiarze łódzcy. Rolleiflex Automat (1939) + Trix400/U+
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Komentarze 47
Tutaj masz Jacku nieco więcej informacji o obiekcie, jego archiwalne zdjecia itp ... naprawdę można było w nim zrobić coś sensownego, jak choćby np. muzeum łódzkiej komunikacji
Znam tę stronę. Obejrzałem ją sobie dokładnie jakiś czas temu, przy okazji innych Twoich zdjęć.
Znasz problem z autopsji? ...
Zadajesz trudne pytania, jakbyś był filozofem.
Wiele racji ma Tomograf. Ale to jest taka racja trochę statystyczna, symplifikująca.
Problem kolejowych kradzieży węgla istnieje od czasu, kiedy kolej zaczęła przewozić węgiel. Czytałem teksty sprzed I Wojny Światowej opisujące takie incydenty. Gdzieś tam równolegle funkcjonował proceder pozyskiwania węgla poprzez wydobycie w tzw. biedaszybach (czyli de facto niewielkich kopalniach funkcjonujących z naruszeniem prawa górniczego, organizowanych na zasadzie nieformalnych spółdzielni) oraz odzyskiwaniem węgla z hałd kamienia pogórniczego (zawierają do 20% tego surowca). Wszystkie te formy działalności były zawsze zwalczane przez państwo. Działania te zawsze nasilały się w okresach biedy (np. Wielki Kryzys) i praktycznie zanikały w czasach prosperity (np. okres 1945-1990)
Odpowiadając na Twoje pytanie, po ty zdecydowanie przydługim wstępie mogę powiedzieć, że ludzie, którzy zajmują się kradzieżą węgla są w zdecydowanej większości ofiarami przemian gospodarczych, które nastąpiły po 1990 roku. Ci, których spotykałem prawie zawsze byli sympatyczni, niekiedy budzili litość, rzadko sprawiali wrażenie przestępców.
Na pewno to, co napisałem nie usatysfakcjonuje Cię, ale to jest naprawdę skomplikowany problem, a ja nie miałem czasu przygotować się do odpowiedzi.
Znasz problem z autopsji? ...
Zadajesz trudne pytania, jakbyś był filozofem.
Wiele racji ma Tomograf. Ale to jest taka racja trochę statystyczna, symplifikująca.
Problem kolejowych kradzieży węgla istnieje od czasu, kiedy kolej zaczęła przewozić węgiel. Czytałem teksty sprzed I Wojny Światowej opisujące takie incydenty. Gdzieś tam równolegle funkcjonował proceder pozyskiwania węgla poprzez wydobycie w tzw. biedaszybach (czyli de facto niewielkich kopalniach funkcjonujących z naruszeniem prawa górniczego, organizowanych na zasadzie nieformalnych spółdzielni) oraz odzyskiwaniem węgla z hałd kamienia pogórniczego (zawierają do 20% tego surowca). Wszystkie te formy działalności były zawsze zwalczane przez państwo. Działania te zawsze nasilały się w okresach biedy (np. Wielki Kryzys) i praktycznie zanikały w czasach prosperity (np. okres 1945-1990)
Odpowiadając na Twoje pytanie, po ty zdecydowanie przydługim wstępie mogę powiedzieć, że ludzie, którzy zajmują się kradzieżą węgla są w zdecydowanej większości ofiarami przemian gospodarczych, które nastąpiły po 1990 roku. Ci, których spotykałem prawie zawsze byli sympatyczni, niekiedy budzili litość, rzadko sprawiali wrażenie przestępców.
Na pewno to, co napisałem nie usatysfakcjonuje Cię, ale to jest naprawdę skomplikowany problem, a ja nie miałem czasu przygotować się do odpowiedzi.
Dobre.