zatkało mnie , bo zawsze myślałam ,ze chodzi o pytona a bylo to tak-w brzozowym zagajniku rosły zawilce, połozyłam się więc na zeszłorocznych suchych liściach ,żeby zrobić gniotka , a jak sie podniosłam , to sie okazało ,że pode mna jest spora samiczka zaskrońcowa zawsze myslalam ,ze z mimiką u gadów krucho , tymczasem zaskroniec był wyraźnie zdziwiony
"Ktoś opowiedział: ...Wiesz, wczoraj moja koleżanka przyszła mi się pożalić. Weterynarz zabrał jej ukochane zwierzątko. Ale od początku. To zwierzątko to boa dusiciel. Koleżanka hodowała go od 10 lat. Spała z nim..., traktowała go jak pieska. Spacerował (w cudzysłowie) po całym domu. Jak kładł się spać, to tak fajnie zwijał się w spiralkę. Ale od jakichś 3 tygodni coś złego się z nim działo. Zachorował. Nie jadł, już nie zwijał się w taką spiralkę, tylko wyciągał się jak długi obok niej. "Chyba się do mnie upodabnia ;-)" - mówiła z uśmiechem dziewczyna. Zaniosła go do weterynarza. Gdy weterynarz usłyszał historię, włos mu się na głowie zjeżył. Wezwał odpowiednie służby, przyjechały natychmiast, zawinęły węża. Weterynarz tłumaczy: dusiciele potrzebują około 10 lat, by dojrzeć w pełni (hodowała go przez 10 lat). Potem przychodzi czas, gdy robią sobie miejsce w brzuchu. Taki czas trwa do 3 tygodni (nie jadł 3 tygodnie). W ten sposób przygotowują się do połknięcia wielkiego posiłku. A gdy wyciągają się jak długie, to sprawdzają, czy posiłek zmieści się im w brzuchu..."
Komentarze 12
Obrazek coś ma przyciągającego uwagę.
To "coś" wymyka się definicji.
Może później... albo kiedyś ?
Trochę go upaś, będzie pyton
Irmi trochę łgałem z tym leżeniem, po to mam te dwuokie aparaty, żeby tylko klęknąć i cyk
a bylo to tak-w brzozowym zagajniku rosły zawilce, połozyłam się więc na zeszłorocznych suchych liściach ,żeby zrobić gniotka , a jak sie podniosłam , to sie okazało ,że pode mna jest spora samiczka zaskrońcowa
zawsze myslalam ,ze z mimiką u gadów krucho , tymczasem zaskroniec był wyraźnie zdziwiony
Trochę go upaś, będzie pyton
Upasiony jest leniwy.
Podobno lepszy zaskroniec, byle waryjot.
Pewnie nawet swoich imion nie znaliście, ach ta młodzież
ach , ta wiosna
ja ostatnio leżałam na zaskrońcu
To mi przypomniało tę historię z wężem boa...
"Ktoś opowiedział:
...Wiesz, wczoraj moja koleżanka przyszła mi się pożalić. Weterynarz zabrał jej ukochane zwierzątko. Ale od początku.
To zwierzątko to boa dusiciel.
Koleżanka hodowała go od 10 lat. Spała z nim..., traktowała go jak pieska. Spacerował (w cudzysłowie) po całym domu.
Jak kładł się spać, to tak fajnie zwijał się w spiralkę.
Ale od jakichś 3 tygodni coś złego się z nim działo. Zachorował.
Nie jadł, już nie zwijał się w taką spiralkę, tylko wyciągał się jak długi obok niej. "Chyba się do mnie upodabnia ;-)" - mówiła z uśmiechem dziewczyna.
Zaniosła go do weterynarza.
Gdy weterynarz usłyszał historię, włos mu się na głowie zjeżył.
Wezwał odpowiednie służby, przyjechały natychmiast, zawinęły węża.
Weterynarz tłumaczy: dusiciele potrzebują około 10 lat, by dojrzeć w pełni (hodowała go przez 10 lat). Potem przychodzi czas, gdy robią sobie miejsce w brzuchu. Taki czas trwa do 3 tygodni (nie jadł 3 tygodnie). W ten sposób przygotowują się do połknięcia wielkiego posiłku. A gdy wyciągają się jak długie, to sprawdzają, czy posiłek zmieści się im w brzuchu..."