***
neopan 400
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 26
Robiąc zdjęcia głównie ze statywu, takie z pokłonami, strefami itd, trudno jest zrezygnować z własnej definicji dobrej kompozycji. Przynajmniej dla mnie przez długi czas był to kłopot.
Przejaśniło mi się, kiedy zobaczyłem jedno zdjęcie Meyerowitza, jedno zdjęcie Shore'a i parę zdjęć Callahana. Lubię ten dygot (z wielu powodów).
Nie będę cytował
W żaden sposób nie zamierzam tego negować. Absolutnie. Moje „bajki” mają prawo też się nie podobać i nikomu tego nie odmawiam
... chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.
..chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.
Zgodzę się, bo rację masz
A być może bez Pani z tyłu
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.
Wyznaję dokładnie odwrotną filozofię. Autor podaje odbiorcy obraz "na talerzu", a to jego powinnością jest zdjęcie zinterpretować, odnaleźć w nim sens/bezsens. Nadawanie tytułów, opisów narzuca w pewien sposób odbiorcy wizjię autora co czesto może prowadzić do ograniczenia możliwości interpretacji. Inaczej jest gdy zdjęcie jest jakby to nazwać... "Otwarte", tak jak pytania otwarte, bez podpowiedzi, bez nakierunkowań. Czesto w komentarzach na temat moich fot ludzie odnajdywali rzeczy zupełnie inne niż ja sam. Gdybym uciekł sie do pewnego ograniczenia interpretacyjnego jakim są opisy czy tytuły być może odbiorca nie zastanowiłby się nad zdjęciem "po swojemu" i podszedł do niego: "acha, o to jej/mu chodziło". Jeżeli zdjęcia nie rozumie to albo do niego nie dojrzał, albo zdjęcie jest bez sensu, (ale dla niego!). To są czysto subiektywne dywagacje rzecz jasna...
A co do zdjęcia Griszy. Jak się ma Twoje podejście do skąpści kompozycyjnej wyrażonej w sakramentalnym: "za dużo w kadrze"? Wielokrotnie czytałem podobne Twoje opinie pod ulicznymi zdjęciami. Czy tutaj jest w sam raz? Chyba nie...
E:literówki.
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.
Wyznaję dokładnie odwrotną filozofię. Autor podaje odbiorcy obraz 'na talerzu', a to jego powinnością jest zdjęcie zinterpretować, odnaleźć w nim sens/bezsens. Nadawanie tytułów, opisów narzuca w pewien sposób odbiorcy wizji autora co czesto może prowadzić do ograniczenia możliwości interpretacji. Inaczej jest gdy zdjęcie jest jakby to nazwać... 'Otwarte', tak jak pytania otwarte, bez podpowiedzi, bez nakierunkowań. Czesto w komentarzach na temat moich fot ludzie czasami odnajdywali rzeczy zupełnie inne niż ja sam. Gdybym uciekł sie do pewnego ograniczenia interpretacyjnego jakim są opisy czy tytuły być może odbiorca nie zastanowiłby się nad zdjęciem 'po swojemu' i podszedł do niego: 'acha, o to jej/mu chodziło'. Jeżeli zdjęcia nie rozumie to albo do niego nie dojrzał, albo zdjęcie jest bez sensu, (ale dla niego!). To są czysto subiektywne dywagacje rzecz jasna...
Dobrze mówi dać mu piwa!
tak przy okazji - nie znoszę tytułów na zdjęciach.. to powinno być zakazane
[...]
tak przy okazji - nie znoszę tytułów na zdjęciach.. to powinno być zakazane
A zwłaszcza nie powinno być przy dodawaniu zdjęcia takiego wymogu. Pamietam jak dodawałem pierwsze zdjęcie po zalogowaniu... Mordęgą było wymyslanie "tytułu". Niektórzy uciekaja się do wybiego w postaci numerowania zdjęć. Ma to też pewien walor funkcjonalny.
To zresztą współcześnie powszechna praktyka: przerzucić obowiązek nadania dziełu sensu na odbiorcę. Czy to dobrze czy źle – nie wiadomo.
Lubię, kiedy autor opowiada mi swoją historię. Nie czuję się przy tym ograniczony w możliwości interpretacji, stać mnie bowiem na własne wnioski. Wszystko jednak zależy od tego, czego oczekujemy od dzieła.
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.
Dla mnie te sprawy są połączone, jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
Autor, jeżeli ma coś do powiedzenia, opowiada zdjęciem historię. Jeżeli nie ma nic do powiedzenia, to jest to tylko obrazek, który mogę po swojemu zinterpretować. Ale wtedy nie doszukuję się w nim sensu, bo go tam nie ma, ale nadaję własny.
To zresztą współcześnie powszechna praktyka: przerzucić obowiązek nadania dziełu sensu na odbiorcę. Czy to dobrze czy źle – nie wiadomo.
Jacku przecież autor opowiada zdjęciem historię razem z odbiorcą bo środkami wyrazu nadaje sens temu co zatrzymał w kadrze i daje pewną ilość tropów odbiorcy, który nimi podąża albo nie.
Jak się ma Twoje podejście do skąpści kompozycyjnej wyrażonej w sakramentalnym: "za dużo w kadrze"? Wielokrotnie czytałem podobne Twoje opinie pod ulicznymi zdjęciami. Czy tutaj jest w sam raz? Chyba nie...
Jak dla mnie to ten kadr jest za mało gęsty, samochody po prawej stronie nie zagrały tak jakbym sobie to wymarzył... zwykle tak to bywa