Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 28
Phi... Ja przez pół roku starałem się znaleźć pracę. Pół roku, k-wa? Jak to możliwe?
Chcesz ze mną porozmawiać? O takich jak ja jest wyśmienity artykuł. Ja nie mam pracy, ja ją miewam i może do końca życia będę miewał - serdecznie nie chce mi się przebranżawiać po raz tysięczny. Wyniki mojej pracy ogląda po 2mln osób, a mieszkam w trzynastym z kolei wynajętym mieszkaniu i nie widzę szans na zakup własnego. Ale to nic, prawie nauczyłem się z tym żyć. Czasami tylko cicho załkam i zamarudzę
Widzę, że jedziemy na podobnym wózku, bo i ja wybrałem taki zawód.
Nie mam już złudzeń co do tego kraiku. Niedługo opuszczam go, bo wolę gdzie indziej zmywać gary niż liczyć, że coś tu się zmieni.
Nic się nie zmieni.
Ja nie mam pracy, ja ją miewam i może do końca życia będę miewał
Skąd ja to znam
Skąd ja to znam
Coś za coś - kilka dni temu wpierniczałem resztki makaronu z resztką masła, pieprzem i oregano. Za to dzisiaj zrobiłem wielkie zakupy spożywcze, właśnie skończyłem oglądać 4. część "The genius of photography", mam filmy, mam papier, mam chemię, patrzę na schnące odbitki i nie żałuję ani dnia z życia. Mogę wszystko: odpalić powiększalnik, pójść spać, nie iść spać, poczytać, wypić litr wina... jutro znowu jest dzień powszedni: nie idę do biura, do fabryki, za ladę ani do żadnej innej pracy - niespiesznie zjem śniadanie, wyjdę z psem na spacer i popracuję koncepcyjnie zapijając ulubioną muzę świeżo zmieloną bardzo pyszną kawą. A potem, za widoku, może przestrzelam Rolleicorda, dawno dziadzio nie był na spacerze
Skąd ja to znam
Coś za coś - kilka dni temu wpierniczałem resztki makaronu z resztką masła, pieprzem i oregano. Za to dzisiaj zrobiłem wielkie zakupy spożywcze, właśnie skończyłem oglądać 4. część 'The genius of photography',
Hehe, ja dzisiaj - a właściwie wczoraj - obejrzalem odcinek 5 "We are family". Co do reszty, na pewno racja, ale troche też racjonalizacja
..na pewno racja, ale troche też racjonalizacja
Widzisz, to jest oczywista oczywistość - żeby nie zwariować trzeba "tak se tłumaczyć". Coś (najczęściej rodzona mamusia) podpowiada mi, że taki model życia jest... taki sobie. Oczywiście, że nie czuję się bezpiecznie, że myślę o emeryturze, że "co będzie, jak złamię nogę", że muszę być sam sobie sprawnym menadżerem i te de. Co nie zmienia faktu, że nie zamieniłbym się raczej na model a'la "korporacyjny wyścig szczurów". A to, że skoro jestem dobry, pracuję w zawodzie od lat i mogę robić to, co robię sprawnie i wydajnie przez następne 30 lat - powinno być "nagrodzone" etatem to inna sprawa.
Ja nie wiem, jak jest gdzie indziej. Wiem jedno - nawet na tych śmiesznych wyspach robiąc to, co robię pewnie mógłbym bez mrugnięcia kupić sobie przytulny domek z ogródkiem, jeździć fajnym samochodem i pozwolić sobie na dwójkę dzieci. A tutaj - czekam na ...rdolony przelew