nad Wełtawą...
Pewnego jesiennego piątkowego poranka jadąc do pracy słysząc prognozę pogody na weekend stwierdziliśmy z koleżanką, że szkoda tak siedzieć na miejscu. Sobota 6:00 rano samochód odpalony i w drogę. Już o 12:30 w Pradze kawę piliśmy :) Za kolejne 10 godzin już w Dreźnie byliśmy. Ale to se ne vrati pane... Canon EOS 1V, Tamron 28-75 f/2.8, jakieś filtry, Rollei Retro 100, A49 1:2.
Komentarze 10
Tam są takie szarości, subtelne przejścia tonalne czy jak to się tam nazywa.
Też nie wiem jak to się prawidłowo nazywa
Użyszkodnicy cyfry często mylą to z małą głębią ostrości zdaje mnie się. Plastyka czy siakoś tak. A może ZPT?
Aleeeeszskąd!
Trafnie określiłeś to co dość ciężko jest opisać, czyli atmosferę miasta
Tam są takie szarości, subtelne przejścia tonalne czy jak to się tam nazywa.
Też nie wiem jak to się prawidłowo nazywa
Ze Szczecina do Pragi jest bliżej niż do Warszawy.
I oczywiście jedynie słuszna droga przez Niemce.
Aha a ten balon to on panie na uwięzi jest i możesz
sobie za kasiorkę z niego Pragę podziwiać