Agrykola
o zachodzie. Przetrzepałem dzisiaj klaser z negatywami. Ręce trochę opadają - na 47 srajtaśmach, które udało mi się dotychczas zmarnować jest niewiele klatek, z których jestem zadowolony. Grunt, że z miesiąca na miesiąc coraz lepiej wiem, co i gdzie zepsułem. Tymczasem znalazłem takie oto archiwalne kadry z Agrykoli. To była chyba jakaś wiosna zeszłego roku. Spędziłem w tym miejscu trochę czasu, z Bronisławą. Poszła cała taśma. Zamieszczę dwa skany - ten podoba mi się bardziej pod względem kompozycji kadru...
Komentarze 3
A ile to już nie ważne, liczy się