Pet napisał(a): To zdjęcie przypomniało mi historię z początku szalonych lat 90-tych. Czasów szalejącego kapitalizmu, małej przedsiębiorczości i raczkującej przestępczości zorganizowanej. Do ojca mojego kumpla, który miał sklep w ajencji na warszawskiej Pradze, wpadła pewnego dnia ekipa 'młodych wilków', żeby złożyć mu propozycję 'nie do odrzucenia'. Chodziło oczywiście o 'ochronę' i należytą opłatę za tą skromną usługę. Ojciec kumpla na złożoną ofertę zareagował słowami: 'Nie zapłacę ani grosza. Możecie mnie panowie w dupę pocałować'. Oferenci lekko zbaranieli na takie diktum. Do tego stopnia, że zamiast przystapić od razu do perswazji siłowej, zapytali skąd tak niewzruszone stanowisko, na co dzielny handlarz odpowiedział dumnie: 'Bo ja jestem WSS Społem'. Młodzi adepci branży wymuszeń odpowiedzieli podobno 'A, to w takim bardzo przepraszamy' po czym poszli sobie i już nigdy nie wrócili.
A ja też miałem podobne zdarzenie. Jak była wojna w Jugosławi to do mnie ktoś zadzwonił z pytaniem, czy nie chciałbym pojechac jako najemnik do Jugoli. Byłem w desancie w Krakowie i za cholerę nie wiem skąd ten ktoś miał do mnie nr tel.
To zdjęcie przypomniało mi historię z początku szalonych lat 90-tych. Czasów szalejącego kapitalizmu, małej przedsiębiorczości i raczkującej przestępczości zorganizowanej. Do ojca mojego kumpla, który miał sklep w ajencji na warszawskiej Pradze, wpadła pewnego dnia ekipa "młodych wilków", żeby złożyć mu propozycję "nie do odrzucenia". Chodziło oczywiście o "ochronę" i należytą opłatę za tą skromną usługę. Ojciec kumpla na złożoną ofertę zareagował słowami: "Nie zapłacę ani grosza. Możecie mnie panowie w dupę pocałować". Oferenci lekko zbaranieli na takie diktum. Do tego stopnia, że zamiast przystapić od razu do perswazji siłowej, zapytali skąd tak niewzruszone stanowisko, na co dzielny handlarz odpowiedział dumnie: "Bo ja jestem WSS Społem". Młodzi adepci branży wymuszeń odpowiedzieli podobno "A, to w takim bardzo przepraszamy" po czym poszli sobie i już nigdy nie wrócili.
Komentarze 11
To zdjęcie przypomniało mi historię z początku szalonych lat 90-tych. Czasów szalejącego kapitalizmu, małej przedsiębiorczości i raczkującej przestępczości zorganizowanej. Do ojca mojego kumpla, który miał sklep w ajencji na warszawskiej Pradze, wpadła pewnego dnia ekipa 'młodych wilków', żeby złożyć mu propozycję 'nie do odrzucenia'. Chodziło oczywiście o 'ochronę' i należytą opłatę za tą skromną usługę. Ojciec kumpla na złożoną ofertę zareagował słowami: 'Nie zapłacę ani grosza. Możecie mnie panowie w dupę pocałować'. Oferenci lekko zbaranieli na takie diktum. Do tego stopnia, że zamiast przystapić od razu do perswazji siłowej, zapytali skąd tak niewzruszone stanowisko, na co dzielny handlarz odpowiedział dumnie: 'Bo ja jestem WSS Społem'. Młodzi adepci branży wymuszeń odpowiedzieli podobno 'A, to w takim bardzo przepraszamy' po czym poszli sobie i już nigdy nie wrócili.
A ja też miałem podobne zdarzenie. Jak była wojna w Jugosławi to do mnie ktoś zadzwonił z pytaniem, czy nie chciałbym pojechac jako najemnik do Jugoli. Byłem w desancie w Krakowie i za cholerę nie wiem skąd ten ktoś miał do mnie nr tel.
ale dzisiaj jeszcze go nie było
Jednak można
społem.
a czemu tak sino?