31-08-2010 23:56
Tytuł: dżem i pelargonie,
Komentarze
tutejszy
Żona szyła, a jo społem....
Dodano: 15 lat temu
cichy70
wypatruje wypatruje, listonosz tylko wchodzi do firmy, to od razu melduje, ze nic dla mnie nie ma osobistego
ale dzisiaj jeszcze go nie było
ale dzisiaj jeszcze go nie było
Dodano: 15 lat temu
Yoonson
wypatruj zatem ...
Dodano: 15 lat temu
cichy70
ano nie, Panie Tomku....nic Pan z poczty nie przyniósł
Dodano: 15 lat temu
Pet
To zdjęcie przypomniało mi historię z początku szalonych lat 90-tych. Czasów szalejącego kapitalizmu, małej przedsiębiorczości i raczkującej przestępczości zorganizowanej. Do ojca mojego kumpla, który miał sklep w ajencji na warszawskiej Pradze, wpadła pewnego dnia ekipa "młodych wilków", żeby złożyć mu propozycję "nie do odrzucenia". Chodziło oczywiście o "ochronę" i należytą opłatę za tą skromną usługę. Ojciec kumpla na złożoną ofertę zareagował słowami: "Nie zapłacę ani grosza. Możecie mnie panowie w dupę pocałować". Oferenci lekko zbaranieli na takie diktum. Do tego stopnia, że zamiast przystapić od razu do perswazji siłowej, zapytali skąd tak niewzruszone stanowisko, na co dzielny handlarz odpowiedział dumnie: "Bo ja jestem WSS Społem". Młodzi adepci branży wymuszeń odpowiedzieli podobno "A, to w takim bardzo przepraszamy" po czym poszli sobie i już nigdy nie wrócili.
Dodano: 15 lat temu
Yoonson
Łobełt - dojszło?
Dodano: 15 lat temu
cichy70
Dodano: 15 lat temu
Yoonson
społem, bo się przechlołem...
a czemu tak sino?
a czemu tak sino?
Dodano: 15 lat temu
Malczer
Nie społem tylko dżemołem
...
...
Dodano: 15 lat temu
rouge
Społem i za późno wstołem.
Dodano: 15 lat temu
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
To zdjęcie przypomniało mi historię z początku szalonych lat 90-tych. Czasów szalejącego kapitalizmu, małej przedsiębiorczości i raczkującej przestępczości zorganizowanej. Do ojca mojego kumpla, który miał sklep w ajencji na warszawskiej Pradze, wpadła pewnego dnia ekipa 'młodych wilków', żeby złożyć mu propozycję 'nie do odrzucenia'. Chodziło oczywiście o 'ochronę' i należytą opłatę za tą skromną usługę. Ojciec kumpla na złożoną ofertę zareagował słowami: 'Nie zapłacę ani grosza. Możecie mnie panowie w dupę pocałować'. Oferenci lekko zbaranieli na takie diktum. Do tego stopnia, że zamiast przystapić od razu do perswazji siłowej, zapytali skąd tak niewzruszone stanowisko, na co dzielny handlarz odpowiedział dumnie: 'Bo ja jestem WSS Społem'. Młodzi adepci branży wymuszeń odpowiedzieli podobno 'A, to w takim bardzo przepraszamy' po czym poszli sobie i już nigdy nie wrócili.
A ja też miałem podobne zdarzenie. Jak była wojna w Jugosławi to do mnie ktoś zadzwonił z pytaniem, czy nie chciałbym pojechac jako najemnik do Jugoli. Byłem w desancie w Krakowie i za cholerę nie wiem skąd ten ktoś miał do mnie nr tel.