Cyjanotypia nr 1
Cyjanotypia nr 1, lekko tonowana herbatą.
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Komentarze 20
jaka herbata?
Czarna Yunan liściasta, marki Kerfur.
hmmm, to ja jednak wolę earl grey
Ja też! Tę Yunan kupiłem specjalnie jako środek tonujący.
Dodałem se do 'Ulubionych'. A co tam!
Dźkuje bardzo, kłaniam się nisko!
Przyznam, że cyjanotypia nie budzi mojego entuzjazmu, a to dlatego, iż zawsze widziałem ją w wersji bardzo ewidentnie niebieskiej. Uznałem, że mało w niej subtelności i szybko skreśliłem z listy technik ciekawych.
Ale tu jest zupełnie co innego. Niebieskość jest bardzo przyjemna, a na dodatek pięknie podcięta czymś ewidentnie ciepłym. Wspaniały efekt, moim zdaniem.
Mam nadzieję, że będziesz nas jeszcze raczył podobnymi perełkami.
Jeśli chciałbyś kiedyś dokładnie opisać sam proces, to również byłoby miło.
Ale tu jest zupełnie co innego. Niebieskość jest bardzo przyjemna, a na dodatek pięknie podcięta czymś ewidentnie ciepłym. Wspaniały efekt, moim zdaniem.
Mam nadzieję, że będziesz nas jeszcze raczył podobnymi perełkami.
Jeśli chciałbyś kiedyś dokładnie opisać sam proces, to również byłoby miło.
Szczerze mówiąc, efekt trochę niezamierzony. Moim zamiarem było ocieplenie _całego_ obrazu poprzez tonowanie herbatą, a ociepliły się delikatnie tylko światła. Zapewne dlatego, że dałem grubą warstwę czynnika światłoczułego, albo za późno wziąłem się za tonowanie. Taka rozdzielność tonów (zimne cienie, ciepłe światła) daje niesamowite efekty, proszę popatrzeć tutaj.
W planach kontynuacja, bo żonie bardzo się spodobał efekt (a zwykle kręci nosem).
Ale Twoje zdjęcie jest lepsze! Właśnie to, co piszesz: chłodne dolinki i ciepłe górki dają chyba to świetne wrażenie równowagi. Wcześniej czegoś takiego nie widziałem.
Ukłony dla żony.
Jeszcze sobie raz wróciłem, bo zdjęcie podoba mi się niezmiernie...
Przyznam, że cyjanotypia nie budzi mojego entuzjazmu, a to dlatego, iż zawsze widziałem ją w wersji bardzo ewidentnie niebieskiej. Uznałem, że mało w niej subtelności i szybko skreśliłem z listy technik ciekawych.
Ale tu jest zupełnie co innego. Niebieskość jest bardzo przyjemna, a na dodatek pięknie podcięta czymś ewidentnie ciepłym. Wspaniały efekt, moim zdaniem.
Mam nadzieję, że będziesz nas jeszcze raczył podobnymi perełkami.
Jeśli chciałbyś kiedyś dokładnie opisać sam proces, to również byłoby miło.
Perfidnie wykorzystałem koment janusa, ponieważ z lenistwa, nie chce mi
się opisywać identycznego poglądu.
Ze strony janusa oczekuję wybaczenia.
chyba jednak taka z afrodyzjakiem...
albo bardziej drastyczną wkładką
albo bardziej drastyczną wkładką
Drastyczna wkładka do herbaty? Toż to poparzyć się można!
D U Ż E
O!
baj de łej
czy ktoś z szacownego grona forowiczów zna tę publikację?
O tak!