01-04-2010 18:12
Tytuł: niech gra muzyka
Takie sobie zabawy z ekspozycją wielokrotną :)
Komentarze
Steuermann
Wybacz mu, bo nie wie co pisze
Licenjat to odpowiednik technika, nie inżyniera. Tak się tylko nazywa. Dowodnie świadczy o tym fakt, że licencjusz (obecny inżynier) może ubiegać się o uprawnienia do sprawowania samodzielnych funkcji w budownictwie w zakresie ograniczonym, to jest dokładnie takim, jak technik sprzed reformy studiów na dwuetapowe. Natomiast inżynier sprzed tej reformy może! (nadal) ubiegać się o uprawnienia bez ograniczeń to jest dokładnie takie, jak obecnie magister inżynier czy nawet doktor inżynier
A przy okazji. Co ty masz za natręctwo z tymi mostami?
Malczer napisał(a):
No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować? ... |
Wybacz mu, bo nie wie co pisze
Licenjat to odpowiednik technika, nie inżyniera. Tak się tylko nazywa. Dowodnie świadczy o tym fakt, że licencjusz (obecny inżynier) może ubiegać się o uprawnienia do sprawowania samodzielnych funkcji w budownictwie w zakresie ograniczonym, to jest dokładnie takim, jak technik sprzed reformy studiów na dwuetapowe. Natomiast inżynier sprzed tej reformy może! (nadal) ubiegać się o uprawnienia bez ograniczeń to jest dokładnie takie, jak obecnie magister inżynier czy nawet doktor inżynier
A przy okazji. Co ty masz za natręctwo z tymi mostami?
Dodano: 16 lat temu
Malczer
No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować?
...
| sut72 napisał(a): 1 - inżynier (odpowiednik licencjata) |
No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować?
...
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
Sorry, nie obraź się na to, co napiszę. Nie wiem. skąd czerpiesz wiedzę, którą się z nami podzieliłeś. Jeżeli jesteś studentem politechniki czy też studentem (?) - uczestnikiem studiów doktoranckich, to pokazujesz, że macie na swojej uczelni taki poziom, że nawet nie odróżniacie stopni zawodowych od naukowych. To jest problem Twojej uczelni i zmian systemu, o których mówiłem.
Studia wyższe kończy się uzyskując tytuł magistra inżyniera danej specjalności. Ten tytuł umożliwia ubieganie się o wszelkie uprawnienia zawodowe (nie stanowiska), przynajmniej w zawodach inżynierskich, które znam. Tytuł doktora jest inżynierowi potrzebny wyłącznie (co napisał wcześniej DAAD) po to, by realizować karierę naukową, a w szczególności by móc ubiegać się o habilitację (warunek konieczny w sensie logiki formalnej). I jeszcze żeby brylować w towarzystwie (warunek niekonieczny, wystarczający
).
Podzielam całkowicie opinię DAADa o poziomie studiów wyższych po reformie. Może dlatego, że też pamiętam politechniki bez wydziałów ekonomii, socjologii i politologii, ale za to z silnymi katedrami matematyki i fizyki.
P.S. I nie pisz co było dawniej. Bo były dwa toki studiów,równoległe. Magisterski i inżynierski, obydwa zakończone pisaniem pracy dyplomowej, odpowiednio magisterskiej i inżynierskiej. Ostatni nabór w tym systemie miał miejsce w roku 1971.
| sut72 napisał(a): No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy. 1 - inżynier (odpowiednik licencjata) 2 - magister 3 - doktor inżynier. Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich. |
Sorry, nie obraź się na to, co napiszę. Nie wiem. skąd czerpiesz wiedzę, którą się z nami podzieliłeś. Jeżeli jesteś studentem politechniki czy też studentem (?) - uczestnikiem studiów doktoranckich, to pokazujesz, że macie na swojej uczelni taki poziom, że nawet nie odróżniacie stopni zawodowych od naukowych. To jest problem Twojej uczelni i zmian systemu, o których mówiłem.
Studia wyższe kończy się uzyskując tytuł magistra inżyniera danej specjalności. Ten tytuł umożliwia ubieganie się o wszelkie uprawnienia zawodowe (nie stanowiska), przynajmniej w zawodach inżynierskich, które znam. Tytuł doktora jest inżynierowi potrzebny wyłącznie (co napisał wcześniej DAAD) po to, by realizować karierę naukową, a w szczególności by móc ubiegać się o habilitację (warunek konieczny w sensie logiki formalnej). I jeszcze żeby brylować w towarzystwie (warunek niekonieczny, wystarczający
). Podzielam całkowicie opinię DAADa o poziomie studiów wyższych po reformie. Może dlatego, że też pamiętam politechniki bez wydziałów ekonomii, socjologii i politologii, ale za to z silnymi katedrami matematyki i fizyki.
P.S. I nie pisz co było dawniej. Bo były dwa toki studiów,równoległe. Magisterski i inżynierski, obydwa zakończone pisaniem pracy dyplomowej, odpowiednio magisterskiej i inżynierskiej. Ostatni nabór w tym systemie miał miejsce w roku 1971.
Dodano: 16 lat temu
DAAD
Kiedyś było zupełnie inaczej, ktoś z dyplomem inżyniera naprawdę był inżynierem, analogicznie sprawa wyglądała z maturą.
Dzisiaj poza nielicznymi uczelniami to zakrawa na jakąś farsę :p
Spotykam inżynierów elektryków nie rozumiejących prawa Ohma, dawniej nie ukończyliby nawet technikum.
Tytuł magistra jest pierwszym tytułem naukowym i był potrzebny do dalszej pracy naukowej.
| sut72 napisał(a):Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich. |
Kiedyś było zupełnie inaczej, ktoś z dyplomem inżyniera naprawdę był inżynierem, analogicznie sprawa wyglądała z maturą.
Dzisiaj poza nielicznymi uczelniami to zakrawa na jakąś farsę :p
Spotykam inżynierów elektryków nie rozumiejących prawa Ohma, dawniej nie ukończyliby nawet technikum.
Tytuł magistra jest pierwszym tytułem naukowym i był potrzebny do dalszej pracy naukowej.
Dodano: 16 lat temu
sut72
Hjehje - trafne porównanie...
Acz Omegę mimo tego też bardzo lubię...
:-))
| yoonson napisał(a): Omega może i tak, ale Crimsoni z fantastycznymi instrumentalistami są przy Omedze jak Bach przy Rubiku ![]() |
Hjehje - trafne porównanie...
Acz Omegę mimo tego też bardzo lubię...
:-))
Dodano: 16 lat temu
sut72
No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy.
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)
2 - magister
3 - doktor inżynier.
Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich.
| Steuermann napisał(a): Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce W moich czasach robiło się to jednym łykiem. |
No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy.
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)
2 - magister
3 - doktor inżynier.
Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich.
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce
W moich czasach robiło się to jednym łykiem.
| sut72 napisał(a): Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych? |
Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce
W moich czasach robiło się to jednym łykiem.
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
I za to z roboty wyleciał
| jzl napisał(a): Za godzinę we Krakowie i radiowej dwójce Buxtehude, do którego do Lubeki pielgrzymował pobierać nauki sam imć J.S. Bach. |
I za to z roboty wyleciał
Dodano: 16 lat temu
Yoonson
Omega może i tak, ale Crimsoni z fantastycznymi instrumentalistami są przy Omedze jak Bach przy Rubiku
Dodano: 16 lat temu
implicite
Za godzinę we Krakowie i radiowej dwójce Buxtehude, do którego do Lubeki pielgrzymował pobierać nauki sam imć J.S. Bach.
Dodano: 16 lat temu
DAAD
Oczywiście i nie tylko bo na 400-stu winylach to się troszkę zmieści.
Czemu akurat King Crimson, oni tak jak Omega jechali na jednym temacie do upadku
Czemu akurat King Crimson, oni tak jak Omega jechali na jednym temacie do upadku
Dodano: 16 lat temu
Yoonson
kolumny z selektywnym "środkiem" i Archive...
idę se włączyć.
idę se włączyć.
Dodano: 16 lat temu
Malczer
DAAD, a masz coś King Crimson i kolumny z miękkim basem?
...
...
Dodano: 16 lat temu
sut72
Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych?
| Steuermann napisał(a): Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację. |
Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych?
Dodano: 16 lat temu
sut72
Fota bardzo, bardzo.
Z jednym ale: mi osobiście się ten obraz kojarzy raczej z Coltranem (np. Impressions), niż z Czają...
:-))
Z jednym ale: mi osobiście się ten obraz kojarzy raczej z Coltranem (np. Impressions), niż z Czają...
:-))
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację.
| AnnaP napisał(a): Na to wygląda. Nie wiem o co chodzi. Może ktoś ma ciśnienie, żeby koniecznie jak najszybciej 6-latki znalazły się w I klasach (co wg mnie jest totalnym nieporozumieniem). |
Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację.
Dodano: 16 lat temu
AnnaN
Na to wygląda. Nie wiem o co chodzi. Może ktoś ma ciśnienie, żeby koniecznie jak najszybciej 6-latki znalazły się w I klasach (co wg mnie jest totalnym nieporozumieniem).
Dodano: 16 lat temu
implicite
Innymi słowy, plotka?
Dodano: 16 lat temu
AnnaN
Wśród rodziców krąży ta przerażająca wieść. A jakoś żaden nauczyciel, z którym o tym rozmawiałam (a jestem akurat w temacie) nic o wspomnianych rozporządzeniach nie słyszał. Psychoza jakaś...
| jzl napisał(a): A kilka dni temu się dowiedziałem, że nauczyciele w zerówce, pod groźbą utraty premii lub nawet pracy, nie mają prawa uczyć dzieci literek i liczb. |
Wśród rodziców krąży ta przerażająca wieść. A jakoś żaden nauczyciel, z którym o tym rozmawiałam (a jestem akurat w temacie) nic o wspomnianych rozporządzeniach nie słyszał. Psychoza jakaś...
Dodano: 16 lat temu
DAAD
Jedyny dobry proces jaki w życiu poznałem to Kafki
| jzl napisał(a):Przecież rozwój dziecka to proces, którego nie sposób regulować administracyjnie. |
Jedyny dobry proces jaki w życiu poznałem to Kafki
Dodano: 16 lat temu
jac123
Pięknie grają!
Dodano: 16 lat temu
implicite
Edukacja w zerówce była wyjątkowo solidna. A kilka dni temu się dowiedziałem, że nauczyciele w zerówce, pod groźbą utraty premii lub nawet pracy, nie mają prawa uczyć dzieci literek i liczb. Jestem przeciwny rozpoczynaniu wyścigu szczurów tak szybko jak się da, ale żeby stawiać takie cezury? Przecież rozwój dziecka to proces, którego nie sposób regulować administracyjnie.
Dodano: 16 lat temu
sej
Pewnie nie jasnowidz. Wychodzi na to, że umie czytać.
| DAAD napisał(a): Jasnowidz jaki czy co ![]() |
Pewnie nie jasnowidz. Wychodzi na to, że umie czytać.
Dodano: 16 lat temu
DAAD
Jasnowidz jaki czy co
Dodano: 16 lat temu
implicite
Czajkowski, Symfonia Manfried.
Dodano: 16 lat temu
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Po pierwsze - nie mam i nie miałem zamiaru wywoływać wojen ani innych niesnasek, bo to nie o to chodzi.
Po drugie - być może zaszło jakieś niedomówienie w temacie - stąd pytałem się Sztojermana o co mu konkretnie chodzi z tymi etapami.
Po trzecie - studia dwuetapowe - oficjalnie nazywa się to dwustopniowe - zostały wprowadzone stosunkowo niedawno. Szkolnictwo wyższe z dwoma równoległymi stopniami - inżynierskim i magisterskim było realizowane do niedawna, acz być może są uczelnie, które takie zmiany wprowadziły wcześniej. Oczywiście po ukończeniu inżynierki można było kontynuować naukę na magistra - wchodząc w tok nauczania studiów magisterskich niejako od połowy.
Po czwarte - stopniem trzecim studiów jest doktorat - w systemie obecnym.
Po piąte - pod względem poziomu kształcenia licencjat odpowiada mniej więcej stopniowi inżyniera.
Inżynier teoretycznie umie budować mosty, a licencjat teoretycznie umie policzyć, że budowa tego mostu kosztowała 33 koma 4368557 razy więcej niż GoldenGejta we Frysko...
;-))
Po szóste - niestety - współcześnie wielu inżynierów rzeczywiście nie ma wystarczającej wiedzy do wielu działań, do których ten stopień powinien upoważniać - tutaj poruszamy głębszy problem degradacji stopni, ale to inna bajka...
Na ten stan rzeczy wpływa wiele czynników - nie same studia, nie same uczelnie i nie sami wykładowcy/prowadzący.
Niech za przykład posłuży, że wykładowcy wymagający od studentów zbyt wiele wysiłku są przez nich bardzo negatywnie oceniani, a to skutkuje nieprzyjemnościami...
Po siódme - jeśli ktoś z Was odbiera posiadanie tytułu naukowego dr-a (lub wyżej) jako brylowanie w towarzystwie, to wytłumaczcie mi czym-że w takim razie jest tytułowanie się w towarzystwie np. Prezesem (lub bardziej po "polsku" - President'em)??????
Po ósme - w "wyliczance" wpisałem "magister", zamiast "magister inżynier" - mea kupa...