Autor

DAAD

01-04-2010 18:12

Tytuł: niech gra muzyka

Takie sobie zabawy z ekspozycją wielokrotną :)

Komentarze

sut72
Panowie, nie będę odpisywał każdemu z osobna, tylko wszystkim naraz.

Po pierwsze - nie mam i nie miałem zamiaru wywoływać wojen ani innych niesnasek, bo to nie o to chodzi.

Po drugie - być może zaszło jakieś niedomówienie w temacie - stąd pytałem się Sztojermana o co mu konkretnie chodzi z tymi etapami.

Po trzecie - studia dwuetapowe - oficjalnie nazywa się to dwustopniowe - zostały wprowadzone stosunkowo niedawno. Szkolnictwo wyższe z dwoma równoległymi stopniami - inżynierskim i magisterskim było realizowane do niedawna, acz być może są uczelnie, które takie zmiany wprowadziły wcześniej. Oczywiście po ukończeniu inżynierki można było kontynuować naukę na magistra - wchodząc w tok nauczania studiów magisterskich niejako od połowy.

Po czwarte - stopniem trzecim studiów jest doktorat - w systemie obecnym.

Po piąte - pod względem poziomu kształcenia licencjat odpowiada mniej więcej stopniowi inżyniera.
Inżynier teoretycznie umie budować mosty, a licencjat teoretycznie umie policzyć, że budowa tego mostu kosztowała 33 koma 4368557 razy więcej niż GoldenGejta we Frysko...
;-))

Po szóste - niestety - współcześnie wielu inżynierów rzeczywiście nie ma wystarczającej wiedzy do wielu działań, do których ten stopień powinien upoważniać - tutaj poruszamy głębszy problem degradacji stopni, ale to inna bajka...
Na ten stan rzeczy wpływa wiele czynników - nie same studia, nie same uczelnie i nie sami wykładowcy/prowadzący.
Niech za przykład posłuży, że wykładowcy wymagający od studentów zbyt wiele wysiłku są przez nich bardzo negatywnie oceniani, a to skutkuje nieprzyjemnościami...

Po siódme - jeśli ktoś z Was odbiera posiadanie tytułu naukowego dr-a (lub wyżej) jako brylowanie w towarzystwie, to wytłumaczcie mi czym-że w takim razie jest tytułowanie się w towarzystwie np. Prezesem (lub bardziej po "polsku" - President'em)??????

Po ósme - w "wyliczance" wpisałem "magister", zamiast "magister inżynier" - mea kupa...
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
Malczer napisał(a):
sut72 napisał(a):
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)

No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować? ...


Wybacz mu, bo nie wie co pisze
Licenjat to odpowiednik technika, nie inżyniera. Tak się tylko nazywa. Dowodnie świadczy o tym fakt, że licencjusz (obecny inżynier) może ubiegać się o uprawnienia do sprawowania samodzielnych funkcji w budownictwie w zakresie ograniczonym, to jest dokładnie takim, jak technik sprzed reformy studiów na dwuetapowe. Natomiast inżynier sprzed tej reformy może! (nadal) ubiegać się o uprawnienia bez ograniczeń to jest dokładnie takie, jak obecnie magister inżynier czy nawet doktor inżynier

A przy okazji. Co ty masz za natręctwo z tymi mostami?
Dodano: 16 lat temu
Malczer
sut72 napisał(a):
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)

No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować? ...
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
sut72 napisał(a):
No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy.
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)
2 - magister
3 - doktor inżynier.
Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich.

Sorry, nie obraź się na to, co napiszę. Nie wiem. skąd czerpiesz wiedzę, którą się z nami podzieliłeś. Jeżeli jesteś studentem politechniki czy też studentem (?) - uczestnikiem studiów doktoranckich, to pokazujesz, że macie na swojej uczelni taki poziom, że nawet nie odróżniacie stopni zawodowych od naukowych. To jest problem Twojej uczelni i zmian systemu, o których mówiłem.
Studia wyższe kończy się uzyskując tytuł magistra inżyniera danej specjalności. Ten tytuł umożliwia ubieganie się o wszelkie uprawnienia zawodowe (nie stanowiska), przynajmniej w zawodach inżynierskich, które znam. Tytuł doktora jest inżynierowi potrzebny wyłącznie (co napisał wcześniej DAAD) po to, by realizować karierę naukową, a w szczególności by móc ubiegać się o habilitację (warunek konieczny w sensie logiki formalnej). I jeszcze żeby brylować w towarzystwie (warunek niekonieczny, wystarczający ).
Podzielam całkowicie opinię DAADa o poziomie studiów wyższych po reformie. Może dlatego, że też pamiętam politechniki bez wydziałów ekonomii, socjologii i politologii, ale za to z silnymi katedrami matematyki i fizyki.

P.S. I nie pisz co było dawniej. Bo były dwa toki studiów,równoległe. Magisterski i inżynierski, obydwa zakończone pisaniem pracy dyplomowej, odpowiednio magisterskiej i inżynierskiej. Ostatni nabór w tym systemie miał miejsce w roku 1971.
Dodano: 16 lat temu
DAAD
sut72 napisał(a):Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich.


Kiedyś było zupełnie inaczej, ktoś z dyplomem inżyniera naprawdę był inżynierem, analogicznie sprawa wyglądała z maturą.
Dzisiaj poza nielicznymi uczelniami to zakrawa na jakąś farsę :p

Spotykam inżynierów elektryków nie rozumiejących prawa Ohma, dawniej nie ukończyliby nawet technikum.

Tytuł magistra jest pierwszym tytułem naukowym i był potrzebny do dalszej pracy naukowej.
Dodano: 16 lat temu
sut72
yoonson napisał(a):
Omega może i tak, ale Crimsoni z fantastycznymi instrumentalistami są przy Omedze jak Bach przy Rubiku


Hjehje - trafne porównanie...
Acz Omegę mimo tego też bardzo lubię...
:-))
Dodano: 16 lat temu
sut72
Steuermann napisał(a):
Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce
W moich czasach robiło się to jednym łykiem.


No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy.
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)
2 - magister
3 - doktor inżynier.
Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich.
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
sut72 napisał(a):

Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych?

Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce
W moich czasach robiło się to jednym łykiem.
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
jzl napisał(a):
Za godzinę we Krakowie i radiowej dwójce Buxtehude, do którego do Lubeki pielgrzymował pobierać nauki sam imć J.S. Bach.

I za to z roboty wyleciał
Dodano: 16 lat temu
Yoonson
Omega może i tak, ale Crimsoni z fantastycznymi instrumentalistami są przy Omedze jak Bach przy Rubiku
Dodano: 16 lat temu
implicite
Za godzinę we Krakowie i radiowej dwójce Buxtehude, do którego do Lubeki pielgrzymował pobierać nauki sam imć J.S. Bach.
Dodano: 16 lat temu
DAAD
Oczywiście i nie tylko bo na 400-stu winylach to się troszkę zmieści.
Czemu akurat King Crimson, oni tak jak Omega jechali na jednym temacie do upadku
Dodano: 16 lat temu
Yoonson
kolumny z selektywnym "środkiem" i Archive...

idę se włączyć.
Dodano: 16 lat temu
Malczer
DAAD, a masz coś King Crimson i kolumny z miękkim basem? ...
Dodano: 16 lat temu
sut72
Steuermann napisał(a):
Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację.


Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych?
Dodano: 16 lat temu
sut72
Fota bardzo, bardzo.
Z jednym ale: mi osobiście się ten obraz kojarzy raczej z Coltranem (np. Impressions), niż z Czają...
:-))
Dodano: 16 lat temu
Steuermann
AnnaP napisał(a):
Na to wygląda. Nie wiem o co chodzi. Może ktoś ma ciśnienie, żeby koniecznie jak najszybciej 6-latki znalazły się w I klasach (co wg mnie jest totalnym nieporozumieniem).

Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację.
Dodano: 16 lat temu
AnnaN
Na to wygląda. Nie wiem o co chodzi. Może ktoś ma ciśnienie, żeby koniecznie jak najszybciej 6-latki znalazły się w I klasach (co wg mnie jest totalnym nieporozumieniem).
Dodano: 16 lat temu
implicite
Innymi słowy, plotka?
Dodano: 16 lat temu
AnnaN
jzl napisał(a):
A kilka dni temu się dowiedziałem, że nauczyciele w zerówce, pod groźbą utraty premii lub nawet pracy, nie mają prawa uczyć dzieci literek i liczb.

Wśród rodziców krąży ta przerażająca wieść. A jakoś żaden nauczyciel, z którym o tym rozmawiałam (a jestem akurat w temacie) nic o wspomnianych rozporządzeniach nie słyszał. Psychoza jakaś...
Dodano: 16 lat temu
DAAD
jzl napisał(a):Przecież rozwój dziecka to proces, którego nie sposób regulować administracyjnie.


Jedyny dobry proces jaki w życiu poznałem to Kafki
Dodano: 16 lat temu
jac123
Pięknie grają!
Dodano: 16 lat temu
implicite
Edukacja w zerówce była wyjątkowo solidna. A kilka dni temu się dowiedziałem, że nauczyciele w zerówce, pod groźbą utraty premii lub nawet pracy, nie mają prawa uczyć dzieci literek i liczb. Jestem przeciwny rozpoczynaniu wyścigu szczurów tak szybko jak się da, ale żeby stawiać takie cezury? Przecież rozwój dziecka to proces, którego nie sposób regulować administracyjnie.
Dodano: 16 lat temu
sej
DAAD napisał(a):
Jasnowidz jaki czy co


Pewnie nie jasnowidz. Wychodzi na to, że umie czytać.
Dodano: 16 lat temu
DAAD
Jasnowidz jaki czy co
Dodano: 16 lat temu
implicite
Czajkowski, Symfonia Manfried.
Dodano: 16 lat temu