Szanowni Forumowicze! Nieraz słyszałem o używaniu filtrów gradacyjnych pod obiektywem powiększalnika. Wychodzi, że są filtry które nie degradują (zbytnio?) obrazu wychodzącego z obiektywu. Pytanie czy filtry Fomy są na tyle dobrze wykonane, że można ich tak używać? Ale to nie koniec. Idzie o to, że w mojej mikro-ciemni używam Krokuska Mini z Janpolem 50. Do pracy ze zmiennym kontrastem używam filtórw wbudowanych w Janpola i jest to całkiem wygodne. Jednakże purpurowy filtr Janpola nie daje takiego ostrego kontrastu jaki można uzyskać z filtrem Fomy M2. Zatem korci mnie, żeby wymienić oryginalne filtry szklane w Janpolu na filtry Fomy. Działać będzie, ale czy nie zdegraduje to obrazu w sposób nieakceptowalny na pamiątkowych odbitkach 10x15, ewentualnie 15x18? Rozważam jeszcze dostosowanie Krokuska Mini, który ogólnie mi pasuje, do używania filtrów Fomy nad obiektywem. Już wszystko obejrzałem i pomierzyłem. Można zrobić szufladkę lub szczelinę na filtry wsuwane między soczewki kondensatora z boku powiększalnika, lub wsuwane do karetki filmu (nad filmem) przez dorobioną szczelinę w dorobione prowadnice. Ale póki co pytanie dotyczy tej podobiektywowości filtrów Fomy i ewentualnej wewnątrzobiektywowości. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wewnątrzobiektywowość może bardzie degradować obraz niż podobiektywowość. Dzięki za cierpliwe przeczytanie i ewentualne podzielenie się wiedzą i doświadczeniem. :)