Drogi "ateistyczny" ludu. Jestem wyznawcą wiary w to, że wśród was są ludzie znacznie bardziej obtrzaskani w sprawach ciemniowej alchemiji. Zatem pytanie stawiam: jaki wpływ na wygląd odbitki ma wywoływacz nie pierwszej świeżości? Dokładnie jest tak. Wołacz w proszku był świeży, gdy go przygotowywałem. Ale od przygotowania minęły ze cztery (i pół) miesiąca i trochę papieru już się w nim wykąpało. Wołacz przybrał barwę siuśków ze słabo nawodnionego organizmu ssaka naczelnego. Przechowywany był w temp. pokojowej, w szczelnie zamkniętej butelce PET zagazowanej obficie palnym butanem. Wołacz wczoraj dalej wołał odbitki robione na "ceracie" zmienno-kontrastowej Fomy, jednak mam wrażenie, że w czasach moczenia 70-90 sekund najciemniejsze partie obrazu nie są dostatecznie czarne i to pomimo podniesienia kontrastu filtrem. W ogóle trochę za dużo szarości na tych odbitkach się znalazło. Zatem czy to wina niesprawnego wołacza? Czy trzeba rozrobić nowy? Czy wydłużenie czasu coś tu pomoże? Jaki w ogóle wpływ na wygląd odbitki ma świeżość wołacza? Aha, ten wołacz to W14 Fenal.