Moi drodzy, miło nie będzie, może nawet narażę się komuś ważnemu. Trudno. Piszę powodowany troską o AT. Mógłbym na facebooku, gdzie jest większe audytorium, ale nie o to chodzi. AT jest kameralne, nawet bardzo, ale nie ma co chwalić za to facebooka, który robi co może, zresztą skutecznie, żeby przejąć wszystkich lub prawie wszystkich miłośników fotografii tradycyjnej. Duża w tym zasługa także tutejszej derekcji, która dwoi się i troi, żeby liczba AT-istów była tak mała jak to możliwe. Brak reklamy a nawet chęci przywiązania do siebie tych, którzy już tu są, skutkuje tym, że na AT regularnie aktywnością wykazuje się ciągle te same pięć osób, a drugie pięć loguje się jak sobie przypomni, że coś takiego jak AT istnieje. Brak reklamy wynika ponoć stąd, że ta się ma pojawić kiedy serwis będzie w pełni funkcjonalny - czyli kiedy wszyscy potencjalnie zainteresowani zdążą wymrzeć. Więź z serwisem z kolei można budować choćby informując nad czym właśnie trwają prace, jakie są plany, pomysły, etc. Kiedy o to pytałem superadmina dowiedziałem się, że nie ma czasu pisać o tym z powodu nadmiaru zajęć. Pokornie przyjąłem to do wiadomości i współczuję zapracowania, które nie pozwala raz na tydzień napisać dwóch lub trzech zdań.

Serwis czasami znika bez słowa zapowiedzi i równie nieoczekiwanie wraca. Zwracałem na to uwagę szanownej derekcji, która obiecała poprawę, po czym... kilka dni później znowu bez słowa wyjaśnienia zamknęła serwis. Potraktowałem to jako wypadek przy pracy, jednak w niedzielę serwis znowu zniknął. Zapytałem o to na facebooku i jako odpowiedź dostałem emotę uroczego kotka brykającego po klawiaturze. Odechciało mi się pytać o szczegóły.

Takie traktowanie użytkowników jako żywo przypomina mi praktyki admina starego serwisu, który jak mu się chciało to komunikował się z nami, ale najczęściej mu się nie chciało.

Czy już zawsze, szanowna derekcjo, będzie ta przepaść komunikacyjna? Czy istnieje jakiś plan rozwoju serwisu czy też pięciu aktywnych użytkowników i pięciu dochodzących w zupełności derekcję satysfakcjonuje? Pytam, licząc że ta odrobina bezczelności z jaką publikuję ten wpis, pozwoli mi uzyskać odpowiedź.