Witam wszystkich, to mój pierwszy post.
Znalazłem w materiałach w lodówce \\\\\\\"zapomnianą\\\\\\\" rolkę Ilforda Pan50. Myślę sobie - nawinę kilka szpulek, zrobię próbne fotki i zobaczę co z tego wyjdzie. Wziąłem więc już nieco sfatygowany kartonik, ładowarkę computrol do negatywów z metra, nożyczki i zamknąłem się w ciemni.
W ciemności rolkę z negatywem wyciągnąłem z kartonika i z czarnej grubej folii, wpakowałem do ładowarki, zamknąłem ładowarkę i włączyłem światło.
I tutaj zonk: w środku pudełka i na zewnętrznej powierzchni czanej folii zielonkawy nalot, znaczy pleśń. Środek folii czysty, końcówka negatywu wystająca w ładowarce też wydaje się ok.
No ale mam zgryz: ryzykować i nawijać ten negatyw na szpulki i wsadzać do aparatów, czy lepiej sobie odpuścić? No bo jeżeli w ten sposób mam przenieść jakieś zarodniki grzyba do sprzętu to szkoda by było. A z drugiej strony - czy aby nie panikuję za bardzo?
Co o tym myślicie?

Post był edytowany 2016-06-19 14:26:14 przez xero75