Uszanowanie.
Powoli się przymierzam, aby spróbować sił analogiem na fotołowach. Wiąże się z tym fakt, że bez wyższej czułości może być ciężko - w cyfrze używam czułości 400 - 800 ISO, do tego stabilizacja...
Generalnie myślałem nad czyś w zakresie ISO 800 - 1600, ale przejrzawszy trochę ofertę handlową zauważam, że do dyspozycji mam trochę \"czterysetek\", a następnie dopiero ISO 3200.
Jako, że mam niewielki przerób filmów, bazuję jedynie na R09 z racji jego trwałości i względnej uniwersalności (okiem laika
), a konkretnie na Fomadonie R09.
Moje pytanie jest dwojakie:
1. Czy mógłby się ktoś wypowiedzieć na temat połączenia wspomnianego Fomadonu R09 z filmami o min. czułości ISO 400?
2. Sprawa forsowania. Nigdy tego nie robiłem, nieco poczytałem i nie wiem jak to rozumieć. Raz czytam:
| Henry napisał(a): Forsowanie to użycie odpowiedniego wywoływacza który podnosi czułość nominalną negatywu - trzeba zastosować odpowiedni wywoływacz i proces. Wywołanie standardowo lub nawet z przedłużeniem czasu wywoływania (co się często robi) to nie jest forsowanie - to tylko podnoszenie kontrastu (no i zazwyczaj marnowanie filmu). [...](polecam sprawdzenie definicji czułości bo bardzo mało osób ją zna i wyobraża sobie że zmianą czasu wywoływania można ją znacząco zmieniać - owszem zmienia się - max o 1/3 działki - czyli np. z ISO 80 na 100). |
Źródło
Innym razem czytam tak:
| Przedłużone wywoływanie, potrzebne do zrekompensowania zbyt słabego naświetlenia, nazywa się wywoływaniem forsownym |
Źródło - strona maciejradke.pl
Mam wrażenie, że obie wypowiedzi się wykluczają, ale może się mylę.
Pomyślałem, że może jakiś film ISO 400 \"forsować\" na ISO 800 - ale nie wiem, czy na wspomnianym R09 to ma jakiś sens.
Dodałbym, że nie zamierzam jakoś wielce przepłacać. Liczę, że może jakiś nieco tańszy film się nada. A może nie.
Prosiłbym niniejszym o pomoc i dobrą radę