m6nj napisał:

Linhof,foma 400@125, rodinal, N-2.



Janek napisał:

Jaki jest cel prześwietlania negatywu i następnie wywołania N-2 (?)





Drogi Janku, pozwolisz, że wtrącę kilka uwag technicznych.


Przede wszystkim musimy zdefiniować co to jest dobrze wykonany negatyw, czyli taki, który nadaje się do kopiowania.

Z dobrze wykonanym negatywem mamy do czynienia wtedy i tylko wtedy gdy:

1) ekspozycja była na tyle długa by otrzymał wystarczającą ilość światła do zarejestrowania bogatych detali oraz tekstury w cieniach


2) czas wywołania był na tyle krótki, by gęstość świateł na negatywie umożliwiała ich kopiowanie z subtelną gradacją



Niby tylko dwa punkty do spełnienia, a i tak większość publikowanych zdjęć jest niedoświetlonych
i przewołanych...


Punkt pierwszy to ustalenie czułości Twojego materiału. Na pewno będzie ona inna od tej uzyskanej laboratoryjną metodą ISO. EFEKTYWNA czułość materiału (czyli ta użyteczna w terenie)
w konkrentym wywoływaczu, jego stężeniu, temperaturze i sposobie agitacji musi być wyznaczona indywidualnie aby móc spełnić punkt 1. A to bardzo ważne. Jeśli na etapie ekspozycji detale
w cieniach nie zostaną zarejestrowane, to nic już ich nie doda później.
Ilość naświetlonych halogenków srebra w cieniach jest tak niewielka, że zostają one wywołane niedługo po wlaniu wywoływacza do tanku/koreksu. Pi razy drzwi minutę po rozpoczęciu wołania Twoje cienie są już kompletnie wywołane, nic już się na tym obszarze emulsji do końca procesu wołania nie wydarzy. Jeśli coś było to jest wywołane, jesli nie... c'est la vie.
Nie ma czegoś takiego jak forsowanie poprze przedłużenie wołania. To jest niefizyczne.
Skąpiej naświetlisz- mniej detali w cieniach. Przedłużając wołanie tylko zwiększasz gęstość
w światłach powiększając bezuzytecznośc swojego negatywu.
O forsowaniu możemy mówić tylko i wyłącznie wtedy, gdy zmieniamy KINETYKĘ wołania. To może nastąpić poprzez zmianę substancji redukującej, jej stężenia lub temperatury procesu.

Podam przykład: film Ilford HP5+.
Można na nim osiągnąć bardzo dobre rezultaty, świetną tonalność oraz jednakowo drobne ziarno stosując dwa różne wywoływacze:
Perceptol 1+0 (wywoływacz drobnoziarnisty oparty na metolu, duża zawartość soli, silne działanie solwentowe) oraz Tetenal Emofin 1+0; 1+0 (dwukąpielowy wywoływacz ultra-drobnoziarnisty oparty na parafenylenodiaminie).
Jaka jest różnica czułości efektywnej materiału?
W 20 stopniach Perceptol daje ASA200, Emofin ASA800.
I to wszystko dla filmu o normie ISO400


No ale dobrze Janku. Gdy już spełniliśmy warunek pierwszy, poprzez ustalenie efektywnej czułości naszego materiału w wybranym przez nas wywoływaczu w danych warunkach (kalibracja dla danego stężenia, temperatury, agitacji itd.) co umozliwiło poprawne jego naświetlenie, „zablokowaliśmy wygląd” naszego negatywu „od strony” cieni. Połowa roboty za nami. Od tego momentu nie mamy już żadnego wpływu na wygląd najciemniejszych partii obrazu.
Teraz po załadowaniu materiału do koreksu możemy już „selektywnie” operować na światłach, i przez to decydować o finalnym wyglądzie oraz kontraście naszego negatywu.
Jeśli scena jest płaska/małokontrastowa dokonujemy ekspansji poprzez przedłużenie wołania (N+), natomiast w przypadku scen o wysokim kontraście, gdzie pomiar oświetlenia wykazał możliwość „zgubienia” detali
w cieniach/światłach, dokonujemy kontrakcji poprze skrócenie wołania (N-), także niezależnie od sytuacji jesteśmy w stanie optymalnie wykorzystać pełny zakres tonalny materiału.
System strefowy zawiera zbiór reguł, dzięki ktorym osiągnięcie tego celu jest ułatwione.

To taki szkic „z grubsza” o co w tej całej zabawie w negatywową fotografię czarno-białą chodzi.
Oczywiście nie ogranicza się to tylko do zabawy w wielki format. ŚWIADOME używanie światłomierza oraz ŚWIADOMA obróbka materiału powinna być dewizą każdego foto-amatora, także tego co nie zabiera w plener skrzyń sprzętu i akordeonu z kasetami.
Stosowanie wysokiej klasy zewnętrznego światłomierza zapewnia totalną kontrole ekspozycji, gwarantując pewność i powtarzalność rezultatów.
Podobnie jak zaawansowane rozwiązania w niektórych aparatach (polecam pod tym względem Olympusa OM4 Ti z pamięcią ośmiu niezależnych pomiarów punktowych w trubie manualnym) co pozwala w łatwy sposób określić rozpietość sceny i określić „w punkt” optymalną ekspozycję przy każdych warunkach. Przynajmniej
w teorii
W każdym razie stosowanie trybu automatycznego i matrycowego zapewnia brak kontroli nad ekspozycją

Warto także pamiętać o różnej charakterystyce negatywowych materiałów czarno-białych.
O ile w przypadku slajdów kolorowych wywoływanych w standaryzowanym procesie E6 możemy na podstawie krzywej charakteryztycznej materiału „przewidywać” jego zachowanie w różnych sytuacjach, o tyle sytuacja ta w przypadku negatywów czarno-białych jest utrudniona, gdyż w dużym stopniu zalezy od użytego wywoływacza.
Generalnie emulsje T-grain (T-max, Acros, Delta) charakteryzują się małym kontrastem w cieniach natomiast sporym w światłach, co prowadzi do szybkiego wzrostu gęstości na nich i „blokowaniem”.
W przypadku emulsji tradycyjnych jest odwrotnie, te z reguły maja dość spory kontrast w cieniach, natomiast krzywa w światłach jest mocno „wypłaszczona”, zapewniając dużą odporność na prześwietlenie.
Jednakże wywoływacze także różnią się pod tym względem miedzym sobą nawet gdy są stosowane na tym samym typie filmu, co prowadzi do wielkiej liczby mozliwych kombinacji. Na przykład takie wywoływacze jak T-max, Ultrafin czy HC-110 dają „wklęsłą” krzywą z wysokim kontrastem w światłach, natomiast Xtol raczej prowadzi do uzyskania łagodnej krzywej S-kształtnej, z najwyższym kontrastem na tonach średnich, natomiast mniejszym w cieniach i światłach, dlatego też sprawia wrażenie wywoływacza nadającego się do procesu forsownego.



Jeśli coś napisałem źle to poproszę bardziej doświadczonych kolegów o korektę bez wiadra pomyj


Pozdrawiam
Aleksander



Olympus OM System