Awatar szwajcarski

Nowinka!

szwajcarski 114

Witam,

Temat i powód w zasadzie bez sensu, ale o co chodzi.

Dzisiaj rano dowiedziałem się, że aparaty cyfrowe oprócz wygryzienia fotografii tradycyjnej z codziennosci, planują dodatkowo kopać leżącego.

Zespół mądrych postanowił stworzyć aplikację "symulującą" negatywy, w ten sposób robiąc "zdjęcie" telefonem-komputerem, możemy upodobnić je do klatki z negatywu np. HP5 czy Trix!

Wspaniała możliwosć imponowania znajomym! Gdzie są granice absurdu oraz głupoty?

Zaraz idę spalić filmy z lodówki, Rolek na smietnik, od dzisiaj robię tylko cyfrą i to nie za 5000 zł a 400 firmy na N. Dalej jednak na Trixie a nawet i Neopanie! Kocham postęp i prostotę!

Ddoatkowo, sciągnąłem w/w aplikację i o dziwo klatki wychodzą lepiej niż po fizycznym wywoływaniu!

http://fotopolis.pl/n/20523/black-symulacja-kliszy-czarno-bialej-na-smartfony/

Post był edytowany 2015-03-26 16:24:49 przez szwajcarski

Odpowiedzi 114

Awatar paradoks-kamienia
paradoks-kamienia

implicite napisał(a):
Przecież nie pisałem o wszystkich programach graficznych, ale o tych, które odwalają robotę za Ciebie. To ich dotyczy wątek. Spojrzyj na inauguracyjny wpis Szwajcarskiego.


Przecież napisałem o tym, że większość ludzi chodziła do zakładów fotograficznych, które odwalały robotę za nich i to często w procesie maszynowym. To jest dokładnie to samo. Wiadomo, że dla pasjonatów takie automaty nie są alternatywą tylko ciekawostką lub doraźnym rozwiązaniem. Jakoś nie przejmuję się tym, że ktoś kto ogranicza się do robienia sweet foci telefonem, wybierze sobie przycisk np. "konwertuj na trixa". "Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych".

Awatar eleroo
eleroo

No właśnie, bo rozmowa była o apkach z filtrami, że klik i cyjanotypia, klik i T-max, klik i mokry kolodion. Takie instant, dla dzieciaków albo niektórych fotografów ślubnych. To są tanie podróby. Zrobienie porządnej podróby już wymaga czasu i umiejętności, jak ze wszystkim.

Mnie tam nie przeszkadza takie coś, sama czasem używam podobnych jak na Instagrama coś focę telefonem. Nie rozumiem tylko po co niektórzy ludzie zakładając takie filtry na cyfrofoty podpisują je, że to filmem robione. To mnie dziwi. i robią tak z reguły właśnie użytkownicy apek filtrowych, bo graficy pracowicie dopieszczający swoje twory w programach graficznych nie miewają takich zapędów.

Edit: Można cyfrę zrobić tak, żeby była nie do odróżnienia od analoga, no ale to nie jakąś prostą apką z filtrami a siedzeniem, dopieszczaniem, wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem.

Post był edytowany 2015-03-27 00:04:20 przez eleroo



Czasem długo siedzę w nocy. Czasem noc długo siedzi we mnie.
Awatar implicite
implicite

jaskiniar napisał:
Czy oglądając - w albumie - reprodukcję Mony Lisy - zastanawiamy się nad liczbą szkiców którą Autor wykonał? Raczej nie.

Raczej tak. Nie twierdzę, że wszyscy się zastanawiają. Francis Bacon podejrzewał, że modelka ma zamknięte usta z powodu popsutych zębów. Kontekst powstania dzieła jest ważny. Nie twierdzę, że dla wszystkich. Choć powinien, bo dzięki temu lepiej rozumiemy, na co patrzymy lub co czytamy.

Lubię w takich sytuacjach przypominać anegdotę. Prześmiewcza grupa artystyczna Whielki Krasnal wysłała do jednego ze szwajcarskich domów aukcyjnych pracę idealnie wystylizowaną na dzieło Wilhelma Sasnala. Zostało wycenione na grube pieniądze. Księgowym coś jednak się nie zgadzało, wysłali więc zapytanie: Czy na pewno nazywa się pan Wilhelm Sasnal? - Tak, nazywam się Whielki Krasnal. Dzieło z automatu stało się bezwartościowe.

Kontekst jest ważny. Tu przy ocenie pracy, ale przy jej powstawaniu również.



Wstęp do wątpienia
Awatar jaskiniar
jaskiniar

m6nj napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
Papier, monitor, płótno - to tylko podkład, sposób prezentacji. Jeden z dwóch sposobów dostępnych dla ludzi.


Pełna zgoda.
Ja napisałem jedynie od siebie że jesli obok siebie wiszą dwie wspaniałe prace, jedna w technice nowoczesnej zrobiona przy pomocy nowoczesnej tech np komputerowej i analogowe rękodzieło to zawsze bedzie mi bliżej to tej drugiej. I jesli, któraś z nich bedzie miała wisieć w moim salonie to na pewno ta druga, choć nie dyskryminuje tej pierwszej.

[ciach].

Ale analogowe rękodzieło będzie Ci bliższe wyłącznie wtedy, gdy będziesz skądinąd wiedział, że jest ono wykonane "analogowo".



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

Masz wiele racji. Ale - bo zawsze jakieś ale się musi znaleźć - co z dziełami (z zakresu fotografii) które - przez ich Autorów - nie były "wykonane" samodzielnie. Począwszy od fotografów, którzy naświetlone rolki oddawali do redakcji pisma dla którego pracowali?
Proces naświetlania papieru fotograficznego pod powiększalnikiem nie różni się - zwłaszcza w założeniach ideologiczno-mentalnych - od procesu opracowywania pliku graficznego przy pomocy programu komputerowego. Jest być może nieco bardziej "przyjazny" - bo w ciemni, na ostateczny efekt trzeba trochę poczekać. W programie wszelkie korekty, poprawki można uwzględnić wcześniej/szybciej. Choć i tak ostateczna weryfikacja tego co "wyszło" z drukarki czy plotera względem "zadawanych" w programie parametrów może trwać o wiele dłużej niż praca nad kolejnymi wersjami odbitek...
Czy oglądając - w albumie - reprodukcję Mony Lisy - zastanawiamy się nad liczbą szkiców którą Autor wykonał? Raczej nie. Podobnie nie zastanawiamy się jak dużych umiejętności wymagało wykonanie dobrej reprodukcji...
Oczywiście - można narzekać, czy szydzić, z takich aplikacji - tyle, że owe "podróbki" nas raczej nie dotyczą.
Jedynym "niebezpieczeństwem" mogłaby być sytuacja, w której efekt wykorzystania takiej aplikacji byłby nie do odróżnienia, i gdy by pojawiły się - na skalę masową - oszustwa.
Ale to - mimo wszystko chyba nam nie grozi...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar m6nj
m6nj

jaskiniar napisał(a):
Papier, monitor, płótno - to tylko podkład, sposób prezentacji. Jeden z dwóch sposobów dostępnych dla ludzi.


Pełna zgoda.
Ja napisałem jedynie od siebie że jesli obok siebie wiszą dwie wspaniałe prace, jedna w technice nowoczesnej zrobiona przy pomocy nowoczesnej tech np komputerowej i analogowe rękodzieło to zawsze bedzie mi bliżej to tej drugiej. I jesli, któraś z nich bedzie miała wisieć w moim salonie to na pewno ta druga, choć nie dyskryminuje tej pierwszej.

Aspekt skanów.. Każdy robi tak jak lubi lub tak jak musi. Ja lubie film na papierze srebrowym, ale ostatnie wydruki które widziałem były niezłe. Jednak dla mnie trochę zubożyły treść zapisaną na filmie.



http://64asa.wordpress.com/
Awatar implicite
implicite

paradoks-kamienia napisał:
implicite napisał:
Te wszystkie emulatory odbierają nam jedną, ważną rzecz: poczucie, że za efektem stoi trud, będący istotną składową rzeczonego efektu.


Naprawdę nie rozumiem jak można zakładać, że praca z programem graficznym nie wymaga trudu, potu czoła, nauki, wiedzy i cierpliwości, a w końcu doświadczenia.

Przecież nie pisałem o wszystkich programach graficznych, ale o tych, które odwalają robotę za Ciebie. To ich dotyczy wątek. Spojrzyj na inauguracyjny wpis Szwajcarskiego.



Wstęp do wątpienia
Awatar paradoks-kamienia
paradoks-kamienia

implicite napisał(a):
Te wszystkie emulatory odbierają nam jedną, ważną rzecz: poczucie, że za efektem stoi trud, będący istotną składową rzeczonego efektu.


Naprawdę nie rozumiem jak można zakładać, że praca z programem graficznym nie wymaga trudu, potu czoła, nauki, wiedzy i cierpliwości, a w końcu doświadczenia.
Jeśli mówimy zaś o poziomie amatorskim, to nie przypominam sobie by każdy, kto miał aparat w czasach przedcyfrowych miał ciemnię i sam się pocił nad swoimi zdjęciami. Leciał taki amator do zakładu fotograficznego, wciskał preset czyli klamkę i dostawał po jakimś czasie wynik. Nic się w zasadzie nie zmieniło w tej kwestii. Tylko więcej ludzi robi zdjęcia i więcej je ogląda.
Rozumiem, że jak ktoś umie wywołać film, zrobić odbitkę, to jest to fajne, bo daje satysfakcję. Ale do licha jest to proces technologiczny, który z grubsza może opanować każdy.

Awatar implicite
implicite

Te wszystkie emulatory odbierają nam jedną, ważną rzecz: poczucie, że za efektem stoi trud, będący istotną składową rzeczonego efektu. To poczucie ma kapitalną wagę, dotąd wszystko, co wartościowe, wymagało trudu, jeżeli teraz będzie wymagało tylko wciśnięcia odpowiedniego guzika, przestanie być wartościowe. Zawsze, kiedy czytałem, że liczy się tylko efekt, a nie droga dojścia do niego, dziwił mnie kompletny brak świadomości, czym jest tworzenie. Jak można tworzyć i nie liczyć się z trudem włożonym w tworzenie? Nie doceniać wagi, jaką ma to w uzyskaniu ostatecznego kształtu dzieła? Materia, z której tworzymy, trud, jaki w to wkładamy, ma takie samo znaczenie, co idea i talent. Wpływ na ostateczny kształt dzieła ma nie tylko to, co wiemy i rozumiemy, ale też czym tworzymy. Nie da się za pomocą sprytnego algorytmu stworzyć dzieła równego temu, które tworzymy czując opór materii. Zgodzę się jednak, że można je nad wyraz udatnie emulować.



Wstęp do wątpienia
Awatar paradoks-kamienia
paradoks-kamienia

Janeq-2010 napisał(a):
fotografia tradycyjne nie może zawierać manipulacji cyfrowej


Przecież nie zawiera. Skan nie jest już zdjęciem analogowym, tylko jego cyfrową wersją vel reprodukcją.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Papier, monitor, płótno - to tylko podkład, sposób prezentacji. Jeden z dwóch sposobów dostępnych dla ludzi.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

paradoks-kamienia napisał(a):
m6nj napisał(a):
Zawsze miałem wrażenie, że 'sztuce' bliżej jest do pierwotnej pracy nad nią niż do szybkich zabiegów bez fizycznego dotykania jej..
Nie ma co się obrażać na świat bo postęp jest oczywisty..już dawno zauważyłem że dobry wydruk z porządnej pełnej klatki może dać wspaniały obraz..tylko wg mnie nie ma w nim ducha artysty..
pzdr


Naprawdę uważasz, że coś staje się sztuką, bo się merda koreksem albo buja kuwetami ?


fotografia tradycyjne nie może zawierać manipulacji cyfrowej



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar paradoks-kamienia
paradoks-kamienia

m6nj napisał(a):
Chyba średnio zrozumiałeś.
Na pewno NIE.. Skoro już sprowadziłeś to do machania koreksem.
Od machania pędzlem po płótnie też raczej sztuki się nie spodziewam. Wydawało mi się że mój post można zrozumieć nieco głębiej, ale spłyciłeś to iście cyfrowo


Żeby nie spłycać Twojej wypowiedzi - dopytałem, a dopytałem, bo nie wiedziałem czy dobrze zrozumiałem. I to tylko do tego fragmentu Twojego wywodu miałem pytanie. Z resztą się właściwie zgadzam.
Mi w wypowiedziach w tym wątku brakuje najważniejszego elementu: fotografa i tego "co mu w duszy gra". Dla mnie pierwotna część pracy nad dziełem dzieje się przede wszystkim w umyśle, duszy czy sercu artysty. Widziałem parę cyfrowych zdjęć obok których tutejsze analogowe pstryki nawet nie leżały. Osobiście również wolę klasyczne odbitki czy slajdy od wydruków z komputera. Dla mnie jednak nie ma znaczenia czy dobre zdjęcie jest z cyfry czy z analoga. Dobre zdjęcie się obroni. Nie potrzebuje ideologii dorobionej do procesu technologicznego. Żeby było dobre, musiało przejść długą drogę od konceptu do efektu. I nie ma tu mowy o spłycaniu czy drodze na skróty.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Hi, hi, hi - powraca stary temat...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar m6nj
m6nj

Chyba średnio zrozumiałeś.
Na pewno NIE.. Skoro już sprowadziłeś to do machania koreksem.
Od machania pędzlem po płótnie też raczej sztuki się nie spodziewam. Wydawało mi się że mój post można zrozumieć nieco głębiej, ale spłyciłeś to iście cyfrowo



http://64asa.wordpress.com/
Awatar paradoks-kamienia
paradoks-kamienia

m6nj napisał(a):
Zawsze miałem wrażenie, że 'sztuce' bliżej jest do pierwotnej pracy nad nią niż do szybkich zabiegów bez fizycznego dotykania jej..
Nie ma co się obrażać na świat bo postęp jest oczywisty..już dawno zauważyłem że dobry wydruk z porządnej pełnej klatki może dać wspaniały obraz..tylko wg mnie nie ma w nim ducha artysty..
pzdr


Naprawdę uważasz, że coś staje się sztuką, bo się merda koreksem albo buja kuwetami ?

Post był edytowany 2015-03-26 22:15:37 przez paradoks-kamienia

Awatar m6nj
m6nj

Wydaje mi się ,że problem, który poruszył autor jest bardzo prosty. Chodzi o imitację, podróbkę czegoś co nigdy tym nie będzie..to tak jak z grami na ps możesz być kierowcą rajdowym jeśli chcesz, ale problem w tym czy rozumiesz gdzie jest granica. Podróbki są modne wiele rzeczy udaje inne, ale mnie osobiście w filmie pociąga proces i wkład pracy. Jeśli pojawi się aplikacja, która idealnie naśladuje film na którym pracuje to prędzej sprzedam wszystkie aparaty niż zacznę ją stosować, bo nie o efekt końcowy chodzi. Zawsze miałem wrażenie, że "sztuce" bliżej jest do pierwotnej pracy nad nią niż do szybkich zabiegów bez fizycznego dotykania jej..
Nie ma co się obrażać na świat bo postęp jest oczywisty..już dawno zauważyłem że dobry wydruk z porządnej pełnej klatki może dać wspaniały obraz..tylko wg mnie nie ma w nim ducha artysty..jestem prosty i zawsze wolałem garnki z gliny toczone przy domu od tych idealnie wykonanych przez chińskie maszyny..

Drogi autorze pomyśl, że to co się dzieje stanowi pewnego rodzaju szansę dla tego co sam robisz.. za 20 lat ludzi robiących powiększenia srebrowe będzie tak mało, że stanie się to zjawiskiem dla całego młodego pokolenia..a moda zawsze zatacza koło i w końcu stanie się to tak niszowe, że ludzie zaczną to podziwiać i chcieć posiadać taką umiejętność.. tak mi się wydaje. Dlatego zawsze uważałem że za negatywem musi iść papier bo inaczej z fotografii analogowej robi się cyfrową co zaburza całe meritum.

pzdr



http://64asa.wordpress.com/
Awatar epoxy1
epoxy1

RagnarokIII napisał(a):
epoxy1 napisał(a):


To ciekawy pomysł z tą symulacją wywoływaczy. Pisz do Adobe, może zapłacą za pomysł?


Zauważ że godzinę wcześniej niż Kolega Neutralny o tym wspominałem.


A przeoczyłem coś... Pewnie z przedwczesnej starości :-)

Awatar Spomasz
Spomasz

No ale ogólnie o co siem rozchodzi? Od pradziejów świat nieustannie zmierza do przodu.
Ze fotografia cyfrowa wnosi do tej gałęzi ludzkiej działalności możliwości, o których nie marzyli najwięksi fotomarzyciele wszech czasów to było w zasadzie wiadomo od pojawienia się pierwszej, prymitywnej cyfrówki.
Aktualne trendy powodują u mnie raczej obawę, że właściwie już teraz pojawia się potrzeba aby użytkownicy tradycyjnych aparatów cyfrowych założyli miguniem jakieś forum z dobrą nazwą, zaczęli się okopywać, druty ciągnąć, mury wznosić. Inaczej smartfonicy wdepczą w ziemię
To samo dotyczy właściwie posiadaczy tradycyjnych komputerów. Naciski są coraz silniejsze.

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

epoxy1 napisał(a):


To ciekawy pomysł z tą symulacją wywoływaczy. Pisz do Adobe, może zapłacą za pomysł?


Zauważ że godzinę wcześniej niż Kolega Neutralny o tym wspominałem.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.