Obejrzałem film i odzyskałem wiarę w moc obrazu czarno-białego. I chociaż technika fotograficzna jest tam cyfrowa to, niczego tym obrazom nie ujmuje. Patrzyłem na każdy kadr jak na odrębny obraz. Każdy jest skomponowany z wielką wrażliwością i każdy stanowi odrębne i samodzielnie przemawiające dzieło. Myślę ,że człowiek który fotografuje powinien obejrzeć Idę jako lekcję o fotografii. Prawdziwa uczta dla oczu i przyczynek do rozmyślań o estetyce. W tych rozmyślaniach uwikłałem się nawet w meandry estetyki filozoficznej, bo przecież estetyka jest ważnym nurtem filozoficznym, a nie pojęciem rozstrzygającym co jest ładne a co brzydkie. Piszę o tym filmie dlatego, że jest prawdziwą galerią obrazów czarno-białych przepięknej urody, stworzonej przez człowieka który wie co robi i niczego nie pozostawia przypadkowi. Niezwykłość Idy to ciąg samodzielnych obrazów splatających się w film o czymś tam…
Polecam.