Awatar Pietrek

Bresson, czyli jak poznać ten moment

Pietrek 35

Co koleżeństwo na temat tej prawdy myśli ?«Your first 10,000 photographs are your worst.»

Odpowiedzi 35

Awatar rafcio
rafcio

Pietrek napisał(a):
Rafcio, ale język musi ewoluować, bo jak tego nie zrobi, stanie się martwy


Pelna zgoda, tak tez sie dzieje.
Dlatego trudno o tym rozmawiac pomijając obie strony 'dialogu'
Ewoluowac musi twórca i odbiorca.
To jedna całość i jak widz nie kuma, to trzeba się nad tym pochylić. Może w końcu skuma, a może nadawca bełkocze?

Post był edytowany 2014-11-26 18:57:08 przez rafcio

Awatar Pietrek
Pietrek

Rafcio, ale język musi ewoluować, bo jak tego nie zrobi, stanie się martwy

Awatar rafcio
rafcio

sej napisał(a):
rafcio napisał(a):
implicite napisał(a):


Każdy z uchwyconych przez Bressona 'momentów' to takie 'celne powiedzonko', jakie z pasją kolekcjonowali dawni francuscy moraliści, to zamknięta w postać wizualnego aforyzmu obserwacja. Potrzeba mu było do tego tych samych darów: daru obserwacji i daru języka. Reszta była technicznym niuansem. Jako miłośnik celnych powiedzonek nie mogłem się nie zwrócić w stronę fotografii ulicznej i w ogóle w stronę ulicy będącej nośnikiem nieograniczonej ilości znaków. Cały numer polega na wybraniu określonych znaków i ustawieniu ich w odpowiednim porządku. Bresson: genialny aforysta.


Czy to potwierdza, ze fotografia jest językiem i zeby sprawnie sie nim komunikować, trzeba trzymać się pewnych standardów?


Standardów niekoniecznie.
Oceniając fotografię, nie patrzmy na nią jak na dokument - dowód istnienia przedmiotu z fotografii. Fotografia jest tylko śladem przedmiotu i tajemnicą okoliczności jej powstania. Fotografia nie udziela odpowiedzi, tylko szuka kontaktu w naszej wrażliwości. Pierwszym pytaniem niewymagającego widza – wiodącym na manowce - jest pytanie o realizm. Olejmy to pytanie. Szukajmy dowodów wyobraźni fotografa i ustalmy, czy w tej wyobraźni panuje porządek i konsekwencja. Dobra fotografia destabilizuje nasze nawyki i przyzwyczajenia do szanowania prawdy za wszelką cenę. W towarzystwie dobrej fotografii wolimy od beznamiętnej prawdy: fantazjowanie, marzenia, filozofowanie, medytacje. Cieszymy się własnym zdziwieniem i odkrywamy skłonności do refleksji.
Nie rozpraszajmy się oceną warsztatu fotografa. Dobry warsztat konstatujemy mimochodem. Wiemy, że jest tylko środkiem do fotograficznego celu. Nie szukajmy śladów obróbki w ciemni, w PS. Każdy sposób przetwarzania negatywu jest procesem twórczym i usprawiedliwia wynik - akceptowany przez widza. Szukajmy natomiast z namysłem; narracji przemawiającej z fotografii, albo poddajmy się olśnieniu które nie wymaga uzasadnień i przemyśleń.


Yhm, ale językiem jest i zeby przemowila do naszych zmysłów musi opierać sie na znakach dla nas 'zrozumiałych'
Oczywiscie chodzi o znaki zarezerwowane dla tego medium i trudne do zwerbalizowania.

Awatar Pietrek
Pietrek

Sej- brawo!

Awatar sej
sej

rafcio napisał(a):
implicite napisał(a):


Każdy z uchwyconych przez Bressona 'momentów' to takie 'celne powiedzonko', jakie z pasją kolekcjonowali dawni francuscy moraliści, to zamknięta w postać wizualnego aforyzmu obserwacja. Potrzeba mu było do tego tych samych darów: daru obserwacji i daru języka. Reszta była technicznym niuansem. Jako miłośnik celnych powiedzonek nie mogłem się nie zwrócić w stronę fotografii ulicznej i w ogóle w stronę ulicy będącej nośnikiem nieograniczonej ilości znaków. Cały numer polega na wybraniu określonych znaków i ustawieniu ich w odpowiednim porządku. Bresson: genialny aforysta.


Czy to potwierdza, ze fotografia jest językiem i zeby sprawnie sie nim komunikować, trzeba trzymać się pewnych standardów?


Standardów niekoniecznie.
Oceniając fotografię, nie patrzmy na nią jak na dokument - dowód istnienia przedmiotu z fotografii. Fotografia jest tylko śladem przedmiotu i tajemnicą okoliczności jej powstania. Fotografia nie udziela odpowiedzi, tylko szuka kontaktu w naszej wrażliwości. Pierwszym pytaniem niewymagającego widza – wiodącym na manowce - jest pytanie o realizm. Olejmy to pytanie. Szukajmy dowodów wyobraźni fotografa i ustalmy, czy w tej wyobraźni panuje porządek i konsekwencja. Dobra fotografia destabilizuje nasze nawyki i przyzwyczajenia do szanowania prawdy za wszelką cenę. W towarzystwie dobrej fotografii wolimy od beznamiętnej prawdy: fantazjowanie, marzenia, filozofowanie, medytacje. Cieszymy się własnym zdziwieniem i odkrywamy skłonności do refleksji.
Nie rozpraszajmy się oceną warsztatu fotografa. Dobry warsztat konstatujemy mimochodem. Wiemy, że jest tylko środkiem do fotograficznego celu. Nie szukajmy śladów obróbki w ciemni, w PS. Każdy sposób przetwarzania negatywu jest procesem twórczym i usprawiedliwia wynik - akceptowany przez widza. Szukajmy natomiast z namysłem; narracji przemawiającej z fotografii, albo poddajmy się olśnieniu które nie wymaga uzasadnień i przemyśleń.

Awatar rafcio
rafcio

implicite napisał(a):


Każdy z uchwyconych przez Bressona 'momentów' to takie 'celne powiedzonko', jakie z pasją kolekcjonowali dawni francuscy moraliści, to zamknięta w postać wizualnego aforyzmu obserwacja. Potrzeba mu było do tego tych samych darów: daru obserwacji i daru języka. Reszta była technicznym niuansem. Jako miłośnik celnych powiedzonek nie mogłem się nie zwrócić w stronę fotografii ulicznej i w ogóle w stronę ulicy będącej nośnikiem nieograniczonej ilości znaków. Cały numer polega na wybraniu określonych znaków i ustawieniu ich w odpowiednim porządku. Bresson: genialny aforysta.


Czy to potwierdza, ze fotografia jest językiem i zeby sprawnie sie nim komunikować, trzeba trzymać się pewnych standardów?

Awatar rafcio
rafcio

jarek napisał(a):
Warto najpierw dogłębnie poznać siebie.
Bez bogatego życia wewnętrznego, nie dostrzeże się nic.
A ten moment jest wtedy, gdy scena idealnie dopełnia nasz stosunek do świata.


To tez mi sie podoba

Awatar rafcio
rafcio

implicite napisał(a):

Każdy z uchwyconych przez Bressona 'momentów' to takie 'celne powiedzonko', jakie z pasją kolekcjonowali dawni francuscy moraliści, to zamknięta w postać wizualnego aforyzmu obserwacja. Potrzeba mu było do tego tych samych darów: daru obserwacji i daru języka. Reszta była technicznym niuansem. Jako miłośnik celnych powiedzonek nie mogłem się nie zwrócić w stronę fotografii ulicznej i w ogóle w stronę ulicy będącej nośnikiem nieograniczonej ilości znaków. Cały numer polega na wybraniu określonych znaków i ustawieniu ich w odpowiednim porządku. Bresson: genialny aforysta.


Bardzo mi sie to podoba

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Pietrek napisał(a):
Czyli- jak poznać ten moment? Kto jak poznaje? [ciach...]

Ten kto odpowie na te pytania w sposób jednoznaczny i akceptowalny przez "wszystkich" - zostanie najwybitniejszym fotografem wszech-czasów...
Jedno czego się nauczyłem, to to, że nie należy odkładać zrobienia zdjęcia (jeśli są ku temu możliwości). A jeżeli już się jakiegoś zdjęcia nie zrobiło - nie należy żałować i dążyć - za wszelką cenę - do odtworzenia sytuacji. Zawsze będzie inna . Myślę również, że pozorna "szybkostrzelność" fotografowania cyfrowego - w niewielkim stopniu pozwala na późniejszy "wybór" tego jednego, jedynego ujęcia.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar DAAD
DAAD

Pietrek napisał(a):
Świadomie tworzony obraz pokazuje nasze wnętrze. To go odróżnia od słit foci.


Słit focia też pokazuje zawartość wnętrza, tylko jakże inną.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Pietrek
Pietrek

Filozoficznie, ale coś w tym jest. Świadomie tworzony obraz pokazuje nasze wnętrze. To go odróżnia od słit foci.

Awatar jarek
jarek

Warto najpierw dogłębnie poznać siebie.
Bez bogatego życia wewnętrznego, nie dostrzeże się nic.
A ten moment jest wtedy, gdy scena idealnie dopełnia nasz stosunek do świata.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar DAAD
DAAD

Pietrek napisał(a):
Czyli- jak poznać ten moment? Kto jak poznaje? .


Pytanie ciekawe jak to zazwyczaj bywa z pytaniami. Ja nie wiem kiedy i po co fotografuję.
Fotografuję bo muszę fotografować, chociażby raz na jakiś czas.
Fotografuję wszędzie no prawie wszędzie, nawet idąc za trumną własnego ojca.
W młodości fotografowałem zdecydowanie wakacyjnie, oraz imprezy rodzinne.
Dzisiaj już nie ma dla mnie różnicy czy to mikro, makro, pejzaż, sport czy inne.
Fotografuję życie jakie mnie otacza, to co mnie cieszy albo martwi.
A przede wszystkim fotografuję dla siebie.
To że wstawiam na galerię to tylko taki wybryk. Fajnie nieznajomym pokazać własne zdjęcia i obejrzeć jego spojrzenie, w sumie na to samo co widzę ja.

Post był edytowany 2014-11-24 21:06:12 przez DAAD



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Pietrek
Pietrek

Czyli- jak poznać ten moment? Kto jak poznaje? Wracam do tematu. Moje knotki powstaja tak. Umawiam się, siadamy, gadamy. czekam sobie, aż obiekt się pogodzi, że ma obiektyw przed nosem. Z czasem zapomina. Potrafi zapomnieć, że jest doświetlany. Czekam, aż cos mi powie, że teraz mam nacisnąć ten guziczek. czy mi się udaje? Nie wiem. Są tacy, co mówią, że tak. Dla nich warto to robić. Bywa też, że pstrykam dla pstrykniecia, nie zastanawiając się nad jakąkolwiek głębią.

Awatar romek
romek

ups

Awatar WoWa
WoWa

romek napisał(a):

Na foto-portalach by przeszło bez echa? Na sto procent.
Jak będę się bardziej sugerował, co przechodzi na foto-portalach, a co jest gniot i faux pas, będę mógł przychodzić na forumowe spotkania?


No, a jednak dość poważnie bierzesz pod uwagę, co i kto na foto-portalach... Stąd pewnie taka "walka" o wspomnianą fotografię i urażona duma "tego, który rozumie". Na spotkania możesz chodzić zawsze, kiedy chcesz i na nich bezpośrednio powiedzieć portalowemu motłochowi jak bardzo nie pojęcia. Może sam też dowiesz się czegoś ciekawego, kto wie?

Post był edytowany 2014-11-24 20:07:57 przez WoWa

Awatar Pietrek
Pietrek

Problem to mam innego rodzaju- też odbiegam od tematu. Mnie się podoba, albo nie, lubię, albo nie, czuję, albo nie. Żyję trochę, i nadal nie mam autorytetów.

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Ten Bresson tak gadał bo to fotoreporter był co głupią leiką cykał i nawet obiektywu nie zmieniał - gdzie mu do Nas Fotografików? - tyz sobie autorytet znalazłeś, nie ma co...

Post był edytowany 2014-11-24 19:29:49 przez RagnarokIII

Awatar romek
romek

Hej, Zażarcie, to złe słowo bo specjalnie nie bronie. I specjalnie też bym nie chciał by ktoś poczuł się przekonywany.
To że napisałem dlaczego mz może się podobać i dlaczego mi się może podobać jest pozbawione innego znaczenia niż to, że to przykład a chodziło o refleksje nad podejściem do tematu.

Awatar Pietrek
Pietrek

Romku- zażarcie bronisz Tomaszewskiego. Słusznie, każdy ma prawo wyboru artysty, który do niego przemawia. Do tej fotografii wróciłem po czterech latach, i mój odbiór tejże za nic sie w tym czasie nie zmienił. W mojej ocenie jest słaba, i nie jest tu powodem to, kto ją uczynił, ale to, że odbieram ją jako nienaturalną. Nie gustuję w estetyce autora. Zdecydowanie wolę inną fotografię. Ale wątek główny skręcił w ocenę Tomaszewskiego. Zupełnie niepotrzebnie. On bowiem został już dawno zarówno oceniony, jak i doceniony, zatem ma swe grono odbiorców, i niech tak zostanie.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.