Awatar zoom

katalogowanie klisz

zoom 26

Czy opisujecie, numerujecie lub katalogujecie jakoś swoje klisze?
W sumie przydałoby się mieć jakieś notatki na temat danej kliszy, sposobu i parametrów wołania.
Póki co mam kilka rolek wołanych w labie, wkrótce zabieram się za samodzielne wołanie. I stąd myśl, żeby wszystko jakoś ładnie i logicznie uporządkować, w przemyślany sposób archiwizować. Jak to u Was wygląda?

Odpowiedzi 26

Awatar pyzz
pyzz

Ja to prawdę mówiąc zapisuję tylko to, co się łatwo mieści na samej koszulce do negatywów. Parametrów naświetlenia nie zapisuję, bo i bez tego potrafię rozróżnić film niedoświetlony od niedowołanego, podobnie, jak zdjęcie robione 40tką od robionego setką. Zapisuję temat sesji (filmu), datę naświetlenia (albo okres w którym film był naświetlany). A na dole zapisuję jaki film, EI (jedno na cały film) i parametry wywołania (wywoływacz, rozcieńczenie, temperatura, czas, poruszanie). Kiedyś zapisywałem cały proces (łącznie z czasem utrwalania, przerywania i płukania), ale już mi się nie chce, zwłaszcza, że we wszystkich małych obrazkach utrwalam wg testu na rozbiegówce, przerywam wodą (3x 1min.)
A żeby się łatwiej szukało, to do każdego albumu na negatywy dokładam kopertę po papierze 24x30, w który wkładam stykówki ze wszystkich filmów.

Prosty system, ale mi działa.



Fizol Robi Foty
Awatar levis
levis

zoom napisał(a):
a nie lepiej by tak pójść na kompromis - uśrednić między notatkami a fotografią i robić szkice?


Nie umiem szkicować, u mnie uśrednienie między notatkami a fotografią polega na nagrywaniu notatki na dyktafon w telefonie;-). Oprócz informacji nagranych przy plikach mam datę i godzinę.

Jakiś czas temu miałem na telefonie aplikację do analogowych exifów, można było ustawić parametry typu aparat, obiektyw, film.... zrobić "wglądówkę"... niestety nazwy nie pomnę.

Poczciwy Nikon F90x zapisuje te dane automatycznie... nawet specjalnie skonstruowałem sobie specjalny kabel RS żeby go podłączyć do kompa, ale nie jest to mój ulubiony/podstawowy aparat.


[EDIT]

Aplikacja na telefon: to był "Exif4Film"

Post był edytowany 2014-04-28 15:20:15

Awatar jaskiniar
jaskiniar

zladygin napisał(a):
A tak na marginesie: ciekaw jestem, czy komuś naprawdę przydają się te 'analogowe exify' - z wyjątkiem sytuacji, gdy świadomie używa się systemu strefowego?

Mnie tam się przydają - głównie do nauki własnej Poza tym: powtarzanie matką nauczania. W końcu kombinacji czas/przysłona/temat-warunki fotografowania - nie ma aż tak wiele . "Podstawy" utrwalają się w pamięci, a przez - ewentualną - modyfikację można działać bardziej szczegółowo



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar zoom
zoom

implicite napisał(a):
Kiedyś robiłem podobnie, jak Jaskiniar: najpierw zdjęcie, a potem notatka o miejscu, godzinie, przysłonie, czasie i rodzaju filmu. Po jakimś czasie cholera mnie zaczęła brać na to wszystko i od tamtej pory idąc w plener ograniczam się już tylko do robienia notatek.

haha, a nie lepiej by tak pójść na kompromis - uśrednić między notatkami a fotografią i robić szkice?

zladygin:
zapisuję, bo czasem jestem do przesady drobiazgowy. Poza tym dopiero zaczynam zabawę z fotografią i może to po prostu taki początkowy zapał.
Ale z drugiej strony jeśli robię zdjęcie i coś później pójdzie nie tak, to chcę wiedzieć, lub mieć wszelkie możliwe dane do przypuszczeń, czemu tak się stało.
Uczę się i wydaje mi się to potrzebne.

A system strefowy... to pojęcie wydaje mi się być owiane jakąś magią. Póki co staram się nauczyć naświetlać poprawnie, tzn. próbuję zrozumieć skąd brać pomiar i jak go interpretować. Tzn. jeśli biorę pomiar z jasnego elementu, to wiem że muszę prześwietlić, żeby taki sam został na zdjęciu i odwrotnie jeśli chodzi o bardzo ciemne obszary. Albo inaczej - rozumiem, że to co wskazuje światłomierz to pomiar dla średniej szarości (o, system strefowy! V strefa! tyle wiem!)

Awatar zladygin
zladygin

A tak na marginesie: ciekaw jestem, czy komuś naprawdę przydają się te "analogowe exify" - z wyjątkiem sytuacji, gdy świadomie używa się systemu strefowego?

Awatar implicite
implicite

Kiedyś robiłem podobnie, jak Jaskiniar: najpierw zdjęcie, a potem notatka o miejscu, godzinie, przysłonie, czasie i rodzaju filmu. Po jakimś czasie cholera mnie zaczęła brać na to wszystko i od tamtej pory idąc w plener ograniczam się już tylko do robienia notatek.



Wstęp do wątpienia
Awatar ozjasz
ozjasz

zladygin napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach]
ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Niedawno płukałem i ponownie suszyłem 120-tki po teściu. Nic z tego


A to złe wieści...



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar cracusiac
cracusiac

zladygin napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach]
ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Niedawno płukałem i ponownie suszyłem 120-tki po teściu. Nic z tego


dzieki, dobrze wiedziec!
jak tam papier?

Awatar zladygin
zladygin

cracusiac napisał(a):
[ciach]
ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Niedawno płukałem i ponownie suszyłem 120-tki po teściu. Nic z tego

Post był edytowany 2014-04-28 09:46:07

Awatar ozjasz
ozjasz

cracusiac napisał(a):
ozjasz napisał(a):
cracusiac napisał(a):
Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Chyba tak.

Co ciekawe, dziadek robił sporo średniaków w kolorze (orwo). Jedne się same rozprostowały po kilku miesiącach w 'delfinie' a inne nie mają nawet zamiaru współpracować. A jeszcze ciekawsze jest to, że te 120stki Orwocolor miały 12 zdjęć ale 6x4,5 cwaniaki :P i to przy ekstremalnie małych odstępach!


Ciekawe! Nigdy z czyms takim sie nie spotkalem, mimo ze uzywalem zarowno ORWOColor do negatywow jak i do przezroczy. Prawdopodobnie dziadek robil zdjecia jakims aparatem formatu 6x4,5.


No robił, beier precisa z maską, tyle że normalnie powinno być 12 kwadratów a 6x4,5 16 sztuk, czarno-białe fotopany były pod tym względem poprawne, a Niemcy oszczędzali



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar cracusiac
cracusiac

ozjasz napisał(a):
cracusiac napisał(a):
Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Chyba tak.

Co ciekawe, dziadek robił sporo średniaków w kolorze (orwo). Jedne się same rozprostowały po kilku miesiącach w 'delfinie' a inne nie mają nawet zamiaru współpracować. A jeszcze ciekawsze jest to, że te 120stki Orwocolor miały 12 zdjęć ale 6x4,5 cwaniaki :P i to przy ekstremalnie małych odstępach!


Ciekawe! Nigdy z czyms takim sie nie spotkalem, mimo ze uzywalem zarowno ORWOColor do negatywow jak i do przezroczy. Prawdopodobnie dziadek robil zdjecia jakims aparatem formatu 6x4,5.

Awatar ozjasz
ozjasz

cracusiac napisał(a):
Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Chyba tak.

Co ciekawe, dziadek robił sporo średniaków w kolorze (orwo). Jedne się same rozprostowały po kilku miesiącach w "delfinie" a inne nie mają nawet zamiaru współpracować. A jeszcze ciekawsze jest to, że te 120stki Orwocolor miały 12 zdjęć ale 6x4,5 cwaniaki :P i to przy ekstremalnie małych odstępach!

Post był edytowany 2014-04-28 08:47:47



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar cracusiac
cracusiac

ozjasz napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach...]
Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

chyba każdy miał/ma takiego znajomego


Tak robił mój dziadek. Niektóre do teraz się prostują, bo są tak upierdliwe że nie ma nawet jak poskanować.


ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

romek napisał(a):


Meksykańska walizka?

Awatar ozjasz
ozjasz

jaskiniar napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach...]
Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

chyba każdy miał/ma takiego znajomego


Tak robił mój dziadek. Niektóre do teraz się prostują, bo są tak upierdliwe że nie ma nawet jak poskanować.



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar jaskiniar
jaskiniar

cracusiac napisał(a):
[ciach...]
Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

chyba każdy miał/ma takiego znajomego



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar cracusiac
cracusiac

W czasach, kiedy jeszcze fotografowalem na srednim formacie 6x6, cialem film na odcinki po 3 klatek, ktore pakowalem w papier tzw "przebitkowy, a te po opisaniu i nadaniu numeru pakowalem w podluzne pudelka. Wczesniej robilem stykowke ze wszystkich 4 odcinkow na jednym papierze foto, ktory byl osobno opisany z podaniem numerow i wpinany w segregator.
Kazdy fotograf ma swoj system przechowywania negatywow. Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

Awatar zladygin
zladygin

Robię tak (sposób uniwersalny i jednolity do cyfrowych i "analogowych):
1. każda klatka ma swój unikatowy numer (fizycznie każda klatka negatywu jest w osobnej kopertce, nieudane technicznie po prostu wyrzucam). Oczywiście inne kopertki dla formatu 120, 4x5 i 13x18. Sześć cyfr: 120 zaczynają się od 1, 4x5 od 20.000, 13x18 od 30.000, aparatami cyfrowymi od 40.000;
2. numerek jest w pliku excela - mogę opisywać co chcę, wprowadzając informacje do słupków (aktualnie: autor; tytuł; opis; słowa kluczowe; data; materiał; aparat; obiektyw; czas; przysłona; proces. Ponieważ opisuję również negatywy z archiwum muzeum - są pola dodatkowe). Wpisywanie w excelu jest o tyle przydatne, że można kopiować opisy z jednej klatki do innych, oszczędzając sporo czasu; Przy większych archiwach znalezienie odpowiedniego zdjęcia - a przynajmniej zawężenie obszaru poszukiwań - jest łatwe i szybkie.
3. W planach mam wrzucenie tego do bazy MySQL i napisanie aplikacji w php.

W zasadzie powinno się każdą klatkę zdigitalizować po to, by bez wyraźnej potrzeby nie brać negatywu w łapy. Każdy wyjęcie i włożenie grozi porysowaniem.

Wojtkowi Zoomowi na pocieszenie: żony tak mają.
Ileż ujęć straciłem...


Jeszcze: mój ukochany Władysław Werner robił tak:
negatywy (6x6) pocięte w paski, z reguły po trzy klatki, były zawijane w pergamin (lata 50.). Pergaminy miały numer filmu i literkę (z reguły od a do d). Na pergaminie był b. krótki opis (dwa-trzy słowa). Czasami na krawędzi negatywu pojawiało się nazwisko - głównie sportowców, i numer klatki. Z negatywów robił stykówki i naklejał na karty mniej więcej A5 i wsadzał do segregatora. Na kartach był numer filmu i numer klatki. Ponadto prowadził kartotekę rzeczową, gdzie dla danego tematu (architektura, kultura, szkolnictwo, służba zdrowia, krajobraz, zima itd) były numery filmu i klatki oraz krótki opis. Stykówki przestał robić po jakiś 10 latach (w początku lat 60.), a później nawet nie numerował negatywów (juz kolorowych 35 mm). I nikt nie wie co tam jest...

Post był edytowany 2014-04-27 19:08:17

Awatar jaskiniar
jaskiniar

zoom napisał(a):
Jaskiniar, gratuluję cierpliwości! Też zapisuję w specjalnym notesiku datę, miejsce, nastawy dla każdego zdjęcia, ale czasem szlag mnie trafia Moją lubą tym bardziej, zwłaszcza jak spacerujemy a tu nie dość, że zrobienie zdjęcia tyle trwa, to jeszcze notesik. Więc ostatnio na pytanie 'mogę zrobić zdjęcie?' jest stanowcze NIE, czasem nawet nie zdążę zadać pytania. Teraz wpisuję nastawy tylko, jeśli mają one szczególne znaczenie.
Po wywołaniu staram się opisywać każdą odbitkę. Strasznie to upierdliwe.. Póki co nie digitalizuję, więc odpada mi na szczęście opisywanie plików. No ale co zrobić, można mieć porządek, można nie mieć.
Tylko właśnie nie opanowałem jeszcze konkretnej metody katalogowania negatywów. Chciałbym jakoś ponumerować i w jednym zeszycie mieć spisane: nr negatywu, czym robione, jak wołane. Później na odbitce można by dać tylko nr kliszy i tyle.
Dzięki za podzielenie się Waszymi metodami, skombinuję sobie z tego jakąś swoją, albo przywłaszczę czyjąś

Jedyne co mogę jeszcze doradzić, to wypraktykowana metoda prowadzenia całej buchalterii via komputer, a nadawanie nazw/numerów robione NATYCHMIAST po wywołaniu. Zestawienie opisów z konkretnymi numerami można robić co jakiś czas - powiedzmy raz na miesiąc. Jeśli zapisuje się nastawy wedle kolejności klatek np: aparat: ZB, film RR80S, zał. 26.04.14, Warszawa, Nowy Świat; 1. 1/125 11 80 (czytaj: zdjęcie pierwsze - czas 1/125, przysłona 11, obiektyw o ogniskowej 80 mm); 2. 1/60 11 150; 3. ... itd, i taki 12-klatkowy zapis ma numer, odpowiadający numerowi na "koszulce", to podczas długich zimowych wieczorów można uzupełniać/przenosić opisy z notesu na koszulki etc. Z kolei - jeśli ktoś wywołuje samodzielnie, to na koszulce powinna się znaleźć informacja o odczynnikach, czasie i "metodzie" wołania...
Co jakiś czas - najlepiej przy skanowaniu/dygitalizowaniu negatywów - wprowadzać wszystko do komputera tworząc taką metryczkę dla każdego pliku zawierającego cyfrowy obraz kolejnej klatki.

Nie do końca zrozumiałem to o skanie...

Cyfrowe wersje negatywu przydają się jeszcze w jednym celu. Można poszczególnym plikom nadawać takie nazwy, które z jednej strony pozwolą zidentyfikować plik - z "koszulką" w segregatorze - czy z odbitką/stykówką, a z drugiej strony sortować nasze "dzieła" pod kątem tematów. Żeby później nie przeglądać wszystkich negatywów w poszukiwaniu portretu Cioci albo zdjęcia Łuku Tryumfalnego...
Dla swoich celów - raz do roku segreguję - pliki ze zdygitalizowanymi negatywami (poszczególne klatki) - na kategorie: górki, miasta, Warszawa, drzewa, kolej, ludzie plus "inne"
Z tym notowaniem - mam podobnie Ostatnio udało mi się namówić LP na zapisywanie, więc nie do końca byłem pod presją czasu. Ale i tak "najlepiej" fotografuje mi się samemu . Jasne, że często nastawy nie ulegają jakimś istotnym zmianom "w ciągu" jednego negatywu (w końcu to "tylko" 12 klatek) ale czasem zdarza mi się zmieniać obiektywy - co automatycznie pociąga za sobą zmianę przysłony i czasu. Oczywiście - gdy używam filtrów w opisie musi się znaleźć odpowiednia informacja...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.