Cześć.
Proszę szanownych forumowiczów o pomoc w następującej sprawie. Próbuję przywrócić do życia obiektyw Jupiter 3 z roku 1957. Otrzymałem go niewłaściwie poskładanego i całkowicie zablokowanego, ale udało mi się to naprawić.
Problem dotyczy optyki. Ktoś majstrował przy soczewkach i prawdopodobnie coś namieszał. Przednia soczewka ma drobny odprysk (chowający się pod pierścieniem) i była wciśnięta tak mocno, że rok chodziłem wokół tematu jej demontażu.
Poskładałem więc soczewki, w moium mniemaniu jak należy ale nadal coś tu nie pasuje. Poniżej przesyłam dwa zdjęcia obrazujące problem. Przy otwartej przysłonie otrzymuję miękki, dziwny obraz, przy całkowicie przymkniętej pojawia się dziwna wada optyczna.
Soczewki są w idealnym stanie, wypucowałem je i wyglądają jak nowe.
Obiektyw wygląda jakby nie dało się go źle złożyć, ale może brakuje mi jakiegoś elementu, który powoduje, że odległości pomiędzy grupami soczewek się rozjechały.
1. Czy pod którąś z grup soczewek nie powinno być jakiejś podkładki?
2. Czy wszystkie grupy montuje się zdroworozsądkowo (wsadzić, przykręcić)?
3. Czy żadnej grupy nie należy wcisnąć mocniej?
4. Założyłem, że poszczególne grupy nie były rozkładane, ale któż to wie...
Całkowicie otwarty
Maksymalnie przymknięty
pozdrawiam
Michał
Post był edytowany 2013-10-20 16:17:52