Odpowiedzi 89

Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
Jak to nie piszemy o tym? Piszemy, czasami częściej, czasami rzadziej.
Że większość tu czegoś nie robi, to nie znaczy że trzeba zmienić definicję fotografii analogowej. Ktoś robi cz-b, ktoś kolor, a ktoś tylko naciska spust migawki i oddaje film do labu. Słowem, zapewne większość z nas zajmuje się tylko częścią procesu (tradycyjnego), a mniejszość całym.
Osoby, które robią coś samodzielnie mają wiedzę popartą doświadczeniem, w przypadku fotografii analogowej ma to duże znaczenie. Przykładowo, ktoś może doradzić ten film do krajobrazu, a tamten do portretu. Będzie to wiedza wynikająca z doświadczenia, której nie znajdziesz na ulotce. Dlatego przeżywanie pewnych rzeczy osobiście jest bezcenne.

Pełna zgoda. Tylko jeśli ktoś oddaje filmy do "labu" - to znaczy, że jest wyłącznie "częściowo tradycyjny"? A jeśli w tymże "labie" wykonywana jest tylko jedna składowa z całego szeregu czynności wiodących od naciśnięcia migawki do prezentacji fotografii komuś innemu?
Dlaczego zakładasz, że nie można zdobyć owej wiedzy - wynikającej z doświadczenia na podstawie np. obserwacji efektów własnych działań, przetwarzanych w sposób stały i określony przez innych. To "doradzanie", o którym mówisz jest bardzo cenne, ale głównie dla osób, które po raz pierwszy zabierają się za fotografię...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

jac123 napisał(a):
Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii "cyfrowej" nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Tekst powyżej dowodzi jakiejś fundamentalnej nieznajomości fotografii cyfrowej. W fotografii cyfrowej może być ogromna różnica pomiędzy źródłowym plikiem z matrycy, a wynikowym, końcowym efektem cyfrowej obróbki. Najpierw jest interpretacja fotografii na poziomie edycji pliku RAW, potem dochodzi jeszcze post-processing w photoshopie. "Cyfrowy negatyw" (jak lubią to nazywać na cyfrowych forach) leży bardzo daleko od cyfrowego zdjęcia. I naprawdę, niemałe trzeba mieć zdolności, żeby się w środowisku programów do edycji cyfrowej poruszać biegle. Zaryzykuje stwierdzenie, że nie mniejsze niż przy tradycyjnej ciemni.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar jac123
jac123

neurotop napisał(a):
jac123 napisał(a):
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Obawiam się jednak, że obraz wprost z matrycy jest do D i wymaga tak samo jak obraz analogowy sporo pracy aby 'wyglądał'. I wbrew pozorom można nad jednym zdjęciem siedzieć kilka godzin, łatwo też coś nieodwracalnie spartolić... Jednak większość zadowoli się JPEG-ami wprost z matrycy.
...


Chodziło mi o to, że zawsze możesz wrócić do pliku wyjściowego (a więc zapisu "pierwotnego").
Jeśli natomiast przez brak umiejętności zepsujesz definitywnie wołanie filmu to po ptakach - koniec i kropka, pomimo tego że zrobiłeś świetne ujęcie zostało ono stracone.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jac123
jac123

Janeq-2010 napisał(a):
jac123 napisał(a):
Janku, ...
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową.


jac123,
Nie znam się na słynnych fotografach, ale oglądam zdjęcia;
Czasem zapadają mi one w pamięć; przywołam dwa (ujęcia)
1. Czas Apokalipsy - kino Moskwa w dniu stanu wojennego
2. Sęp czekający na ginące z głodu Murzyniątko - chyba w Etiopii
o żadnym z tych zdjęć nigdy nie słyszałem żadnych szczegółów dot. techniki (może wiadomo coś nt. apatatu i filmu),
ale je pamiętam, bo to są WSPANIAŁE UJĘCIA; nic dodać nic ująć UJĘCIA
bo to ujęcie jest kwintesencją fotografii
Pozdrawiam, Janek


Janku ...
rozmawialiśmy nie o tym co jest kwintesencją fotografii ...,
tylko o tym co się składa na cały proces tzw fotografii analogowej, a więc że nie tylko naciśnięcie migawki itd ...

Co do ww zdjęć to wartość artystyczną mają mierną, jedyną wartość jaką przedstawiają to wartość dokumentalna, a w przypadku drugiej nieco szokujące zestawienie pewnych obrazów działa na widza.
Jak na Ciebie Janku patrzę to też widzę, że jesteś wspaniałym człowiekiem, ale abyś taki był ktoś musiał się bardzo napracować (miejmy to na uwadze).



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar neurotop
neurotop

jac123 napisał(a):
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Obawiam się jednak, że obraz wprost z matrycy jest do D i wymaga tak samo jak obraz analogowy sporo pracy aby "wyglądał". I wbrew pozorom można nad jednym zdjęciem siedzieć kilka godzin, łatwo też coś nieodwracalnie spartolić... Jednak większość zadowoli się JPEG-ami wprost z matrycy.

Przyznam, że baryt to wciąż największy sprawdzian dla każdego, kto nazywa siebie samego fotografem. Wielu go nie zdaje... Zbyt wielu.

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jac123 napisał(a):
Janku, ...
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową.


jac123,
Nie znam się na słynnych fotografach, ale oglądam zdjęcia;
Czasem zapadają mi one w pamięć; przywołam dwa (ujęcia)
1. Czas Apokalipsy - kino Moskwa w dniu stanu wojennego
2. Sęp czekający na ginące z głodu Murzyniątko - chyba w Etiopii
o żadnym z tych zdjęć nigdy nie słyszałem żadnych szczegółów dot. techniki (może wiadomo coś nt. apatatu i filmu),
ale je pamiętam, bo to są WSPANIAŁE UJĘCIA; nic dodać nic ująć UJĘCIA
bo to ujęcie jest kwintesencją fotografii
Pozdrawiam, Janek



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar jac123
jac123

noritsu-koki napisał(a):
jac123 napisał(a):
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową. Owszem zajmuje się ale tylko jej wycinkiem, stosunkowo niewielkim. Sztuką jest następnie dobrze wywołać film i stworzyć piękny obraz pod powiększalnikiem. Aby kiedyś zdać egzamin rzemieślniczy i zdobyć zaszczytne miano FOTOGRAFA (analogowego) trzeba było mieć te wszystkie procesy opanowane praktycznie i teoretycznie.


To o czym my tu mówimy? O fotografach czy o fototechnikach?
To słynni fotografowie, którzy oddawali swoje negatywy printerom nie byli fotografami?

jac123 napisał(a):
Jaskiniarze, jak naświetlamy, co i jak wołamy, jakich wywoływaczy używamy , co tam majstrujemy pod powiększalnikiem itd to kwintesencja fotografii analogowej i wystarczy przejrzeć to Forum aby się o tym przekonać.


Ja zawsze, niemal od początków mojej fotograficznej drogi byłem przekonany, że kwintesencją fotografii jest obraz, ale teraz znowu wychodzi na to, że kwintesencją jest tylko i wyłącznie techniczna strona fotografii. Kto, jak, czym - już nieważne co i o czym.


Podejrzewam, że wielcy fotografowie zanim stali się wielcy to samodzielnie wołali filmy i robili całą resztę. A jak już stali się wielcy to tak potrafili pokierować laborantem aby uzyskał to co oni chcą, na tym polegała ich wielkość.
Owszem kwintesencją każdej fotografii jest obraz. Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii "cyfrowej" nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jac123
jac123

Jak to nie piszemy o tym? Piszemy, czasami częściej, czasami rzadziej.
Że większość tu czegoś nie robi, to nie znaczy że trzeba zmienić definicję fotografii analogowej. Ktoś robi cz-b, ktoś kolor, a ktoś tylko naciska spust migawki i oddaje film do labu. Słowem, zapewne większość z nas zajmuje się tylko częścią procesu (tradycyjnego), a mniejszość całym.
Osoby, które robią coś samodzielnie mają wiedzę popartą doświadczeniem, w przypadku fotografii analogowej ma to duże znaczenie. Przykładowo, ktoś może doradzić ten film do krajobrazu, a tamten do portretu. Będzie to wiedza wynikająca z doświadczenia, której nie znajdziesz na ulotce. Dlatego przeżywanie pewnych rzeczy osobiście jest bezcenne.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

jac123 napisał(a):
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową. Owszem zajmuje się ale tylko jej wycinkiem, stosunkowo niewielkim. Sztuką jest następnie dobrze wywołać film i stworzyć piękny obraz pod powiększalnikiem. Aby kiedyś zdać egzamin rzemieślniczy i zdobyć zaszczytne miano FOTOGRAFA (analogowego) trzeba było mieć te wszystkie procesy opanowane praktycznie i teoretycznie.


To o czym my tu mówimy? O fotografach czy o fototechnikach?
To słynni fotografowie, którzy oddawali swoje negatywy printerom nie byli fotografami?

jac123 napisał(a):
Jaskiniarze, jak naświetlamy, co i jak wołamy, jakich wywoływaczy używamy , co tam majstrujemy pod powiększalnikiem itd to kwintesencja fotografii analogowej i wystarczy przejrzeć to Forum aby się o tym przekonać.


Ja zawsze, niemal od początków mojej fotograficznej drogi byłem przekonany, że kwintesencją fotografii jest obraz, ale teraz znowu wychodzi na to, że kwintesencją jest tylko i wyłącznie techniczna strona fotografii. Kto, jak, czym - już nieważne co i o czym.

Post był edytowany 2013-07-13 00:20:30



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

Jaskiniarze, jak naświetlamy, co i jak wołamy, jakich wywoływaczy używamy , co tam majstrujemy pod powiększalnikiem itd to kwintesencja fotografii analogowej i wystarczy przejrzeć to Forum aby się o tym przekonać.
I nie sprowadzaj też wszystkiego do swojej osoby (z całym szacunkiem), bo raczej nie jesteś osobą reprezentatywną w tym zakresie jako, że (z tego co wiem) dopiero raczkujesz wokół koreksu. :-)

Skoro jest to kwintesencją - czemu o tym nie piszecie, nie dyskutujecie? Nie mówię, żeby ze mną - zwłaszcza, że jak słusznie zwróciłeś mi uwagę wyłącznie raczkuję wokół koreksu. To nie ja sprowadzam wszystko do mojej osoby - to większość dawniej dyskutujących kierowała/kieruje swoje uwagi w moją stronę. W sposób otwarty lub mniej albo bardziej zawoalowany...
A tak swoją drogą - to jestem ciekaw jak wielu z tych zarejestrowanych 3170 użytkowników wszystkie swoje zaprezentowane tu fotografie wywołała samodzielnie, samodzielnie zrobiła z nich odbitki i samodzielnie zdygitalizowała... Całkiem niedawno czytałem przy jakimś zdjęciu "kolor zdjęty w programie". Ile osób zarejestrowanych samodzielnie wywołuje kolorowe fotografie - w domu? To tylko zwykła ciekawość.

Nie oczekuję ani odpowiedzi, ani żadnych deklaracji. Po prostu nie rozumiem co - w przypadku dyskusji na temat czyichś fotografii może zmienić wiedza na temat czy ten ktoś samodzielnie włożył negatyw do koreksu, samodzielnie rozcieńczył w odpowiednich proporcjach zakupiony w sklepie wywoływacz (proporcje przeważnie podają producenci negatywów na opakowaniach lub ulotkach, albo można je odnaleźć w książkach, w internecie), samodzielnie wlał ów wywoływacz do koreksu, samodzielnie mieszał/kręcił/stukał/etc. - po czym samodzielnie wylał wywoływacz do zlewu i powtórzył kolejno, podobne czynności z przerywaczem, utrwalaczem i - nieco inne - z płukaniem. Czy też zlecił to wszystko - znajomemu (!), laborantowi w Zakładzie Fotograficznym. Z pewnością nie jestem osobą reprezentatywną - bo o ile się zdążyłem zorientować niewielu innych Użytkowników poddawanych było tak drobiazgowym pytaniom i kontroli tego czym, co i jak robią.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

Janku, przecież napisałem "naświetlamy" - w sensie naświetlamy kliszę (wykonujemy ujęcie).
Nie chodzi mi o wnikanie w szczegóły, dzielenie włosa na czworo i wyliczanie całego katalogu czynności fotografii analogowej, a jedynie pokazanie jej sedna, które nie kończy się na naciśnięciu spustu migawki (a w zasadzie wtedy dopiero zaczyna, bo jeszcze po drodze wiele można zepsuć).
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową. Owszem zajmuje się ale tylko jej wycinkiem, stosunkowo niewielkim. Sztuką jest następnie dobrze wywołać film i stworzyć piękny obraz pod powiększalnikiem. Aby kiedyś zdać egzamin rzemieślniczy i zdobyć zaszczytne miano FOTOGRAFA (analogowego) trzeba było mieć te wszystkie procesy opanowane praktycznie i teoretycznie.

Post był edytowany 2013-07-13 00:01:38



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jac123 napisał(a): ... kwintesencja fotografii analogowej ...


Dla mnie zdjęcie to:
1. ujęcie
...
2. technika
kwintesencją jest ujęcie
a może się mylę?



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar DAAD
DAAD

jac123 napisał(a):
I nie sprowadzaj też wszystkiego do swojej osoby (z całym szacunkiem), bo raczej nie jesteś osobą reprezentatywną w tym zakresie jako, że (z tego co wiem) dopiero raczkujesz wokół koreksu. :-)


Ale za to jak lekko pisze.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar jac123
jac123

jaskiniar napisał(a):
... Tak więc to zainteresowanie, a właściwie teoria o zainteresowaniu tym jak naświetlamy swoje fotografie to raczej projekcja Twoich zainteresowań. Owszem - podawane są przez niektórych nazwy chemicznych odczynników i czasu wywołania - ale czy i na ile różnią się one od standardowo zalecanych - ciężko mnie przynajmniej orzec.
Zainteresowanie 'sposobem' wywoływania negatywu - służy przeważnie - przepraszam, służyło - do wykazania wyższości jednego 'sposobu' nad drugim. I do niczego innego. Istotnym 'zarzutem' jaki w stosunku - do mnie, a także do 'jakości' moich fotografii było to, że nie wywołuję ich sam...


Jaskiniarze, jak naświetlamy, co i jak wołamy, jakich wywoływaczy używamy , co tam majstrujemy pod powiększalnikiem itd to kwintesencja fotografii analogowej i wystarczy przejrzeć to Forum aby się o tym przekonać.
I nie sprowadzaj też wszystkiego do swojej osoby (z całym szacunkiem), bo raczej nie jesteś osobą reprezentatywną w tym zakresie jako, że (z tego co wiem) dopiero raczkujesz wokół koreksu. :-)



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar neurotop
neurotop

Pozytywny (miejmy nadzieję) ferment

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jac123 napisał(a):
A właśnie , dobry pomysł podsunąłeś. Powiesić w prawdziwej galerii obraz uzyskany pod powiększalnikiem - na papierze, a obok monitor, który będzie prezentował całą tą 'obróbkę, przeróbkę, opracowanie ...'.
Ot taki happening by był pt. Cyfrowe i analogowe.



Może nie tylko happening? Może i interesujący szablon!
Sztuka jest jedna, kliszowo/ciemniowa, matrycowo/cyfrowa i CAŁA GAMA POŚREDNIA.
To nie jest układ dwubiegunowy z pustką w środku; bądźmy dla siebie wyrozumiali.
Życie jest zbyt piękne, żeby je na kłótniach trawić bezowocnych. Opanowania!



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar WoWa
WoWa

bavarsky napisał(a):
WoWa napisał(a):
Uwaga praktyczna: każdy obraz prezentowany w sieci to obraz cyfrowy.


Przy całym szacunku powyższe zdanie brzmi miej więcej tak: Jak ma na imię Marcin?

W takim razie nie ma sensu trzymać się przy regule zamieszczania skanów wykonanych aparatem tradycyjnym w galerii. Po co? Skoro każdy obraz prezentowany w sieci to obraz cyfrowy. Lepiej zamknąć galerię i forum jeszcze, a gdy nic nie będzie, będzie spokój! Ot co.

Jej jak przybyłem rok temu na to forum. Czytałem różne dysputy, ale były one zachowane w jakiejś normalnej tonacji, z drobnymi wyjątkami ekscentrycznymi od 'mediany' __ Ale takiego Potoku jaki teraz odczytuję, to ja tutaj nie widziałem.


Jasne - udawajmy, że nie wiadomo o co chodzi, czyli mówiąc kolokwialnie rżnijmy głupa. A może ustalmy w procentach, ile obróbki w obróbce ma być dozwolone? Żeby zachować czystość rasy za żadne skarby nie retuszujmy w programach pypciów, włosków, smug i zacieków!!! W tej zabawie (bo to tylko zabawa) zaczyna brakować krzty zdrowego rozsądku, a wytaczane kolubryny strzelają do komarów. Luzu!!!

Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
A właśnie , dobry pomysł podsunąłeś. Powiesić w prawdziwej galerii obraz uzyskany pod powiększalnikiem - na papierze, a obok monitor, który będzie prezentował całą tą 'obróbkę, przeróbkę, opracowanie ...'.
Ot taki happening by był pt. Cyfrowe i analogowe.

Wystarczy, że zajdziesz do Domu Spotkań z Historią. Praktycznie każda wystawa wykorzystuje przynajmniej trzy sposoby prezentacji...
Na wystawie, którą zorganizowałem w grudniu zeszłego roku - prezentowane są: oryginalne płytki szklane i błony cięte (negatywy) [kilka na podświetlarce], duże powiększenia wykonane na podstawie zdygitalizowanych negatywów, w formie posterów, odbitki (wydruki) w formacie 40x30 cm oprawione i w ramkach wybranych zdjęć. Niestety skromny budżet nie pozwolił na odszukanie i zlecenie wykonania "tradycyjnych" odbitek-powiększeń z tych płytek. Natomiast są prezentowane - oryginalne stykówki i odbitki z czasów gdy zdjęcia były wykonane....



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
... A w jaki sposób będzie on później obrabiany, przerabiany, opracowany - to (chyba?) nie jest istotne...


Oczywiście, że jest istotne. Szczególnie dla tych osób (a jest ich całkiem sporo), które parają się fotografią analogową (czyli taką jak opisałem powyżej). Takie osoby interesuje jak naświetlasz kliszę, jak ją wywołujesz i ostatecznie jak uwieczniasz obraz na papierze pod powiększalnikiem. A więc to co zaprezentujesz tu w Galerii w 99% ma być wynikiem tych właśnie procesów. Natomiast w przypadku 'obróbek, przeróbek, opracowań' prezentowany obraz w Galerii tylko w niewielkiej części może wynikać z w/w procesów analogowych. I to jest właśnie ta istotna różnica.

Dlatego napisałem w nawiasie słowo chyba? (ze znakiem zapytana). Wszystko o czym piszesz jest interesujące - ale - o ile sobie przypomnisz to chyba tylko ja podawałem, na początku swojego tu pobytu nie tylko rodzaj/markę aparatu i typ negatywu ale także nastawy. "Przyniosłem" ten zwyczaj jeszcze z Plfoto, gdzie był - także i przez niektórych (już "odeszłych"), powiedzmy, że wyśmiewany i poddawany w wątpliwość. Tak więc to zainteresowanie, a właściwie teoria o zainteresowaniu tym jak naświetlamy swoje fotografie to raczej projekcja Twoich zainteresowań. Owszem - podawane są przez niektórych nazwy chemicznych odczynników i czasu wywołania - ale czy i na ile różnią się one od standardowo zalecanych - ciężko mnie przynajmniej orzec.
Zainteresowanie "sposobem" wywoływania negatywu - służy przeważnie - przepraszam, służyło - do wykazania wyższości jednego "sposobu" nad drugim. I do niczego innego. Istotnym "zarzutem" jaki w stosunku - do mnie, a także do "jakości" moich fotografii było to, że nie wywołuję ich sam, a oddaję do laboratorium zakładając, że zostaną wywołane zgodnie z "przepisem" producenta. Jeżeli nie wykonuję odbitek pod powiększalnikiem - znaczy, że nie zajmuję się "fotografią tradycyjną"??? Oczywiście, że nikt nie ma pewności, że to co się prezentuje w Galerii pochodzi - i w jakim procencie z "pracy tradycyjnej" a co - i w jakim procencie - z opracowania pliku cyfrowego.
Ale ta "różnica" byłaby istotna, czy wręcz dyskwalifikująca, gdyby założeniem Galerii było prezentowanie zdjęć wykonanych aparatami tradycyjnymi, z tradycyjnie przetworzonych negatywów na pozytyw i utrwalonych tradycyjną (powiększalnik) metodą na papierze światłoczułym.
Natomiast w przypadku tego Portalu - po zaspokojeniu ciekawości na temat: jakim aparatem zdjęcie zostało wykonane, w jaki sposób został uzyskany obraz pozytywowy - zaczynało się - nieomal inkwizytorskie śledztwo dotyczące "tradycyjności" tego lub owego...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar qliver
qliver

No i znowu wątek dygresyjny zjadł główny ;-)

Yhm, yhm, ja w sprawie wątku głównego jednak.

Nie sądzę aby to kogoś specjalnie zainteresowało, ani wzbogaciło w jakikolwiek sposób AT (pewnie odwrotnie), ale zostaję. A dokładnie to nigdy nie miałem zamiaru się wynosić, choć przez chwilę wydawało mi się, że pomyliłem rzeczywistości wirtualne.
Tak więc bójcie się! Albo nie. Po prostu nie reagujcie, przejdzie mi kiedyś ;-)

pozdrawiam tych co zostali

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.