Odpowiedzi 89

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Cały czas pracuję



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

noritsu-koki napisał(a):

W cyfrze masz od razy komputer.


Dlatego - dygitalizuję negatywy, a z drugiej strony nadal zamawiam odbitki ze zdjęć wykonanych aparatem cyfrowym



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

Mi padły 3 dyski zewnętrzne pod rząd. A ponoć całkiem dobry model Seagate'a. Stare RAWy cyfrowe odeszły w ten sposób do krainy wiecznych pstryków, a to co miałem tradycyjnego, to sobie po prostu zeskanowałem.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

noritsu-koki napisał(a):
A ja lubię skanowanie negatywów.

I jakoś częściej mi przez tych kilka lat jak param się fotografią padały dyski, niż niszczyły/ginęły się negatywy. Hm.


Mnie padła karta microSD w smartphonie zrobionych fotek nie zdążyłem skopiować.



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

A ja lubię skanowanie negatywów.
I robienie odbitek też lubię i uskuteczniam chętnie i z zapałem.

Przy analogu przynajmniej mam wybór, mogę użyć komputera i uzyskać co tylko dusza zapragnie w fotoszopie (jak przy cyfrze), albo włożyć negatyw do Opemusa i cieszyć michę patrząc, jak na papierze tworzy się 100% tradycyjno-ortodoksyjny obrazek.

W cyfrze masz od razy komputer.

No i nie masz negatywu. Czyli jak Ci padnie karta czy dysk z cyfrowymi obrazkami, to kaplica. A przy tradycyjnym nośniku sobie zeskanujesz po prostu.

I jakoś częściej mi przez tych kilka lat jak param się fotografią padały dyski, niż niszczyły/ginęły się negatywy. Hm.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar eRJot
eRJot

psore napisał(a):
Cenie sobie jednakowo obydwie techniki ale
wole posiedzieć w ciemni niż przed kompem,wole przejrzeć kilka fot na papierze niż te same foty na monitorze.

Ja siedzę przed kompem, a nie w ciemni trochę z wygodnictwa, trochę z braku czasu, trochę z braku warunków lokalowych. Negatywy wołam sam i skanuję sam. Nawet w tej okrojonej wersji tradycyjnej fotografii nie wyobrażam sobie, żebym mógł to dać do zrobienia komuś obcemu. Uzyskam co chcę, no i ten dreszczyk emocji po wyjęciu filmu z koreksu jest nie do zastąpienia. Ale się nie zapieram, że kiedyś do ciemni nie wrócę.

Sedno tego nieszczęsnego sporu jest chyba dla nas jasne i traktowanie jako profana kogoś, kto zeskanuje sobie negatyw to nieporozumienie. Owszem, on byłby profanem, ale tylko w wypadku, jeśli by twierdził, że się para tradycyjną fotografią postępując w ten sposób. A co jest na końcu takiego ortodoksyjnego myślenia? Postulaty zamykania internetowych galerii z fotografiami wykonanymi tradycyjnym aparatem? Ustawowe konfiskaty skanerów? Wysokie Komisje ds. Czystości Fotografii Tradycyjnej? Absurd.

Awatar psore
psore

Jasne że to Twój czas i pieniądze.I jeśli skanowanie daje Ci taką samą frajde to też super.Ja nie jestem ortodoksem.Cenie sobie jednakowo obydwie techniki ale
wole posiedzieć w ciemni niż przed kompem,wole przejrzeć kilka fot na papierze niż te same foty na monitorze.I analog dla mnie ma sens tylko wtedy gdy od początku do końca robie wszystko sam.Nie wyobrażam sobie dać komukolwiek mój negatyw do wywołania.
Wołanie i skanowanie w zakładzie foto to już wogóle jakieś nieporozumienie.
A co do symulowania cyfrą analoga,to wierz mi że da się.

Awatar eRJot
eRJot

psore napisał(a):
Po co robić zdjęcia analogowo nie mając ciemni i nie robiąc odbitek.
Czy nie szkoda czasu i pieniędzy?

Mnie nie szkoda, a to przecież mój czas i moje pieniądze. Kiedyś rozstawiałem w łazience sprzęt i zajmowałem ją na pół wieczora i całą noc, a dzisiaj wkładam do skanera kliszę. I w jednym, i w drugim wypadku mam identyczną radochę, że sobie coś tam tworzę. A dlaczego aparatem tradycyjnym? Bo w postprocessingu powstaje coś, co staram się, aby do złudzenia przypominało mi papierową odbitkę. Z rejestracji obrazu na matrycy cyberaparatu takiego efektu nigdy nie uzyskam. Inna tonalność, brak ziarna itd. itp. I ani nie nazywam tego fotografią tradycyjną, ani nikt mi nie zabroni tak postępować.

Ja rozumiem szlachetne intencje ortodoksów. Tyle tylko, że ich krucjata to taka trochę niezgoda na to, że świat się zmienił i w kwestii fotografii jest inny niż 30 czy 70 lat temu. Ale to jest kopanie się z koniem i zawsze będzie się kończyć tylko frustracją.

Awatar psore
psore

Czytam te Wasze dywagacje i jednego nie mogę zrozumieć.
Po co robić zdjęcia analogowo nie mając ciemni i nie robiąc odbitek.
Czy nie szkoda czasu i pieniędzy?
Chyba jedyny powód dla niektórych to możliwość umieszczenia ich w tej galerii.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

W sumie - mylą te pojęcia jednie niektórzy:
na stronie głównej napisane jest wyraźnie: "Fotografowanie aparatami tradycyjnymi"
a przed zamieszczeniem fotografii pojawia się równie wyraźny i jednoznaczny komunikat:

"Z racji tematyki strony w galerii umieszczamy zdjęcia wykonane aparatami tradycyjnymi. Poprzez aparat tradycyjny rozumiemy aparat, który rejestruje zdjęcie na kliszy. Prosimy nie umieszczać zdjęć wykonanych aparatami cyfrowymi.
Uwaga nowi użytkownicy! Na następnym ekranie w polu "opis zdjęcia" proszę napisać jakim aparatem zostało wykonane zdjęcie. Brak takiej informacji spowoduje usunięcie zdjęcia. Natomiast podanie nieprawdziwej informacji może spowodować usunięcie Twojego konta ze strony www.aparaty.tradycyjne.net."

Wszelkie dyskusje na temat "tradycyjności", techniki, jakości, przyczyn dla których ktoś prezentuje tu akurat swoje fotografie - to wyłącznie chęć udowodnienia przewagi własnej mojszości nad mojszością innych. I wynikają z bardzo różnych powodów.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar eRJot
eRJot

jac123 napisał(a):
rozmawialiśmy nie o tym co jest kwintesencją fotografii ...,
tylko o tym co się składa na cały proces tzw. fotografii analogowej, a więc że nie tylko naciśnięcie migawki itd ...

Nikt z tym nie będzie polemizował. Tylko tu się cały czas myli fotografię tradycyjną z fotografią wykonaną tylko tradycyjnym aparatem. Niestety (czy stety?) w dzisiejszych czasach to wystarcza do powstania obrazu. Powtarzam: tradycyjnej fotografii nie da się zamieścić w internetowej galerii. A przecież jedno nie przeszkadza drugiemu, można sobie zarówno digitalizować negatywy, jak i wykonywać z nich odbitki pod powiększalnikiem.

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jac123 napisał(a):
Janeq-2010 napisał(a):
jac123 napisał(a):
Janku, ...
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową.


jac123,
Nie znam się na słynnych fotografach, ale oglądam zdjęcia;
Czasem zapadają mi one w pamięć; przywołam dwa (ujęcia)
1. Czas Apokalipsy - kino Moskwa w dniu stanu wojennego
2. Sęp czekający na ginące z głodu Murzyniątko - chyba w Etiopii
o żadnym z tych zdjęć nigdy nie słyszałem żadnych szczegółów dot. techniki (może wiadomo coś nt. apatatu i filmu),
ale je pamiętam, bo to są WSPANIAŁE UJĘCIA; nic dodać nic ująć UJĘCIA
bo to ujęcie jest kwintesencją fotografii
Pozdrawiam, Janek


Janku ...
rozmawialiśmy nie o tym co jest kwintesencją fotografii ...,
tylko o tym co się składa na cały proces tzw fotografii analogowej, a więc że nie tylko naciśnięcie migawki itd ...


No wiem, przecież czytam. Trochę się drażniłem.

jac123 napisał(a):
Co do ww zdjęć to wartość artystyczną mają mierną, jedyną wartość jaką przedstawiają to wartość dokumentalna, a w przypadku drugiej nieco szokujące zestawienie pewnych obrazów działa na widza.


Sztuka sztuką, a pewne zdjęcia (choć może nią nie są) zapadają w pamięć.
Moje własne zdjęcia ze stanu wojennego też dość cenię (sentymentalnie).

jac123 napisał(a):
Jak na Ciebie Janku patrzę to też widzę, że jesteś wspaniałym człowiekiem, ale abyś taki był ktoś musiał się bardzo napracować (miejmy to na uwadze).


Och, dzięki! Jeśli co, to zapewne zasługa moich Rodziców.



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
...
Po naciśnięciu migawki w aparacie 'tradycyjnym' - musisz zdjęcie prawidłowo wywołać. Zasady wywołania są proste do bólu. Użycie - odpowiedni sposób - odpowiedniego wywoływacza, przerywacza i utrwalacza.
...


No, a potem w Galerii podziwiać możemy tzw firanki :-).
Oj późno już, miło się gawędziło.

Oczywiście - można również podziwiać i brak "firanek"...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

A tak na marginesie to nie dam się wpuścić w boczne uliczki.
Ktoś tu na początku pytał co to jest ta fotografia analogowa, to po chłopsku napisałem że naświetlenie, wołanie filmu i powiększalnik.
Może komuś nie pasować ta definicja i chętnie np. po filmie doda skaner. Mi to rybka.
Ale tak jak napisałem, fotografia analogowa była zanim powstały komputery.
I tego się trzymajmy.

Ależ tego nikt nie neguje.
(choć mnie bardziej podoba się określenie "tradycyjna", zwłaszcza, że przedtem była camera obscura - bez żadnego wywoływania filmu i powiększalnika...)



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

jaskiniar napisał(a):
...
Po naciśnięciu migawki w aparacie 'tradycyjnym' - musisz zdjęcie prawidłowo wywołać. Zasady wywołania są proste do bólu. Użycie - odpowiedni sposób - odpowiedniego wywoływacza, przerywacza i utrwalacza.
...


No, a potem w Galerii podziwiać możemy tzw firanki :-).
Oj późno już, miło się gawędziło.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jac123
jac123

jaskiniar napisał(a):

Zepsuć można tak samo ja w fotografii 'tradycyjnej'. Tyle, że 'od razu' można to zobaczyć, choć i tak różnica pomiędzy obrazem widocznym na wyświetlaczu aparatu cyfrowego, a obrazem na monitorze jest kolosalna...
Ale to na marginesie ______________
Jakaż to różnica jest w nośniku obrazu?


A tak na marginesie to nie dam się wpuścić w boczne uliczki.
Ktoś tu na początku pytał co to jest ta fotografia analogowa, to po chłopsku napisałem że naświetlenie, wołanie filmu i powiększalnik.
Może komuś nie pasować ta definicja i chętnie np. po filmie doda skaner. Mi to rybka.
Ale tak jak napisałem, fotografia analogowa była zanim powstały komputery.
I tego się trzymajmy.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

Tak jak już powyżej napisałem, może mało zrozumiale.
Po naciśnięciu migawki masz zapis cyfrowy i dalej robisz z plikiem co chcesz.
W przypadku filmu, po naciśnięciu migawki musisz go prawidłowo wywołać inaczej stracisz definitywnie ujęcie. A więc trzeba posiadać umiejętność wołania filmów, która rzutuje na obraz końcowy. Dalsza praca następuje pod powiększalnikiem.
W przypadku cyfry (jeśli już porównujemy) po naciśnięciu migawki nie ma etapu, że z powodu braku umiejętności stracisz definitywnie zdjęcie. Oczywiście pomijając przypadki losowe typu wykasowanie itp.

Ależ to jest dokładnie to samo.
Po naciśnięciu migawki w aparacie "tradycyjnym" - musisz zdjęcie prawidłowo wywołać. Zasady wywołania są proste do bólu. Użycie - odpowiedni sposób - odpowiedniego wywoływacza, przerywacza i utrwalacza.
Po naciśnięciu migawki w aparacie cyfrowym - tak samo musisz zdjęcie prawidłowo wywołać.
Użycie - w odpowiedni sposób - odpowiedniego sprzętu i programu (czyli sekwencji czynności z informacją cyfrową)
Jeżeli sam nie jesteś informatykiem i nie potrafisz napisać odpowiedniego programu - korzystasz z wiedzy i umiejętności innych, którzy taki program napisali i Tobie sprzedali. Przeważnie razem z aparatem
Jeżeli sam nie jesteś biegły w pracy laboratoryjnej, nie znasz się na procesach chemicznych - korzystasz z umiejętności innych, którzy wykonują za Ciebie tę procedurę. Procedury wywoływania negatywu jego producenci też Ci sprzedają wraz z filmem.
Na amatorskim poziomie - a czasem i na bardzo "artystycznym" czy zawodowym - to wygląda mniej więcej tak.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

noritsu-koki napisał(a):
jac123 napisał(a):
Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Tekst powyżej dowodzi jakiejś fundamentalnej nieznajomości fotografii cyfrowej. W fotografii cyfrowej może być ogromna różnica pomiędzy źródłowym plikiem z matrycy, a wynikowym, końcowym efektem cyfrowej obróbki. Najpierw jest interpretacja fotografii na poziomie edycji pliku RAW, potem dochodzi jeszcze post-processing w photoshopie. 'Cyfrowy negatyw' (jak lubią to nazywać na cyfrowych forach) leży bardzo daleko od cyfrowego zdjęcia. I naprawdę, niemałe trzeba mieć zdolności, żeby się w środowisku programów do edycji cyfrowej poruszać biegle. Zaryzykuje stwierdzenie, że nie mniejsze niż przy tradycyjnej ciemni.


Tak jak już powyżej napisałem, może mało zrozumiale.
Po naciśnięciu migawki masz zapis cyfrowy i dalej robisz z plikiem co chcesz.
W przypadku filmu, po naciśnięciu migawki musisz go prawidłowo wywołać inaczej stracisz definitywnie ujęcie. A więc trzeba posiadać umiejętność wołania filmów, która rzutuje na obraz końcowy. Dalsza praca następuje pod powiększalnikiem.
W przypadku cyfry (jeśli już porównujemy) po naciśnięciu migawki nie ma etapu, że z powodu braku umiejętności stracisz definitywnie zdjęcie. Oczywiście pomijając przypadki losowe typu wykasowanie itp.

Porównuję pewne etapy z cyfrą (choć to nie ma może większego sensu), po to tylko aby wykazać, że w fotografii analogowej występuje etap pt wołanie filmu, który to etap poprzez brak umiejętności - doświadczenia może spowodować utratę zdjęcia.
Nie ma takiego etapu (po naciśnięciu migawki) w cyfrze.

Post był edytowany 2013-07-13 01:10:29



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

Podejrzewam, że wielcy fotografowie zanim stali się wielcy to samodzielnie wołali filmy i robili całą resztę. A jak już stali się wielcy to tak potrafili pokierować laborantem aby uzyskał to co oni chcą, na tym polegała ich wielkość.

Bardzo to różnie bywało - można dać przykłady na takich, którzy samodzielnie robili wszystko, można na takich, którzy stali "nad głową" laboranta obserwując efekty jego pracy, można wreszcie na takich, którzy oddawali negatywy do wywołania - a później kontrolowali proces edycji
jac123 napisał(a):
Owszem kwintesencją każdej fotografii jest obraz. Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.

Zepsuć można tak samo ja w fotografii "tradycyjnej". Tyle, że "od razu" można to zobaczyć, choć i tak różnica pomiędzy obrazem widocznym na wyświetlaczu aparatu cyfrowego, a obrazem na monitorze jest kolosalna...
Ale to na marginesie ______________
Jakaż to różnica jest w nośniku obrazu?
Jakiej wielkiej pracy wymaga wykonanie fotografii metodą "tradycyjną" (przed etapem "przelania" na papier), której nie trzeba wykonać w fotografii cyfrowej (przed etapem "przelania" na monitor). Zwłaszcza, że z niezrozumiałych dla mnie przyczyn porównujesz "przelanie" na papier, z "przelaniem" na matrycę. "Przelanie" na matrycę - w "tradycyjnej" fotografii będzie chyba raczej "przelaniem" na film... Ale ja się nie znam...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.