Zastanawia mnie ostatnio sensowność działań fotografów robiących zdjęcia analogowo (na kliszy, szkle itp.), którzy przenoszą potem efekty swojej pracy w świat cyfrowy.
Do zastanowienia się nad tym tematem skłoniła mnie pewna wystawa na której miałem szczęście być. Zapowiedź tej wystawy pojawiła się w necie 2-3 tygodnie wcześniej i zawierała parę prac. Plusem internetu, i jego cenną właściwością jest szybkość i łatwość przekazywania informacji. Minusem, jest jednak jakość tej informacji, zarówno jeśli rozumie się ją jako jakość obrazków (konieczność stosowania małej rozdzielczości i kompresja plików) jak i ilość informacji-śmieci, które w necie się pojawiają.
Fotografia analogowa korzystając z nośników w postaci kliszy, papieru i innych fizycznych podłoży, osiąga swoją wizualizacje jako w pełni materialny przedmiot. Oczywiście, każdy taki przedmiot można pokazać w sieci. Niestety w przypadku fotografii pojawia się problem z przełożeniem obrazu. Coś co jest obrazem i co jako obraz jest zdefiniowane, nie daje się przełożyć na zupełnie inny obraz istniejący jako plik. Mówiąc prosto. Skanowanie negatywu, skanowanie ambrotypów nie jest dokładnym odwzorowaniem tego co jest na oryginale. Skanując negatyw tworzymy zupełnie inny obraz niż obraz, który z danego negatywu otrzymamy na papierze. Obraz z powiększalnika możemy również modyfikować poprzez odpowiedni dobór papieru (zarówno jako podłoża, jak i jako gradacji), odpowiedni dobór chemii i sposobu suszenia. Nawet sposób oprawy obrazka jest istotny dla jego ostatecznego odbioru.
Mając w ręku ambrotyp, który ma zazwyczaj dość specyficzną tonację, odbieram go inaczej niż widząc go zeskanowanego i wyświetlonego na monitorze, którego odwzorowanie kolorów jest zazwyczaj wątpliwe.
Takie patrzenie na to zagadnienie skłania do powołania nowego typu fotografii. Należałoby według mnie określać ja mianem „cyfrowej fotografii analogowej”. Nie pisze tego aby tworzyć nowe kategorie, teorie spiskowe, klasyfikacje jakości typu „ten lepszy – ten gorszy”. Chciałbym jednak aby odróżnić i nie utożsamiać fotografii analogowej przedstawionej jako odbitka na papierze i fotografii analogowej w postaci jpg-ów wrzuconych do sieci. To są zupełnie dwa odmienne światy.
Chwała więc tym bardziej dla tych, którzy biorą udział w wymianach odbitek, prezentowaniu prac na wystawach i innej formie, a nie tylko zamykają się w formie elektronicznej. Forum – jako miejsce wymiany poglądów jest super, ale już wymiana zdjątek powinna być materialna – wtedy doszlibyśmy do tego co w fotografii analogowej jest kocowym efektem.
Ciekaw jestem waszego zdania w tym temacie...
pozdr.