Awatar Keek

Niepotrzebne Tri-Xy.

Keek 91

Jako, ze zaprzestalem calkowicie korzystac z urokow fotografii analogowej niepotzrebne mi filmy, ktore chomikowalem na przyszlosc. Zostalo mi w lodowce 30 srednioformatowych Tri-Xow. Kupione na gieldzie foto, trzymane w lodowce, na polce od jajek. Data waznosci do pazdziernika 2013 roku. Nie wiem po ile chodza obecnie te filmy, wiec jesli ktos ma jakas propozycje to chetnie sie ich pozbede. Z powodu nieobeznania cenowego wrzucam tutaj zamiast na gielde. Aha - rzecz do zalatwienia tylko w Warszawie. Nienawidze chodzic na poczte. Brr...



DZIWNE - CZESC ZDJEC PRZYPADKIEM ZROBILEM APARATAMI TRADYCYJNYMI

NOWOSCI NA FACEBOOKU

Odpowiedzi 91

Awatar HrabiaMiod
HrabiaMiod

Z przyjemnością przeczytałem posty KeeK'a. Nie czym, a co. I że obrazy powstają w głowie, a reszta jest tylko narzędziem. I nawet jestem pozytywnie zaskoczony reakcją bezlinczową reszty użytkowników.

Sam mogę tylko potwierdzić - jestem w stanie pokazać Wam takie same dwa kadry w skali szarości czy kolorze pochodzące z małego obrazka - idę o flaszkę, że nikt nie będzie w stanie rozróżnić który jest z cyfry, a który z negatywu. Przy średnim jest już troszkę trudniej, acz sądze, że byłbym w stanie podtrzymać zakład. Bajka zaczyna się przy wielkim. Zaś wszyscy mówiący o tym, że obrazki z cyfry są plastikowe i do dupy nie opanowali po prostu tego narzędzia, albo tkwią w fanatycznym amoku. Żeby nie było - też kiedyś myślałem sobie, że robiąc analogiem więcej myślę przed każdą klatką, bo film, bo ma 36 czy 12 klatek itd.. Dostałem jednak za to spory opie*dol od jednego z moich fotograficznych autorytetów - nauczył mnie, że mam robić takie same zdjęcia tym i tym, myśleć tyle samo nie ważne czy mam mały, średni, wielki czy cyfrę. I nie cykam milionów GB durnych zdjęć, wyzwalam migawkę mojego 5D tak samo często jak gdybym miał na szyi mojego OMa, Mamkę czy jakikolwiek inny sprzęt. Bo obrazy powstają w głowie, reszta jest tylko narzędziem.



www.przemyslawmatlag.com
Awatar kleszcz
kleszcz

Chciałem się podpiąć do tematu, ale w drugą stronę. Ponieważ giełda dotyczy sprzętu analogowego napiszę tutaj. Zamienił bym moją poczciwą alfę a200 na średni format, najchętniej jakąś tańszą lustrzankę dwuobiektywową np Flexaret lub Start oczywiście sprawny ze wskazaniem na tego pierwszego. W cyfrówce padła stabilizacja matrycy, niemniej kadr jest prosty i można robić zdjęcia w zestawie obiektyw minolty 35-70 mm. przebieg coś koło 10 tys.

Awatar nipen
nipen

Czyli efekt za wszelką cenę. Bosz, łaj moja Mamja nie robi hdr-ów, łaj!!!?

Post był edytowany 2012-11-26 18:58:44

Awatar Bruno
Bruno

ZEF napisał(a):
Takie dylematy - czym zrobić zdjęcie, zamiast po co.

Po co - to jest działka filozofa. O czym - to pytanie fotografa. A czym - to już pytanie w myśl zasady "z kazdej impotencji można się wylizać".

Awatar janus
janus

"Zdadzą". Chciałem napisać "zdadzą".
Strasznie trudny ten język polski.

Awatar slawoj
slawoj

janus napisał(a):
Keek za swoj postepek bedzie sie smazyl w prawdziwym analogowym piekle.
To pewne.

Tymczasem niechaj maluczcy otworza szerzej oczeta i zdaja sobie sprawe, ze juz od jakiegos czasu mamy XXI wiek:

Technika platinum palladium ze zdjecia wykonanego Ajfonem.

Nokią 3310 nie zrobisz zdjęcia.

Post był edytowany 2012-11-26 13:35:26

Awatar ZEF
ZEF

Takie dylematy - czym zrobić zdjęcie, zamiast po co.

Awatar nipen
nipen

Każdy ma rację i każdy tą rację powinien uszanować. Udowadnianie wyższości jednego nad drugim mija się z celem, bo prowadzi zawsze do chorej eskalacji. Jeden lubi znaczki, drugi klej do znaczków. Ja zgadzam się z babcią co do "smaku tradycyjnej", bo zawsze będzie inna. Bo ma historię, bo dała początek, bo jest jedyna i nie do podrobienia. Bo tradycyjna stoi człowiekiem, a nie softem i kompem. Bo wymaga wiedzy i myślenia (za wally`m). Sam to przerabiałem. I nie chodzi mi o technikalia, o "testerstwo" czy maniakalne porównywanie z... . Ja po prostu w sposób naturalny odszedłem od cyfry niemal całkowicie. Bez przymusu, bezboleśnie, bez zbędnego pitolenia. Mam cyfrę i mieć będę (obecnie robi za skaner), ale robię tylko klasykiem. Tak mi się porobiło. Z 8 lat temu zacząłem zerkać na swojego Zenita (miałem wtedy hybrydę Olympusa C2500l) i szło to równolegle. Później Nikon F601, zaraz po nim Nikon D70, i znowu w parze. Cyfra to było coś nowego, coś na czasie, na początku niezrozumiałe. Fajna rzecz. Tylko plików byle jakich zaczęło, na początku niepostrzeżenie przybywać. Tu puknę, tam strzelę, pociągnę serią. Karty rosły, pliki znosiłem wiadrami, a później zastanawiałem się, kto to robił. Pojawił się kolejny Nikon tradycyjny, i następny. Aż w końcu zaszalałem - sunę pod Kraków (z Hrubieszowa, zimą) po Mamiyę 645. Kufa, ale jazda. Obróciłem w jeden dzień. Ślinotok, błysk w oku. Średni, trzy szkła, dwie dupki, komin, pryzmat. O, ja... . Po pół roku sprzedałem. Za wcześnie. Nie dorosłem, normalnie zacząłem się bać. Pojawił się D200, dobre szkła, autofokusy, HSMy(Sigma), szmery-bajery. Korpus został (mierzy światło z manualami), buzery sprzedałem i zacząłem kupować a to 105-kę sprzed 30lat (non-ai), to znowu 85/1,4 (manual), 180 (też manual), 55/3,5 makro (czy mikro). I został jedyny 18-35 auto, bo jeździ ze mną w Bieszczady jako oko cyfrowego notatnika. Ostatnio zabrałem też Mamiyę RZ z paroma klamorami, i poleźliśmy przez Wetlińską, przez Rawki. I powiem Wam, że było zajebiście. Żadna cyfra nie dała mi takiej frajdy, jak zabawa klasykami. Jak przyjemność z obcowania z tego rodzaju fotografią, jak wołanie negatywów, jak kadrowanie na matówce. Powolne, z zewnętrznym pomiarem, z myśleniem przed... . To kapitalne przeżycie i uczestniczenie w czymś historycznym niemalże, czymś z ogromną tradycją, czymś, co wydało na świat, niestety cyfrowego bękarta. Technologia, obróba, brak jakichkolwiek zahamowań, mruganie, manipulacja. Żenująco głęboka ingerencja w pliki, przetwarzanie fabryczne. Żenada. Totalny brak szacunku dla odbiorcy. Jedna wielka podróba : ). Dla mnie to tak, jakby Monet namalował, a następnie zeskanował i powiesił. Oczywiście możliwości, mnogość narzędzi, nieskończoność wyobraźni. Ale to już tylko popłuczyny przeżute przez maszyny. Takie trochę imitacje. Takie skany... . Bez ducha, bez historii, bez jaj. Jak rolka papieru- rozwija się, rozwija i zawsze ląduje w kiblu. A najgorzej, jak tradycyjny fotografista płodzi negatyw, a później masakruje go dyskretnie softem. I mruga do lusterka ; ). Masz rację, babciu, to zawsze będą dwie różne rzeczy.

Awatar sej
sej

marctwain napisał(a):
'Dyskusję'.... przecież to jest dyskusja. A szczerze to mało rozgarnięty chyba jestem, bo nie rozumiem do czego w tej dyskusji odnosi się końcowa konkluzja.


w klimacie wszechobecnych truizmów łatwo o zaskoczenie

Awatar marctwain
marctwain

"Dyskusję".... przecież to jest dyskusja. A szczerze to mało rozgarnięty chyba jestem, bo nie rozumiem do czego w tej dyskusji odnosi się końcowa konkluzja.

Awatar sej
sej

Kolega Keek chciał sprzedać kilka rolek filmu, a zainicjował „dyskusję” o przewadze technik fotograficznych. Nie wdając się w powyższe rozważania, chciałbym zauważyć, że narzędzie ma i zawsze miało, ogromny wpływ na otrzymane przy ich pomocy zamierzone środki wyrazu. Dobór narzędzia jest więc zamierzonym działaniem dla osiągnięcia zamierzonego celu. Na poziomie doboru narzędzia, decydujemy o wyborze najkrótszej drogi do celu, a także o oryginalności produktu końcowego, charakteryzującego właśnie dane narzędzie. Jeżeli zaniechamy świadomych wyborów narzędzia, otrzymamy zawsze produkty, które będą udawały inne. W sztuce, udawanie jest natychmiast wykrywalne i mało cenione.

Post był edytowany 2012-11-17 13:32:22

Awatar Hefajstos
Hefajstos

wally napisał(a):
jak to było ? Nigdy nie mów nigdy...

a jeszcze śpiewała... ale to już było i nie wróci więcej... ... tylko klisza, klisza i klisza ma magię i właśnie to co nas pasjonatów pociąga i pochłania..a cyfra? cyfra to płaskie gówno, narzędzie do pracy, do zarabiania $ a nie do przyjemności.

Post był edytowany 2012-11-17 09:17:01

Awatar m6nj
m6nj

romek napisał(a):
Mógłbym powiedzieć ile mają wspólnego te albumy Hartwiga z barytem, na słowa którego dźwięk miękną nogi ale nie chcę Cię rozczarowywać


przeczytaj jeszcze raz, przeanalizuj ponownie i byc moze moje wyjasniena nie beda Ci juz potrzebne



http://64asa.wordpress.com/
Awatar slawoj
slawoj

Keek, jeszcze wrócisz do analoga, zobaczysz.

Post był edytowany 2012-11-17 01:04:03

Awatar romek
romek

Mógłbym powiedzieć ile mają wspólnego te albumy Hartwiga z barytem, na słowa którego dźwięk miękną nogi ale nie chcę Cię rozczarowywać

Awatar m6nj
m6nj

Mozna w zyciu isc na skroty ale nie kazdy tak chce.. Ksiazki tez cyfrowe latwiej sie nosi..ale za nic w swieciswiecie nie zamienie moich albumow hartwiga na cyfrowe bagno..fotografia cyfrowa jest szybsza i bardziej przyjazna ale uwazam ze zatraca pewna niepowtarzalna emocje i powoduje ze nie traktuje sie jej juz z takim szacunkiem.. Nigdy nikt mnie nie przekona ze lepiej sie oglada wydruk z cyfry lub plik w kompie niz baryt... To dwa rozne swiaty..cos jak zywy instrument vs syntetyczny..nigdy nie beda sobie rowne..jak wielu jest swietnych uchwycaczy chwili walacych seriami z cyfry a jak niewielu jes tych drugich starych rzemieslnikow.. Zdecydowanie bardziej wartoaciowy jest dla mnie swiat pozbawiony plastiku i cyfrowych plikow.



http://64asa.wordpress.com/
Awatar Keek
Keek

babcia napisał(a):
Nie zgadzam sie z Toba gdyz ostatnio robilam tzw backstage cyfrowym aparatem bardzo dobrej jakosci, marki najlepszej wg mnie z dobrym "szklem" do sesji portretowej, ktora glownie wykonywalam analogiem i powiem Ci tak: cyfreczka fajna plastikowa o takich samych gladziutkich plastikowych foteckach a z analoga mam cudenka z tej samej sesji i nigdy, ale to nigdy nie porownuj tych technik bo to nie ma sensu. Bardzo czesto spotykam sie z tym, ze przy sesjach portretowych duzy odsetek osob prosi mnie o fotografie analogowe, szczegolnie te czarno-biale, wiec nie masz racji z tym, ze nikt kto nie jest fotografem nie docenia walorow fotografii analogowej. Zawsze warto robic zdjecia technika analogowa i nie podlega to zadnej dyskusji.
edyta-literki pozjadalam


Ktos sie pytal - odpowiedzialem. Wszystko. Kazdy robi jak mu sie podoba a mi nikt za przekonywanie kogos nie placi, wiec bez roznicy dla mnie.
Co by dodac? Wykluczajac zdjecia ze sloncem w kadrze, kazde zdjecie potrafie unalogowic tak, ze ogladajacy bez chorej wnikliwosci nie dostrzeze roznicy. Analoga ucyfrowic nie potrafie.
Moze to nie byla jednak najlepsza marka?

pruzky napisał(a): Keek, zgaduję, że tak jak znana nam obydwu Osoba Z Północy przesiadłeś się na setkę?


Jak zaplaca to powiem. Tu naprawde nazwa firmy nie wnosi niczego waznego.

jac123 napisał(a): Keeku, treść jednak z powodzeniem można osiągnąć również analogiem, który z racji ograniczonej ilości klatek wymusza niejako pewien poziom (teoretycznie). Myślę więc , że po prostu analog niejako Ci się znudził i wszedłeś w inny "etap" fotograficznej przygody.


Nie wiem co ma analog do wymuszenia poziomu. Filmy mi sie nie znudzily, tylko zmeczyly - pisalem juz. Nowa przygoda tez to nie jest, bo poza kolorem nic sie w tresci moich zdjec nie zmienilo. Przynajmniej na razie. Natomiast Jesli moge osiagnac cos wygodniej i szybciej - i co wazne! - przeklada to sie na wiekszac zawartosc cukru w cukrze - przepraszam - tresci w tresci, to po co mam sie katowac? Na boga. Nie jestem fanem beltania. Nie postrzegam fotografii jako czegos do powieszenia na scianie tylko medium do opowiedzenia historii. Nie galeria a literatura. Bezsensem chelpic sie, ze moja powiesc napisana jest Mont Blankiem na czerpanym papierze a nie na pececie z Biedronki. Niestety analogowa fotografie przejmuja grafomani rozchlapujacy wokolo atramentem, co mi, po 22 latach beltania w ciemni, zupelnie sie nie podoba. Odcinam sie od tego.

Grisza napisał(a):Nie przesiadł się na setkę, przesiadł się na samsunga z instagramem i wbudowanym wifi, żeby szybciej publikować w sieci ;P


Zgadza sie. Dokladnie to Samsung Galaxy S2. Kupilem i jestem bardzo zadowolony. Szczegolnie po 8 listopada, kiedy wyszlo Angry Birds Star Wars.

januszM napisał(a):
Ale mież swiadomość, że się nigdy nie zobaczy swoich zdjęć odbitych w pieknych szarościach na barycie to smutne jest.


Kwestia pieniedzy. Mozna kupic cyfrowy DeVere, albo poradzic sobie mniejszym nakladem kosztow.
(W jaki sposob powiem przy okazji bardzo profesjonalnych warsztatow, ktore byc moze bede kiedys prowadzil)

weesee napisał(a)::...brak namacalności pliku.


Fakt. To mi odrobine przeszkadza. Ale powoli sie przyzwyczajam. Badz co badz samych negatywow nie ogladam. Jedynie produkt jaki z nich powstaje. Czy to skan czy tez odbitka/wydruk. Wydaje mi sie tez, ze awaryjnosc aparatow cyfrowych moze byc bardziej klopotliwa niz mechanicznych. Poza tym, jest wygodniej. Bardziej komfortowo.

wally napisał(a):
A ! I zapomniałem dodać oczywistej oczywistości że przy analogu bardziej zastanawiam się przy zdjęciu niż przy cyfrze. Tam mogę zrobić 5 i skasować a to rozleniwia.


Ja sie zastanawiam identycznie jak wczesniej. Zdjec nie kasuje. Bardzo rzadko spogladam na monitorek. Zaleta jest natomiast, ze nie ucieka mi ujecie po dwunastej klatce.

Milo mi, ze niektorym podobaja sie zdjecia na stronie. Mam nadzieje, ze to nie tylko przez "ladne szarosci".
Dziekuje za odzew. Chetnie poczytam Wasze opinie, ale chyba nie mam juz nic do dodania od siebie.

Post był edytowany 2012-11-16 23:18:00



DZIWNE - CZESC ZDJEC PRZYPADKIEM ZROBILEM APARATAMI TRADYCYJNYMI

NOWOSCI NA FACEBOOKU
Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

wally napisał(a):
Nigdy nie mów nigdy...


Toż to prawie oxymoron.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.