No właśnie, jak? Co do mnie, historia jest skomplikowana i barwna, dwóch niedziel nie starczy, żeby ją w całości opowiedzieć. Wszelako w telegraficznym skrócie wygląda jak następuje. Mając cyfrową lustrzankę i rozbijając się z nią po mieście i wsi trafiłem ja wam na aparat analogowy, konkretnie Zenit E. Wydało mi się wielce interesujące, że można takim aparatem robić zdjęcia. Jakoż załadowałem doń zakupiony w labie negatyw i jąłem byłem się z kolei rozbijać po mieści i wsi z Zenitem na swoich walorach. Jakie było moje zdziwienie, gdy po zrobieniu 36 zdjęć życia i wywołaniu ich w stosownym miejscu okazało się, że naświetlony jest jedynie ok. 0,5-milimetrowy pasek u dołu każdej klatki. Pozostała część filmu wyglądała natomiast tak, jakby nigdy w życiu nie widziała emulsji. Szukając tedy odpowiedzi na pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy jąłem byłem przeszukiwać zasoby internetu. Tak też trafiłem na forum Aparaty Tradycyjne, zrazu nie mając szczątkowej nawet świadomości w jakie to miejsce trafiłem. Jednak znalazłszy je, uznałem poszukiwania za zakończone. Rychło utworzyłem stosowny wpis i cierpliwie czekałem na odpowiedź. Doczekawszy się jej szybciej niż myślałem obiecałem sobie zapomnieć o AT, ale gdy już zamierzałem zamknąć forum zobaczyłem ja proszę was ten oto wątek, który wtenczas dopiero zaczynał swoją zasłużoną karierę. I wtedy... ale to już temat na inną opowieść.

Oto w lapidarnych słowach, moja historia. A jaka jest Wasza?



Wstęp do wątpienia