czyli konstruktywna krytyka według emerytowanej ksiegowej

Posługiwałam się nią na tym forum już parę razy, żeby autorowi zdjęcia, spierającym się i samej sobie wytłumaczyć, dlaczego tak a nie inaczej odbieram/oceniam dane zdjęcie (choć ocen liczbowych tu nie ma, a oceny słowne są niemierzalne, tak jak niemierzalna jest wartość fotografii). Teraz, obserwując i uczestnicząc w kolejnych dyskusjach na forum, doszłam do wniosku, że przyszła pora na stworzenie miejsca referencyjnego, do którego będę mogła się odwoływać i odsyłać ewentualnych dyskutantów (zwłaszcza że zdjęcia i argumentacje pod nimi znikają z galerii). Sama 'metodyka' powstała cztery i pół roku temu na 'obiektywnym', cyfrowym portalu, ale wydaje mi się, że jest do zastosowania również w niecyfrowych przypadkach.

O co więc chodzi?

Nie wdając się w dyskusje teoretyczne, lecz patrząc na fotografie z subiektywnego punktu widzenia emerytowanej księgowej, wypracowałam sobie tezę następującą:

Fotografia doskonała to idealne połączenie
tematu,
światła,
formy,
kompozycji,
techniki,
estetyki...
oraz pewnego metafizycznego, trudno definiowalnego składnika, który, jeśli występuje, potrafi zastąpić poprzednio wymienione (przynajmniej częściowo :-)

Oczywiście niezmiernie rzadko się zdarza fotografia doskonała, także dlatego, że jej wspomniane wyżej atrybuty z natury samej nie są (obiektywnie) mierzalne, a odbierane
subiektywnie przez oglądających.

Od każdej fotografii, niezależnie od jej kategoriii (przyrodniczej, portretowej, reporterskiej, kreatywnej itp.) należy oczekiwać spełnienia tych warunków, aczkolwiek
proporcje udziału poszczególnych składników ideału mają prawo być różne.

Generalnie jestem przeciwna rozkładaniu widzianego obrazu na 'czynniki pierwsze', jako że
'Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.'
Jednak czasem, przywołana to tablicy, wracam do swojej ulubionej metodyki i punkt po punkcie weryfikuję każdy z tych czynników, z reguły otrzymując wynik uzasadniający wstępne intuicyjne wrażenie, opinię, komentarz.

Żeby to lepiej wytłumaczyć, odwołam się do przykładów zastosowania tej 'metodyki' (przepraszam, że cyfrowych). Niektóre z nich spotkały się ze zrozumieniem dyskutantów, niektóre zostały odrzucone. A co Wy o tym myślicie?

zabawy w skojarzenia II

bez tytułu (akt)

bez tytułu (akt)

bez tytułu (motylek)

bez tytułu (brama)

PS. o tym, tzn. nie o zalinkowanych zdjęciach, ale o sposobie podejścia do uzasadniania wystawionej im oceny.

(2012-06-24 13:55:18 Edyta dodatkowe linki dodała, a teraz składnię i literówki poprawia)

(2012-06-24 15:19:22) PS.2. Żebyśmy się dobrze zrozumieli:
To nie jest zalecana przeze mnie metoda podejścia do opiniowania fotografii.
To mój sposób na zrozumienie (przeze mnie) i wyargumentowanie (dla innych) tego, dlaczego tak właśnie, a nie inaczej odbieram daną fotografię.
Robię to tylko na specjalne życzenie albo autora zdjęcia albo dyskutanta.
Podlinkowane przypadki nie przekazują niestety pełni kontekstu, ponieważ na OB wiele komentarzy znika (wolą tamtejszych moderatorów) i kontekst jest mocno dziurawy.

PS.3. bo wypowiedź Wowy przypomniała mi coś jeszcze:
Czasem to uzasadnianie dotyczy sytuacji
'Podoba mi sie, bo...'
lub
'Nie podoba mi się, bo..."
a czasem
'Uważam, że to jest dobra fotografia, bo...'
lub
'Uważam, że to nie jest dobra fotografia, bo...'.
Zwracam Wasza uwagę na to, że 'podoba się - nie podoba się' oraz 'dobra - zła' to oceny z zupełnie innych wymiarów.
Widziałam już wiele bardzo dobrych fotografii, które mi się zupełnie, ale to zupełnie nie podobały. Wszystkie pozostałe kombinacje też

Post był edytowany 2012-06-24 15:38:38



opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe