Wg mnie Layne Staley, wokalista Alice in Chains, był najwspanialszym głosem w historii rocka, większym nawet niż Freddie, choć dla niektórych może to zabrzemieć jak bluźnierstwo. Miał potężny głos, a w głosie to coś, czego nie można się nauczyć na lekcjach śpiewu:
Love Hate Love
Layne pisał też przejmujące teksty. Najwspanialsze dokonanie Alice in Chains, czyli album "Dirt" jest arcydziełem nie tylko epoki grunge, ale w ogóle. Wg mnie przebija wszystko, co zrobiła Nirvana, choć jak to często bywa, to Nirvana jest bardziej znana. Pewnie też dlatego, że Kurt opuścił ten świat z wielkim hukiem, podczas gdy Layne zabijał się na raty, pakując w swój organizm tablicę mendelejewa. Piątym członkiem Alice in Chains była heroina, bez niej "Dirt" nie brzmiałby tak jak brzmi, ale z drugiej strony heroina zabrała z tego świata przeogromny talent.
Pewnie niewielu kojarzy, że Layne śpiewał i napisał teksty na płytę "Above" grupy Mad Season, składającej się z muzyków z różnych kapeli grungeowych. Zazwyczaj supergrupy, to niewypały, ale w tym przypadku chłopaki stworzyli coś absolutnie pięknego. "Above" odbiega stylistycznie od grunge'u, ale z drugiej strony jest to jego kwintesencja
River of Deceit
Layne zmarł prawdopodobnie 5 kwietnia 2002r. Jego rozkładające się ciało znaleziono 2 tyg. później. Był ćpunem, sam zgotował sobie taki los, ale zasługuje chociażby na pamięć...
Nie ćpam żeby być na haju, jak sądzi większość ludzi. Wiem, że popełniłem błąd zaczynając z tym gównem. Trudno mi to wyjaśnić. Moja wątroba nie funkcjonuje i wymiotuję cały czas, sram w spodnie. Ból jest większy niż możesz znieść...
R.I.P. Layne
10 lat temu zmarł Layne Staley
BO
bowie
• 05-04-2012 20:33