Zacznę od tego, że w ciągu ostatnich kilku dni odzyskałem wiarę w sens fotografii analogowej
Z okazji 5-dniowych ferii wyciągnąłem ze strychu sprzęt ciemniowy używany ostatnio kilkanaście lat temu, gdy chodziłem do szkoły średniej. Zrobiłem kilka odbitek nieco partyzancką metodą (brak filtrów do papieru multigradacyjnego, zepsuty zegar ciemniowy, zdezelowana maskownica) ... i kompletnie wpadłem
Dawno nie miałem tyle satysfakcji z trzymania w ręku odbitki. Kilka ostatnich lat zmarnowałem na poszukiwanie idealnej metody skanowania negatywów i dziś rozumiem, że to ślepa uliczka Lepiej robić mniej fotografii, ale lepszych jakościowo. Ale nie chcąc przynudzać, mam konkretne pytanie do doświadczonych ściemniaczy:

Co jest lepsze: filtry multigradacyjne czy głowica kolorowa? Mam na myśli szeroko rozumianą uniwersalność rozwiązania, wygodę korzystania, możliwość uzyskania konkretnego efektu.

Czy to tylko kwestia osobistych preferencji, czy któreś z tych dwóch rozwiązań jest lepsze?

Pozdrawiam serdecznie
Pruzky

ps. odbitek kolorowych robić nie zamierzam, więc zastosowane rozwiązanie będzie używane wyłącznie do fotografii cz-b.



http://malaapokalipsa.tumblr.com