Czym jest forma w życiu człowieka? Na to pytanie nie da się znaleźć jednej, najlepszej definicji. Tendencje do symulowania, czyli "udawania", tworzenia form, które czerpią, udają lub wręcz podszywają się pod inne formy, są w historii ludzkości znane od dawna i to na wielu różnych poziomach. Czasem odnoszę wrażenie, że nadmierna swoboda, gdy człowiek w swych działaniach nie napotyka oporu, lub ów opór jest zbyt mały, działa (ta swoboda) destrukcyjnie i zabiera poczucie bezpieczeństwa. Człowiek musi się z czymś zmagać, stale, bez przerwy. Inaczej po prostu źle się czuje, lub wręcz zanika. Nadmierna swoboda cyfry nie zawsze jest fajna. Najwyraźniej ktoś odkrył, że ograniczenia funkcjonalne jakie daje analog, mogą być, ogólnie mówiąc fajne. Dlaczego by więc nie zasymulować analoga, przynajmniej na pewnych poziomach? To co kiedyś było sprawą zastosowanej techniki, dziś bywa odbierane głównie jako forma, forma za którą z jakiegoś powodu ludzie potrafią zatęsknić i próbują w jakiś sposób przenieść do współczesności. Po tym nieco filozoficznym i może zbyt zawiłym wstępie, wklejam link, który pokaże o co mi chodzi.
http://www.fotopolis.pl/index.php?n=13665&nowy-hipstamatic-najpierw-24-klatki-pozniej-ogladanie-zdjec



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!