Witam w moim świeżym temacie na szanownym forum.
Otóż jestem nieszczęśliwym posiadaczem genialnego dzieła radzieckiej kradzieżowej myśli technicznej o nazwie Elikon Awtofokus.
Kupiłem za grosze wiele lat temu i od początku były z nim problemy, znaczy się z jego fleszem. Otóż przy uruchomieniu flesza słychać charakterystyczne "piszczenie" świadczące, że coś, prawdopodobnie kondensator, ładuje się. Rzecz w tym, że pisk na początku dość wyraźny z czasem przycicha dość mocno, co może nie jest niczym nienormalnym (a może jest?), jednak nawet po długim ładowaniu kontrolka sygnalizująca gotowość flesza nie zaświeca się. Pal licho tę kontrolkę, gorzej, że po tak długim ładowaniu flesz się nie wyzwala wraz z migawką. Dla jasności dodam, że flesz po prostu nie działa - dupa zbita, finito, kaplica, KPW? O ile dobrze pamiętam (ale pewności nie mam), gdy go kupiłem tych parę latek do tyłu, to przy pierwszych kłopotach, gdy poruszałem palnikiem flesza, to wreszcie to cudo naładowało się i błysnęło. Czy rzeczywiście tak było? Nie mam 100% pewności, bo różnych fotograficznych dziwactw miałem w tym czasie sporo i wiele miało działające, lub nie działające flesze. Rozebrałem tego Elikona by zobaczyć, czy może jakiś przewód gdzieś nie styka, ale przewody prowadzące do lampy przyspawane są po radziecku i ani drgną! Ale nie rozebrałem go, znaczy się mego nieszczęsnego Elikona na wszystkie czynniki pierwsze więc może nie widzę wszystkiego, może coś nie styka, a tego nie dostrzegam... tylko czemu ten dziad piszczy jakby się ładował, a błyskać nie chce? Miał ktoś kiedyś do czynienia z takim przypadkiem? Może jakaś wskazóweczka, czy podpowiedź ze strony szanownych forumowiczów by mi pomogła? HELP!!! HELP!!! HELP!!!
FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!