Zamierzam zaprzestać używać analoga w celu wykonywania zdjęć pamiątkowych. Powód jest praktyczny i ekonomiczny. "Mała cyfra" jest bardziej praktyczna, i o wiele, wiele tańsza. Daje też na tyle dobrą jakość zdjęć albumowych, by się o nic nie martwić. Do fotopamiątek używałem Olympusa mju II, do którego jestem emocjonalne-gadżeciarsko przywiązany. Nie ukrywam, że takie "kultowe" przywiązanie raczej nie jest niczym dobrym. Napisałem recenzję tego aparatu, i wkrótce ją opublikuję na AT. Miała być pożegnaniem z tym aparatem, jednak jakoś, jasny gwint, ciężko mi to przychodzi. Nie zrobiłem szczególnie dobrych zdjęć Mjukaczu. Nie jest on również tak dobry jak mówi legenda na jego temat. Jest przede wszystkim mały, ładny i może, choć nie musi zrobić udane technicznie zdjęcia. Małe cyfraki mają wiele cech, których brakuje mi w mju II. Nie myślę o zarzuceniu analoga w ogóle, ale o rozpoczęciu zabawy w B&W w średnim formacie. Mam ochotę zrealizować też pewien niezbyt ambitny, ale jednak projekt fotograficzny. Ostateczne odstawienie mju II na rzecz cyfry dało by oszczędności, które pozwoliły by mi ponownie uruchomić ciemnię. Poza tym nie bawi mnie już skanowanie analogowych zdjęć. Jednak ten cholerny maluch patrzy na mnie swoim małym szklanym okiem paraliżuje zdrowy rozsądek. No i awart musiał bym zmienić... Co wy o tym myślicie? Jakie jest wasze podejście do cyfry i pamiątkowych zdjęć. Dodam, że dla mnie cyfra nie zmienia sensu przenoszenia zdjęć na papier.



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!