Dzień dobry!
Od pewnego czasu przeglądam obrazy dzisiejszych artystów.
Rzecz dziwna, bo z jednej strony podziwiam to co widzę, doceniam i podświadomie odbieram jako wartościowe, a z drugiej najczęściej nie rozumiem. Fajny dysonans, ale twórczość współczesna jest coraz mniej czytelna. Zaczynam dochodzić do wniosku, że polega ona na "upapraniu" płótna czy czegokolwiek w błocie a następnie przy pomocy różnych zabiegów "wyłapać" co ciekawsze uzasadnienia i przedstawić je później jako własne koncepcje. Tu się dzieje ciekawsza jeszcze sztuka, bo oto krytycy "a", "b", "c" muszą teraz pilnować własnych ideologii i wraz z autorami dzieł budować tak precyzyjną całość, aby w końcu odbiorca był przytłoczony spójnością tych dokonań, a co za tym idzie bał się powiedzieć głośno : NIE ROZUMIEM NIE WIDZĘ W TYM NICZEGO PRÓCZ CHAOSU.
No chyba że sztuka odzwierciedla ducha epoki, wtedy niewątpliwie dążymy do upadku. Pytanie, czy się po nim podniesiemy i czy któryś z artystów próbował już podjąć taki temat.
Też tak macie, że coraz rzadziej dostrzegacie harmonie w teraźniejszych pracach ?
.
.
.Tu tak na przykład:
.
.
Obrazek
.
.
.
.
Obrazek
.
.
.
.
Obrazek
.
.
.
.
Obrazek



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)