Zbiłem termometr. Wczoraj. Normalnie. Spadł i ukrachnął się. W trzech miejscach.
Pobiegłem dzisiaj do sklepu i kupiłem nowy. Kaiser 4080, taki. Plastikowy.

I tu zaczynają się schody. Ten termometr... w ogóle nic nie mierzy. Kiedy wsadziłem go pod ukrop, temperatura podniosła się o jeden stopień. Poza tym cały czas pokazuje 25,5 stopnia.

Nie wiem, o co chodzi. Może mam go jakoś wyjąć z tej obudowy? Ale chyba nie, nie wygląda na to, żeby trzeba go było wyjąć. Szaleństwo. I to akurat, kiedy miałem skończyć ostatnią partię szitek! Kur...!