Witajcie!

Pisałem o moim problemie na forum elektroda, ale tam nie doczekałem się odpowiedzi, więc liczę na speców od aparatów tradycyjnych

Kupiłem na Allegro aparat Keystone Everflash 800. To taka podróbka Polaroida na tzw. pack filmy, dokładnie taki:

http://camerapedia.wikia.com/wiki/Keystone_Everflash

Włożyłem do niego Eneloopy 1900mAh, które były prawie w pełni naładowane. Aparat działał, choć flash nie wyzwalał się (było słychać tylko taki charakterystyczny dzwięk ładowania lampy przy zamykaniu klapki baterii).

Pomyślałem, że to może być wina mniejszego napięcia akumulatorków. Włożyłem jednak kasetę z filmem i bez flasha naświetliłem cały ładunek (czyli 10 zdjęć) - wyszły bardzo dobrze. Poźniej wyciągnąłem akumulatorki z aparatu i włożyłem je do ładowarki (BC-700). Po pełnym naładowaniu włożyłem je z powrotem do aparatu. I tym razem przy zamykaniu klapki baterii zauważyłem pod nią malutkie iskrzenie i poczułem zapach spalenizny. Od tego momentu aparat nie działa.

Aparat rozkręciłem (banalne w porównaniu do niektórych lustrzanek) i obejrzałem płytkę z całą "elektroniką". Moje gołe, zupełnie nieobeznane oko laika nie wypatrzyło żadnych oznak awarii, ale zdaję sobie sprawę, że coś musiało nawalić.

Co to może być? Czy przyczyną mogło być użycie akumulatorków zamiast baterii?


pozdrawiam serdecznie!
dan