„Wymyślić coś głupiego wcale nie jest łatwo”... pisze Daad, wcale zresztą mądrze. To jak z pytaniem. Nie jest łatwo zadać dobre pytanie. Być może ostatnie dobre pytanie sformułował w XVIII wieku Heinrich Olbers: Dlaczego w nocy niebo jest ciemne, skoro w nieskończonym wszechświecie jest nieskończona ilość gwiazd? Dopiero wiek XX poradził sobie z tym paradoksem, zwanym dalej „paradoksem Olbersa”. Nie roszcząc sobie prawa do formułowania dobrych pytań, mam przynajmniej nadzieję wymyślić głupi… pojedynek. „Cyfrowe zdjęcie aparatem tradycyjnym”. Ni mniej, ni więcej, niż w tytule. Żadnych podpowiedzi. Żadnych odpowiedzi. Sens pojedynku jest w całości wyczerpany w jego tytule. Odwrotnie, niż interpretacja, która może pochodzić wyłącznie od Was. Jest to zatem pojedynek hermeneutyczny, którego sukces zależy wyłącznie od sposobu w jaki zostanie zrozumiany i wyeksplikowany jego sens. Powtórzę tytuł: „Cyfrowe zdjęcie aparatem tradycyjnym. Ni mniej, ni więcej.
Będąc gorącym zwolennikiem anarchizmu metodologicznego Fayerabenda, nie postuluję żadnych reguł. Za jednym wyjątkiem. Zdjęcie ma być zrobione aparatem tradycyjnym.
Odpowiem na każde pytanie za wyjątkiem pytania dotyczącego reguł. Wszystkie obowiązujące reguły zostały wymienione powyżej. Zatem... co nie zostało zabronione, jest dozwolone. Pojedynek wystartuje jutro wieczorem, jest więc cała doba na rozwianie lub pomnożenie ewentualnych wątpliwości. A Śmiałkom tradycyjnie życzę powodzenia.
Wstęp do wątpienia