Witojcie.
Otóż przytrafiła mi się niezła grzybnia. Sprawiłem sobie do Fudżika filtr czerwony. Filtr gęstym jest, na obiektywie wygląda praktycznie jak czarne szkiełko
Otóż co zrobiłem - błyskotliwie wypstrykałem rolkę hapepiątki bazując na wbudowanym pomiarze światła. Po ostatniej klatce zajarzyłem, że dalmierze raczej rzadko mierzą światło przez obiektyw, więc zacząłem kombinować, o ile niedoświetliłem. Test ze światłomierzem wskazał, że filtr zabiera 3 działki. Pomyślałem, że zwołam film jako 1600 - nie chciałem pchać aż na 3200, bo zdjęcia w ostrym słońcu, więc rozpiętość powinna znieść taki zabieg.
Wybełtałem, jak Pan, koledzy i rozsądek nakazywał przez 20min. w MD76 1+1. Wyjąłem pięknie wywołane napisy i markery z numerkami klatek. Film praktycznie nie nosi śladu ekspozycji - w jednym miejscu pojawił się jakiś czarny punkt: pewnie słońce, bo robiłem chyba z jedną fotę pod ostre słońce.
Panowie i Panie, pytanie brzmi: o ile niedoświetliłem film, jeżeli wywołałem go na 1600 i praktycznie nie ma śladu operacji świetlnej? Czy gdybym wywołał na 3200 miałbym kontury, a na 6400 względnie poprawny obraz? Czy to objaw jeszcze poważniejszej niedoświatłości?
Post był edytowany 2011-04-05 13:08:16
http://www.flickr.com/photos/peludito/